Rok 2025 nas nie oszczędzał, ale też dla wielu osób był czasem szans i sukcesów – i tym właśnie chwalimy się w ostatniej części podsumowania wraz z naszymi gościniami i gośćmi.
Chcecie podzielić się swoimi? Zapraszamy do sekcji komentarzy w mediach społecznościowych, do grupy Polifonia Fantastyczna oraz do Kontaktu, jeśli chcielibyście się z nami zaprzyjaźnić. 😉
Część pierwsza: KLIK, część druga: KLIK, część trzecia: KLIK, część czwarta: KLIK, część piąta: KLIK.
A teraz jeszcze na moment zajrzyjmy do 2025 roku.

Więcej o publikacji: KLIK
Tomek Cz.: Zupełnie się nie spodziewałem, że będę współtwórcą zina światotwórczego RPG. Ale kiedy Cyrus zaprosił nas do wymyślenia heksy albo dwóch do zinu Heksy na Hexach, mogłem odpowiedzieć tylko „tak”. Nasze i innych heksy zamieszkały w intrygującej krainie Sylezyi, a ja dołożyłem tam także moje redaktorskie łapki, z czego jestem naprawdę dumny. Tak jak i jestem dumny z Cyrusa za pomysł i jego realizację.
W 2025 roku ukazały się dwa numery „Mlem!” – Aromantyczność i nasz pierwszy numer specjalny poświęcony niewydanemu siódmemu numerowi „Kill The Fez!”. To był owocny mlemowo rok, a kolejny numer już niedługo (celujemy w luty). No i oczywiście ruszy też nowy nabór. Jest czego wypatrywać.
W październiku rysowałem codziennie jeden digitalowy rysunek na zadany temat. Listę tematów stworzyłem ze znajomymi z serwera Podsłuchane. To był miesiąc frajdy i długich godzin spędzonych na cyzelowaniu kolejnych obrazków. Wszystkie (jak i inne nasze prace) znajdziecie na naszym koncie na portalu Cara (KLIK).
Rambert: Udało mi się w tym roku współtworzyć piąty numer artzina „Ka Tet 19/99”, w którym ukazały się moje tekst i grafika. Z opublikowanych rzeczy to by było na tyle (nie licząc pracy naukowej), ale wiele piszę dalej.
Tomasz Kozłowski: Przede wszystkim udało się zrealizować Emarginacje – papierowy nośnik treści o literaturze popularnej, gdzie skupiamy się na tu i teraz, a niekoniecznie piszemy o korporacyjnych produkcjach anglojęzycznych promowanych przez największe marki. Mam nadzieję, że potrzeba rozmowy o tym, co się wydaje w naszym kraju, będzie na tyle duża, że uda się to utrzymać dalej.
Jego Cesarska Wysokość: Opublikowałem jeden tekst w Emarginacjach i drugi w „Nowej Fantastyce”. Ten drugi to wyniki badania ankietowego, którym udało się pokazać kilka ciekawych rzeczy na temat fanów fantastyki. Mam nadzieję w tym roku wypuścić go do szerszej publiczności w zinach i na portalach oraz przygotować kolejne badanie na nieco bardziej aktualne tematy. Zobaczymy, co z tego wyjdzie.
Cyrus: Heksy na hexach. Mój mały kawałek RPG, setting inspirowany Śląskiem, pierwsza książka, którą wydałem jako GRART, piękna kompozycja ilustratorska – dużo by mówić. Jestem z nich dumny również dlatego, że do współpracy udało mi się zaangażować grupę fajnych osób, i razem stworzyliśmy coś naprawdę wartościowego. Dziękuję za to piękne i szalone dziewięć miesięcy.

Koanai (oraz kolorowankę!) możecie zamówić TUTAJ
Joanna W. Gajzler: Polecam uwadze moją najnowszą powieść: Koanai. Ostatnia legenda. Akcja toczy się na wyspie inspirowanej Hawajami, o której mówi się, że spoczywa na grzbiecie ogromnego konia. To historia, w której moja wewnętrzna koniara, zakochana w Star Stable i Belli Sarze (czy ktoś poza mną pamięta karty Bella Sara…?), dała upust całej swojej miłości do magicznych koni. Targetem są jednak bardziej dorośli niż młodzież – bohaterowie to dorośli ludzie, którzy stanęli przed zadaniem ocalenia tego pięknego miejsca z pomocą magicznych rumaków, czy tego chcą, czy nie. Mamy wyspiarskie klimaty, lata 90., konie, legendy (dużo legend), wątki queerowe na pierwszym planie i kilka traum do przepracowania. A jeśli lubicie kolorowanki, to na SQN Store można zanabyć takową z narysowanymi przeze mnie ilustracjami z książki. (●’◡’●)
Chciałabym też pochwalić się rozpoczęciem inicjatywy Przez Ludzi Dla Ludzi. Założenie jest proste, a uczestnictwo dobrowolne i darmowe: jeśli tworzysz bez korzystania z AI (szczególnie genAI), oznacz swoje dzieło jako stworzone stuprocentowo przez człowieka. Wszystkie informacje i znaczek do umieszczenia na okładce, obrazach, stronie czy gdziekolwiek można znaleźć na www.przezludzidlaludzi.pl. Pokażmy, że chcemy tworzyć i odbierać twórczość płynącą z duszy, a nie z algorytmu!
Aleksandra Klęczar: Czy ja się mam czym pochwalić? Nie za bardzo. No, może poza faktem, z którego jestem dumna: pomogłam kilku znakomitym autor(k)om w debiucie w „Nowej Fantastyce” – debiucie, na którym części z tych osób zależało.
Patryk Łubiarz: Cieszę się, że mimo zmęczenia po pracy raz na jakiś czas przysiadam do swojego kanału na youtube (gierconauta) i tworzę jakiś materiał. Nie ma w tym specjalnej regularności, ale czuje, że mogę w ten sposób wyładować chociaż trochę swoją kreatywność.
Olga Niziołek: Powolutku kończę pisać drugą książkę i przełożyłam ważny dla mnie komiks: Wyjście B. Carrot. To historia Magdy, która jest w niechcianej ciąży i próbuje sobie z tym poradzić, a w tle są czarne protesty i praca w podstawówce. Myślę, że to ważna historia i bardzo mi się podoba jej… rzeczowość? Życiowość? Życzliwość wobec głównej bohaterki? Chyba wszystko razem wzięte 🙂
Smoczyca: Prelekcje na Aurorze i Imladrisie, dwa spotkania w MEMO (o historiach z jedynym żywym zwycięzcą oraz o bohaterce i bohaterze) – wszystko we współpracy ze Smokiem, najlepszy partner ever 😉 Bardziej organizacyjnie – panele na Kapitularzu. W ramach fuzji światów zrobiłam na służbową imprezę grę opartą na mechanice Battlestar Galactica.
Grzegorz Czapski: O bogowie, trochę tego było w tym roku. Wyjazd do Japonii wraz z Marcinem Kłakiem z Krakowskiej Sieci Fantastyki i uczestniczenie w typowym japońskim konwencie SF. Pierwszy raz byłem w organizacji dużego konwentu, bo wraz z kolegą ze stowarzyszenia, czyli Bartoszem Harasimem, koordynowaliśmy blok bitewniakowo-karciankowy na konwencie Bazyliszek, który był w randze Polconu. Wszystko po to, by zyskać doświadczenie i przenieść je na organizację konwentu w moich rodzimych Siedlcach.
Nie zapominajmy również o dwóch najważniejszych projektach, w których biorę udział, czyli magazyn „Biały Kruk”, którego wypuściliśmy cztery numery w tym roku, oraz o premierze nowego projektu, czyli Emarginacji prowadzonych wspólnie z Tomkiem Kozłowskim z IAtelier, gdzie publikowaliśmy teksty o popkulturze i fantastyce. Sam też zacząłem projekt Kruczych antologii, których pierwszy tom, Fikcja klimatyczna w Polsce, ukaże się w nadchodzącym roku. Elektronicznie i drukiem. Z działalności okołokrukowej jestem też szczególnie dumny z tegorocznej Serii Zajdlowej, czyli cyklu wywiadów z autorami nominowanymi do Nagrody Fandomu Polskiego im. Janusza A. Zajdla. Kilka godzin naprawdę ciekawych rozmów ze wspaniałymi autorami. Zabrakło niestety Pana Andrzeja, ale ponoć źle się czuł, więc nie mam pretensji.
Samemu też udało się coś opublikować. Opowiadanie Vulcanus, które ukazało się w „O!Fka” i Dzień nowego świra we wrześniowym „Młodym Techniku”. Trzecie jest jeszcze w przygotowaniu w nadchodzącej antologii Exterra od Planety Czytelnika.
Nie mogę nie wspomnieć również o fakcie, że wraz z grupą zaprzyjaźnionych twórczyń i twórców założyliśmy grupę literacką Ekspedycja Laniakea. Dopowiem, że grupa skupia się na wzajemnym wsparciu merytorycznym, artystycznym i promocyjnym. Nie mamy ambicji większych, takich jak zakładanie stowarzyszenia czy fundacji. Na razie ruszyła strona internetowa i FB, ale szykujemy się powoli na prowadzenie prelekcji oraz inne akcje w fandomie.
Na koniec dodam, że był to dla mnie przyjemny rok, bo byłem zapraszany na konwenty, zwłaszcza na Imladris w Krakowie, który to zawsze ma miejsce w moim serduszku oraz zarezerwowany termin na listopad w kalendarzu. Również kilka razy wystąpiłem w audycji Studia Grozy.
Ewa Tomaszewicz: Najpotężniejszą rzeczą, jaką zrobiłam w tym roku, była koordynacja promocji Bazyliszka w randze Polconu. Zjadła mi w sumie osiem miesięcy – od listopada 2024 do lipca 2025 – pozbawiła energii na kolejnych kilka i pozostawiła z poczuciem zrobienia naprawdę dobrej roboty i świetnymi nowymi znajomościami. Zaowocowały one przystąpieniem w końcówce roku do niedawno powstałej grupy literackiej w stowarzyszeniu Avangarda i powrotem do pisania. To jest coś, co mam ogromną nadzieję kontynuować w 2026 roku. Konwentowo i prelekcyjnie było w sumie dość skromnie, oprócz Bazyliszka odwiedziłam Zjavę, Aurorę, Dni Fantastyki i Kapitularz, zwykle w potrójnej roli prelegentki, uczestniczki i mediów (oprócz Aurory, która jakoś zawsze jest dla mnie czysto towarzyskim wydarzeniem).
Z prywatnych osiągnięć przetrwałam (i to naprawdę było coś) i weszłam zimą na Fuji (choć po drodze wielokrotnie myślałam, że nie dam rady). To nie był wspaniały rok, tym bardziej więc cieszę się, że w sumie nadal mam o czym pisać i co wspominać.
Kryś: W tym roku po raz pierwszy od wielu lat napisałam dłuższe teksty niebędące instrukcją operacyjną 😉 I choć nie było tego wiele (dwa artykuły na Whosome), to i tak jestem z nich dumna.

Antologię można pobrać za darmo STĄD
weronika mamuna: Grupa Wydawnicza Alpaka stanęła w tym roku nieco na nogi. Udało się między innymi opublikować Apokryfy i herezje – antologię opowiadań inspirowanych twórczością Brunona Schulza. Wyszedł zbiór nieoczywistej, bardzo dobrej literacko fantastyki, z którego jestem bardzo dumna. Osobiście zadebiutowałam też w „Dzienniku Literackim” krytyczną analizą opowiadań zawartych w socjologicznym numerze „Białego Kruka”. Wspólnie z moją dziewczyną założyłam też bloga Pagina Dentata, gdzie piszemy o literaturze, antropologii, fantastyce i wielu innych rzeczach też.
dziewiętnastka: Choć przez poważne turbulencje prywatne ten rok kojarzy mi się od sierpnia dość smętnie i konfundująco, to jednak – jak tak sobie o tym pomyślę – mam się czym chwalić… I nie mówię tylko o fakcie, że te turbulencje przetrwałam, chociaż to też).
Śpiewałam w fanowskim chórku na koncercie Leprous, jednej z moich ulubionych grup muzycznych. Widok ze sceny na wyprzedaną Progresję – kurde… Wygłosiłam całkiem udany referat o innej ulubionej grupie, Zeal & Ardor (do przeczytania na moim blogu). Zaliczyłam wystąpienia publiczne na Bazyliszku i Kapitularzu (na moim blogu dostępny jest zapis z panelu dyskusyjnego Dlaczego solarpunk jest trudny i synteza z dwóch prelekcji o cielesności w japońskim cyberpunku). Pierwszy raz wystąpiłam z wachlarzami na żywo. Wygrałam nagrodę SFRA Student Paper Award przyznawaną przez Science Fiction Research Association za najlepszą prezentację studencko-doktorancką wygłoszoną na corocznej konferencji przez to stowarzyszenie organizowanej. A także napisałam całą jedną recenzję dla Whosome! Zdecydowanie mniej, niż chciałam i planowałam, ale w tych warunkach serio mam wrażenie, że to sukces. Oby w przyszłym roku trend się odwrócił!
Jakub Chilimończyk: Cóż, nie był to super udany rok publikacyjnie dla mnie, ale mam zamiar powalczyć w 2026. Dowiozłem opowiadanie Ostatnie piętro do zimowego wydania Magazynu „Biały Kruk” i poznałem przy tym mega fajnych ludzi. Dodatkowo skończyłem w top stu opowiadań na konkurs „Nowej Fantastyki”, ale wywaliłem się przed metą i nie dobiegłem do nagrodzonych czternastu. Spróbuję do NF dostać się za rok, a w tej chwili skrobię powieść i opowiadania do innych antologii.
Karolina Małas: Kolejne udane edycje Dni Fantastyki we Wrocławiu i krakowskiego Imladrisu. Ale jak się ma takich wspaniałych gości, współorganizatorów i wolontariuszy, to nie może się nie udać.
Bogusia Szewczyk/rozMOVIEone: Tu będzie króciutko, bo nic nie przychodzi mi z taką trudnością jak autopromocja. Podcastowo rekordowy dla mnie rok – 55 (!!!) nagrań. Kolejne nagrywki dla Konglomeratu Podcastowego. Cięcia i odpadające kończyny w nowych odcinkach drugiego sezonu Kobiet eksploatacji. Czternaście odcinków audycji rozMOVIEone, gdzie wraz z Martą „Potwornicką” Płazą cudownie sobie nerdzimy o filmach i kobiecości. Jako Konglo i rozMOVIEone wędrowałyśmy też po konwentach. W minionym roku nieco mniej niż planowałyśmy, ale i tak zapewniłyśmy sobie ogrom pozytywnej energii oraz cudnych wspomnień. Dwie wypełnione do ostatniego miejsca sale na Pyrkonie, gdzie straszyłyśmy gore i grzeszyłyśmy z hot priestami. Intensywny Kapitularz, który zaowocował crossoverem z Whosome i panelem dyskusyjnym o megierach (już na zawsze to określenie będzie mi przypominało o Was, dziewczyny! <3). Nieco się też powłóczyłam po festiwalach, gdzie nie tylko oglądałam filmy i nerdziłam ze znajomymi (i nieznajomymi LOL), ale także brałam udział w gridach recenzenckich. Cudowne wyzwanie!!! Wspaniałe doświadczenie!
Podczas piętnastu poniedziałkowych wieczorów spotykałam się z ekipą Dyskusyjnego Klubu Filmowego „Piąty element”, działającego przy Kinie MDK w Wągrowcu. Dbałam o repertuar i starałam się dzielić z klubowiczami filmową zajawką. Prelekcje i dyskusje po seansach to zdecydowanie moja bajka i to, co daje mi ogrom radości. I choć ta przygoda już się zakończyła (po czterech cudownych latach), to będę szukać kolejnej okazji do tego typu działalności.
Po raz pierwszy „ukazałam się drukiem”. I to dwukrotnie. W małych, ale tworzonych przez pasjonatów zinach. W jednym z nich w sąsiedztwie Grahama Mastertona (idola z młodości)! How cool is that! Chcę więcej! 😀
Kajman: Opublikowałem dwa artykuły naukowe, z których jestem dumny i zadowolony. W pierwszym z nich piszę o weird fiction – gatunku literackim, który często mylnie wliczany jest do szerokiej kategorii horroru. Weird kojarzony jest głównie z twórczością H.P. Lovecrafta, z kompletnym pominięciem współczesnych polskich pisarzy i pisarek gatunku, np. Wojciecha Guni, Dawida Kaina czy Anny Marii Wybraniec (tu link do artykułu). Drugi z tekstów to pokłosie mojego licencjatu, piszę w nim o Thomasie Ligottim (a konkretnie o przestrzeniach i miejscach w jego wydanych w Polsce zbiorach opowiadań), amerykańskim pisarzu weird fiction publikującym głównie pod koniec XX wieku i na początku wieku XXI (link to tekstu). Wystąpiłem też na kilku ogólnopolskich i jednej międzynarodowej konferencji naukowej. Bardzo miło wspominam (jak zawsze!) swój udział w Dniach Fantastyki we Wrocławiu. Napisałem do „Dziennika Literackiego” dwa teksty – jeden o książce Marcina Czuba Natura dziury (link) i drugi o zbiorze felietonów Krzysztofa Grudnika Gryzę grozę. Notatki o kulturze literackiej polskiego horroru, który zostanie opublikowany niedługo.
Agnieszka: Mówiłam na dwóch konwentach: na Bazyliszku w randze Polconu i na Pasja MiniConie w Gdyni, którego jestem fanką. Mówiłam o pracy redaktorki, o Heartstopperze (z koleżanką Anią Nowakowską zrobiłyśmy doskonały stand-up, do powtórzenia) i o fantastyce w 1670. Kocham konwenty, kocham mówić do ludzi.
Poza tym zrobiłam ileś redakcji i ileś korekt. Z czego jestem dumna? Na pewno z dokończenia Czarogejów, czyli II i III tomu queerowej romantasy osadzonej na początku XX wieku. I z malutkiej książeczki Pedri i legenda o złotych butach, bo nie sądziłam, że będę czytała baśń o prawdziwym piłkarzu.
Magdalena S.: Mam do opowiedzenia o redakcjach oraz konwentach. Zacznę od konwentów: byłam na pięciu – warszawskiej Zjavie, maleńkiej sulejowskiej Aurorze, warszawskim Bazyliszku w randze Polconu, wrocławskich Dniach Fantastyki i łódzkim Kapitularzu. Wszystkie pod względem towarzyskim były wybitne, z moim zaangażowaniem i entuzjazmem było różnie. (Współorganizowanie Bazyliszka dało mi tyle poczucia winy i stresu, że żałuję, że nie zostałam po prostu uczestniczką z furą punktów programu, ale to nauka na przyszłość, że organizowanie konwentów to dla mnie ciągle droga ekspresowa do gwałtownego wypalenia i nic się z tym chyba nie da już zrobić. Podobnie było z Aurorą, przy której chciałam pomóc organizacyjnie, ale wymiękłam). Anyway – poprowadziłam jedenaście punktów programu, z których najlepiej wspominam panel o fikcjach klimatycznych oraz naszą grupową whosomową prelekcję o queerowej fantastyce na Dniach Fantastyki i dyskusję o rynku książki na Bazyliszku – a także kombatancki panel o dawnym fandomie tolkienowskim. Prelegowanie niezmiennie daje mi dużą satysfakcję, więc zaczynam coraz poważniej podchodzić do tematów, które sobie gdzieś tam zanotowałam na boku na nieokreślone kiedyś.
Jeśli chodzi o książki, przy których pracowałam, to mam kilka szczerych polecanek. Z fantastyki cieszył mnie drugi tom Ucieczki apsary Katarzyny Rutowskiej i Katarzyny Podstawek, Koanai Joanny W. Gajzler, Mroczne lustro Samanthy Shannon, Lotosowe cesarstwo Tashy Suri i paragrafówka Bal u Yanny Marcina Mortki. Z niefantastyki – fenomenalne Rdzenne Nat Cardozo (książka dla dzieci o rdzennych kulturach świata) i mój przekład świetnej książki o zaburzeniach odżywiania: Odżyw ciało, uzdrów mózg Tabithy Farrar. Sporo z rzeczy, przy których pracowałam w drugiej połowie roku, jeszcze nawet nie trafiła na zapowiedzi, więc chwalenie się nimi nastąpi dopiero za rok. Cieszy mnie ogromnie też to, że Grupa Wydawnicza Alpaka pod władzą Wery Mamuny otrząsnęła się w zastoju. Wydaliśmy Apokryfy i herezje, antologię opowiadań inspirowanych twórczością Brunona Schulza, a w ramach rozgrzewki machnęłam zina „Siewka” o lesbijkach w kosmosie (czytajcie, to jest fajne!) i uruchomiłam nabór, o którym długo myślałam – Kapitalizm. Konsumpcjonizm. Kanibalizm. Zapraszam najserdeczniej.
To by było na tyle! Kończymy 2025 rok z nadzieją, że 2026 nie będzie gorszy. Trzymajcie się!

Wspólny profil redakcji Whosome.pl. Podpisujemy nim zbiorcze teksty, tłumaczenia, analizy i dyskusje.






