Czerwiec przyniósł nam sporo popkulturowych zachwytów i… najwyraźniej zero rozczarowań (fajnie!). Miesiąc minął nam bardzo tęczowo, a do tego spora część redakcji pracowała ciężko przy Bazyliszku, ale coś jednak się udało obejrzeć i przeczytać. A co takiego? Zapraszamy do lektury podsumowania.
ZACHWYTY
Ginny N.: Nasz czerwiec nie obfitował w przeżycia kulturalne, ale te, które były, były naprawdę fajne. Ze Świata Dysku przeczytałem dwie książki. Docenienie Maskarady zajęło mi kilka dobrych lat, ale teraz bardzo chętnie do niej wracam, jeśli akurat mam okazję (tylko muszę sobie w końcu kupić własny egzemplarz). Lubię to, jaka jest tutaj Agnes: uparta, chcąca stawiać na swoim, mimo że czarownictwo siedzi w niej do szpiku i póki co nie dane jej będzie od niego uciec.
Coroczne majowe powroty do Straży Nocnej to tradycja, z której nie zamierzam rezygnować, niemniej po kilkunastu latach pojawia się pewne zmęczenie materiału. To wciąż jest świetna, bolesna, ale i pełna nadziei powieść – może walka nie zmieni jutra na lepsze, ale zmieni choć drobny kawałek rzeczywistości, choć na moment. I może później, w dalszej przyszłości dzięki tej walce tu i teraz, lepsza przyszłość okaże się jednak możliwa. Jak zawsze na koniec zostaję z zadumą, wdzięcznością za to, że mogłem tam być i wzruszeniem, kiedy Sam mówi, że nauczy Młodego Sama chodzić.
Z zupełnie innej beczki są Ostatnie dni magii – miniseria actual play od Podsłuchane, w której Krzysiek, Ania, Kamil i Mysza wcielają się w czwórkę postaci towarzyszących odgrywanej wspólnie Magini. Magia umiera, Magini postanawia podjąć więc wędrówkę do jej źródła. Jej towarzysz_ mają swoje powody by dołączyć do niej, a w trakcie podróży w tym narracyjnym RPG zmieniają się w sposób, w jaki nie mogłyby się zmienić, gdyby pozostały tam, gdzie były, zanim na ich drodze stanęła Magini.
Ollie: Lazarus, cotygodniowa porcja dobrej akcji i animacji. Anime typu thriller szpiegowski zapewniające masę frajdy. Opowiedziane z lekkością, od reżysera kultowego anime Cowboy Bebop.

Perła: Moim faworytem czerwca jest zdecydowanie KPop Demon Hunters. Ta animacja mnie po prostu oczarowała. Zagrało dosłownie wszystko – postacie, historia, akcja, piosenki i warstwa wizualna. Najbardziej urzekł mnie chyba romans. Tak, jestem prosta. Chcę kontynuacji, bo pewne rzeczy się nie wyjaśniły, a niektóre można by jeszcze bardziej rozwinąć. Teraz słucham na okrągło piosenek stamtąd. Na razie mi się nie nudzą. 😉
Nadrobiłam też w końcu The Amazing Digital Circus. Obejrzałam czwarty odcinek, a później na dniach wyszedł piąty. Seria cały czas trzyma poziom i daje coraz więcej wskazówek na temat postaci i świata, ale wcale nie oznacza to, że nie pojawia się coraz więcej tajemnic. Cała seria, skryta pod kolorową i szaloną oprawą, jest przerażająca w swej koncepcji – uwięzienie w innym świecie i ciele wbrew własnej woli, na łasce sztucznej inteligencji, która zabawia się tobą i osobami, które współdzielą twoją niedolę. Bardzo polecam!
Zielona Małpa: W czerwcu książkowo miałam aż trzy zachwyty. Po pierwsze wróciłam po kilku latach do Szczeliny Jozefa Kariki i ponownie dałam się ponieść w pełen tajemniczych zaginięć świat słowackiego Trybecza. Po kilku latach książka ta nadal działa na moją wyobraźnię. Tym razem wybrałam formę audiobooka, więc przeżyłam tę historię na nowo w odrobinę innym wydaniu.
Za namową bliskiej mi osoby sięgnęłam po Z mgły zrodzonego Brandona Sandersona i, o dziwo, przeczytałam prawie 700 stron w zaledwie 5 dni. Nie wiedziałam, że fantastyka może mnie tak bardzo wciągnąć. Teraz mam zaostrzony apetyt na poznanie kolejnej części tej niesamowitej historii.
Trzecim zachwytem był Modyfikowany węgiel Richarda Morgana. Naszła mnie ochota na sci-fi i łatwo było mi sięgnąć po książkę, której adaptację widziałam. Zmniejszyłam sobie próg wejścia i ponownie – przepadłam w tej cyberpunkowej powieści z kryminalnym wątkiem.
Maggor: Dogrywam ostatnie poziomy Pixel Cafe – nigdy nie pomyślałabym, że da się tyle doświadczeń z moich czasów pracy w gastronomii umieścić w jednej grze. Tytułowa Pixel krąży z lokalu do lokalu, z foodtracka do kawiarni, z kawiarni do odpowiednika naszego WARS-u (warto dodać, że to gra polskiego studia Baltoro Games). Jej wędrówka za czymś innym niż umowa zlecenie i niskie stawki przeplatana jest wspomnieniami z czasów jej młodości z babcią, od której Pixel, z lepszym lub gorszym skutkiem, uczyła się gotować. Producenci radzą używać pada, ale nie ze mną takie numery, zresztą z moim refleksem i perfekcjonizmem ta gra jest dość trudna nawet używając myszy.
Lady Kristina: Zupełnym przypadkiem (sprawdzając produkcje, które otrzymały w tym roku nagrodę BAFTA) natrafiłam na serial Mr Loverman. To opowieść o Barrym – starszym, eleganckim i nieco ekscentrycznym mężczyźnie, który przez niemal całe życie ukrywał przed rodziną i światem swoją orientację, ale teraz chce wyjść z szafy i zamieszkać ze swoim najlepszym przyjacielem, z którym przez niemal 60 lat miał romans. Dużo tu smutnych wątków, związanych z queerfobią, rasizmem czy przemocą, z którą mieli do czynienia zarówno Barry, jak i osoby z jego rodziny, ale serial jest też zabawny i wzruszający.
Zachęcona przez zachwyty osób z redakcji, sięgnęłam po Pamiętniki Mordbota i wpadłam po uszy. Bawiłam się przy tym fantastycznie, a Mordbota, które często ma ochotę zaszyć się w kąciku i oglądać seriale, rozumiem doskonale. Jedyny minus to króciutkie odcinki, ale na szczęście dostaniemy ich więcej, bo drugi sezon jest już potwierdzony.
Rad: Absolutnie zachwyciły mnie Kpop Demon Hunters. Świetna animacja, wspaniałe piosenki, a ja nawet nie słucham kpopu. Mam nadzieję na kontynuację a najlepiej prequel do tej serii. Nie pamiętam, czy w poprzednim podsumowaniu pisałam już o Clair Obscur: Expedition 33, ale jest to przewspaniała gra, którą przechodzę po raz drugi i odkrywam rzeczy, które pominęłam w poprzedniej rozgrywce. Drugi miesiąc zachwytu nad nią, nawet jeśli już o niej było, to dalej zasługuje na wspomnienie.

ZASKOCZENIA
Ollie: Nareszcie nadrobiłem Severance. Serial wciąga od samego początku jak na dobre science fiction przystało. Genialnie rozpisana i przedstawiona wizja świata niewolniczego w wielkim korpo, która – o dziwo – zaistniała dzięki Benowi Stillerowi, kojarzonemu głównie z szalonymi komediami.
dziewiętnastka: W ramach zapoznawania się z filmografią obsady Yellowjackets obejrzałam film Towarzysz – ang. The Companion – z Sophie Thatcher, czyli młodą Natalie, w roli głównej. Trailer sugerował, że będziemy powoli odkrywać prawdziwą tożsamość tytułowej „companion” i że to wokół tego odkrywania będzie się kręcić fabuła. Tymczasem film tak naprawdę rozprawia się z tą kwestią bardzo szybko, a potem kieruje uwagę na walkę postaci Thatcher o przetrwanie. Dostałam więc mniej psychologicznego horroru, a więcej gry w kotka i myszkę. Trochę mnie to rozczarowało, ale suma summarum i tak seans okazał się rozrywkowy. Takie ot, 7/10 jak dla mnie, gdzie 7 oznacza „dobry”.
Maggor: Nie oglądam ostatnio wiele anime (ostatnio, czyli od prawie 10 lat, jeśli mam być szczera), mało co jest w stanie przykuć moją uwagę na dłużej. Niepopularna opinia, ale nie jestem np. fanką produkcji studia Ghibli. Ale Uzumaki wg mangi Junjiego Ito zostanie ze mną na długo, a po więcej twórczości tego autora mam zamiar wkrótce sięgnąć. Jeśli lubicie horror lovecraftowski, to zdecydowanie pozycja dla was. Co znajdziemy w Uzumaki z rzeczy, dla których czytamy cosmic horror? Społeczność, która raczej napiętnuje jednostki, niż zjednoczy się w obliczu wspólnego zagrożenia (a gdy to zrobi, będzie już za późno; zresztą, w tym gatunku nigdy nie jest wystarczająco wcześnie na zrobienie czegokolwiek), miasto coraz bardziej odizolowane od świata i zniekształcone przez tajemniczą siłę, body horror i stworzenia rodem z koszmarów (ciekawe, czy twórcy dodatku do Darkest Dungeon, Crimson Court zaczerpnęli stąd inspirację do swoich „wampirów”). Można by się nawet pokusić o mój ulubiony, lecz niebędący wyznacznikiem horroru lovecraftowskiego, motyw, czyli „biedny panicz z dobrego, dotkniętego nieszczęściem domu, który widzi i czuje więcej i mu z tym BARDZO źle, a wcale mu to nie pomoże”.
Rad: Zaskoczyło mnie Severance, nie oglądałam wcześniej, a kiedy już zaczęłam, to pochłonęłam serial w kilka dni. Fascynująca i nieoczywista opowieść.
WARTO WSPOMNIEĆ
Ginny N.: Doobejrzałem Severance i cóż, nie jestem do końca pewien, co sam o tym serialu myślę. Na pewno jest on świetnie zrealizowany i przemyślany, ale czy ja kupuję to rozwiązanie fabularne, które okazuje się w tak wielkim stopniu kręcić wokół Marka? Tak, on jest główną postacią tej historii, ale nie wiem, ten twist z jego żoną i to, co konkretnie robi jego zespół… Cóż, zobaczymy, jak pociągną to w trzecim sezonie i co nam ta historia dalej będzie mówić o świecie – nawet jeśli fabularnie mam swoje wątpliwości, to jednak jest to niepokojąco prawdziwe spojrzenie na wielkie korporacje i świat, do jakiego chciałyby one dążyć.
dziewiętnastka: Na fali tej samej jednoosobowej kampanii, o której wspomniałam wyżej, obejrzałam I Don’t Feel at Home in This World Anymore z Melanie Lynskey i Elijah Woodem. Był to naprawdę zacny film, wyrozumiały wobec mizantropii, o którą w dzisiejszym świecie naprawdę łatwo. Kreacje głównych bohaterów – wspaniałe!
Lady Kristina: Ostatnio wciągnęłam się w serial Leverage (w Polsce znane jako Uczciwy przekręt), opowiadający o grupie byłych przestępców, którzy teraz wykorzystują swoje talenty, by pomagać zwykłym ludziom, skrzywdzonym przez korporacje oraz potężnych i bogatych ludzi, jednocześnie karząc tych złych. Chemia między członkami drużyny i pomysłowość akcji sprawia, że bawię się podczas oglądania naprawdę świetnie. Szkoda jedynie, patrząc na to, co dzieje się obecnie na świecie, że nie mamy takiego zespołu w rzeczywistości.

WYDARZYŁO SIĘ NA WHOSOME
Początek czerwca upłynął nam pod znakiem przeżywania finału ostatniego sezonu Doctor Who. O tym, jak przepracowa_śmy pewne… kontrowersyjne decyzje Russella T Daviesa możecie przeczytać w naszych redakcyjnych wrażeniach z odcinka (KLIK!). Lierre napisała dodatkowo felieton, w którym analizuje podejście sezonu do motywu dzieci (KLIK!). Ginny N. zrecenzował książkę All the Birds in the Sky Charlie Jane Anders (KLIK!), a dziewiętnastka podzieliła się swoimi odczuciami po lekturze Muzyki dla duchów An Yu (KLIK!).
Do tego świętowa_śmy intensywnie Miesiąc Dumy opisując na facebookowym fanpejdżu nasze ulubione queerowe osoby twórcze (wersja zbiorcza niebawem!) i przypominając nasze teksty o tęczowej tematyce. Ale jak już to zostało wspomniane we wstępie, większość redakcyjnych sił pochłonął Bazyliszek! O tym, ile Whosome wniosło do programu, możecie przekonać się czytając nasz wpis matronacki (KLIK!).
Wydarzyło się w świecie Doctor Who
Po zakończeniu sezonu i fali komentarzy na jego temat nastąpił czas zapowiedzi. Najważniejszym jest oczywiście spin-off The War Between the Land and the Sea, którego teaser ukazał się ostatniego dnia maja. Główną rolę ma w nim odgrywać UNIT walczący z Morskimi Diabłami. Serial ma się ukazać pod koniec 2025 roku na BBC i Disney+.
Ale to nie jedyne zapowiedzi związane z naszą raison d’être. W Doctor Who Annual na 2026 rok ukaże się opowiadanie Night of the Shreek – prequel do odcinka Lucky Day, w którym widzimy pierwsze spotkanie Piętnastego i Ruby ze Shreekiem z perspektywy Ruby. Do tego BBC ogłosiło, że poszukuje studia, które stworzyłoby animowany serial ze świata Doctor Who przeznaczony dla dzieci w wieku przedszkolnym, który od 2027 roku miałby być emitowany na kanale CBeebies. Plan przewiduje powstanie 2 sezonów, każdy składający się z 26 11-minutowych odcinków opowiadających o przygodach Doktor_. Konkretne wcielenie nie zostało jeszcze potwierdzone, ale produkcja ma być niezależna od głównego serialu.
Do sprzedaży trafiła kolejna książka z serii Icons, w której różne wcielenia Doktor_ spotykają postacie historyczne. W Shirley Jackson and the Chaos Box autorstwa Kalynn Bayron Piętnasty Doktor i Ruby spotykają Shirley Jackson, autorkę wielu horrorów (na przykład Nawiedzonego domu na wzgórzu) i razem z nią będą musieli zmierzyć się ze złowrogą postacią, siejącą chaos przy pomocy świecącego pudełka.
Sophie Aldred, serialowa Ace, przy pomocy ponad 50 twórców i fanów serialu, napisała książkę o kultowej kurtce jej bohaterki. Na pierwszą część, noszącą tytuł Ace’s Jacket: The Inside Story, składają się opowiadania, wiersze, komiksy i ilustracje – każde z nich poświęcone jest jednej z naszywek i przypinek znajdujących się na kurtce. Dochód z książki zostanie przekazany na cele charytatywne, przede wszystkim na organizacje wspierające osoby w spektrum autyzmu. Premiera pierwszej części miała miejsce 17 czerwca.
A jak wam popkulturowo minął czerwiec? Podzielcie się tym na naszym Facebooku, Bluesky lub w grupie Polifonia Fantastyczna!

Wspólny profil redakcji Whosome.pl. Podpisujemy nim zbiorcze teksty, tłumaczenia, analizy i dyskusje.






