Marzec przyniósł nam sporo popkulturowych zachwytów, ale też kilka rozczarowań. Severance, Włóczykij: Melodia Doliny Muminków, Pierścienie władzy a może Phanteon? Co oglądaliśmy, czytaliśmy i w co graliśmy? I po co sięgnięcie wy?
ZACHWYTY
ET: Drugi sezon Severance zaczął się dość spokojnie, by w drugiej połowie kompletnie mnie przeorać i zostawić z mieszaniną emocji, których nadal nie potrafię w sobie do końca poukładać. Ten serial jest majstersztykiem realizacyjnym, niemal każącym skupić się nie tylko na fabule i aktorstwie, ale też na pracy wszystkich osób zaangażowanych w jego powstawanie; wielokrotnie, podczas oglądania, zadawałam sobie pytanie, jak to możliwe, że ktoś wpadł na pomysł, by tak ustawić scenę, kamerę, dobrać w ten sposób kolory, muzykę, i co właściwie sprawia, że to się po prostu niesamowicie dobrze ogląda. Jest też bardzo dziwny, mocny i zaangażowany, wszak pod tą całą fantastyczną przykrywką siedzą dość uniwersalne pytania o sens egzystencji i sposoby radzenia sobie w rzeczywistości, która zdecydowanie tego nie ułatwia. Bardzo jest to wspaniałe.
Zazwyczaj jestem sceptyczna w stosunku do przedpremierowych recenzji, i tym razem się pomyliłam. Trzeci sezon The Wheel of Time jest rzeczywiście znakomity. Ten serial ma wszystko, co porządne fantasy mieć powinno – ballady, opowieści, ogromny świat, drogę bohater_, walki, spiski, intrygi, romanse, humor, dramat i wartką akcję… Oraz fenomenalne postaci kobiece, po wszystkich stronach barykady. Każdy odcinek oglądam w dniu premiery i już widzę, że trudno będzie mi się rozstać z tym światem.

Ginny N.: Trzeci sezon Yellowjackets jest póki co świetny. O ile drugi trochę pod koniec chciał przeskoczyć rekina, o tyle tutaj powracamy do gęstej, wciągającej opowieści, od której trudno się oderwać. Finałowy odcinek jeszcze przed nami, ale póki co mamy wielkie nadzieje, że będzie bardzo dobrze.
Zacząłem oglądać Severance i cóż, jest to zdecydowanie bardzo dobry serial. Na razie jestem w połowie pierwszego sezonu, dawkuję sobie odcinki. Jest to opowieść jednocześnie zupełnie inna niż i dokładnie taka jak się spodziewałem. Jestem bardzo ciekawy, czy pewne moje przemyślenia okażą się prawdziwe fabularnie, czy pozostaną tylko na poziomie metafory, ale też z przyjemnością dowiem się tego oglądając kolejne odcinki.
Jego Cesarska Wysokość: Wszyscy już to powiedzieli, ale ja to powiem jeszcze raz: Severance jest najlepszym serialem dekady i bardzo trudno będzie przeskoczyć tę poprzeczkę. Nie spodziewałem się, że da się jeszcze zrealizować coś podobnego w tej ekonomii, jeszcze bardziej nie spodziewałem się, że Ben Stiller jest za kamerą tak bezkompromisowym wymiataczem, i od bardzo dawna nie zdarzyło mi się tak mocno rozkminiać każdego kolejnego odcinka. Nie było słabych stron. Czekam na trzeci sezon jak dziecko na cukierka z czekoladą.
Rademede: Dragon Age: Veilguard. Ostatecznie zdecydowałam się wrzucić w zachwyt miesiąca, bo mimo niewątpliwych wad i niedociągnięć, grało mi się przyjemnie. O wiele bardziej podobał mi się akcyjny styl walki. Nie było już irytującego mnie w Inquisition zbieractwa dla NPCów. Historia nieco toporna, ale miała kilka zaskoczeń i momentów, które chwyciły mnie za serce. Szkoda, że było tak mało Solasa (Solavellan na zawsze w moim serduszku). I żeby nie było, nie mówię, że jest to super gra i wszyscy ją hejtują bez powodu, albo się nie znają, bo nie. Veilguard ma dużo problemów i niedociągnięć, bardzo czuć słaby scenariusz i dialogi. I to bardzo słabe dialogi, dawno tak sztucznych nie widziałam. Z siedmiu towarzyszy ciekawe wątki osobiste mają aż dwie postacie, Lucanis i Emmrich, przy czym historia Lucanisa zdecydowanie ma za dużo wyciętych wątków. Bellara i Neve mnie zupełnie nie obchodzą. Taash nie jest nawet w połowie tak irytujące jak Sera z Inquisition, a byłam przygotowana przez krytyczne opinie na coś gorszego. Aczkolwiek cały wątek Taash czerpiący ze współczesnych określeń zamiast już istniejących w świecie to był bardzo słaby wybór dialogowy. Brzmiały one bardzo nienaturalnie i sztucznie. Zmiana wygląda gatunku qunari to też bardzo odważne posunięcie, ale dla mnie na minus, bo mi się ta zmiana zupełnie nie podobała. Ogólnie uważam, że gra jest takim średniakiem. Nie była tak zła jak się spodziewałam po przeczytaniu krążących recenzji, ale była gorsza niż miałam nadzieję. Szkoda potencjału historii, bo w dostępnych materiałach z artbooka gry było kilka naprawdę świetnych pomysłów, które nie ujrzały światła dziennego. No, ale jak się robi gry w sposób, w jaki robi je BioWare i EA, to pozostaje tylko współczuć deweloperom i graczom.
Moim drugim zachwytem miesiąca są Pamiętniki Mordbota. Cudowna seria, dajcie mi więcej.
Maggor: Zdecydowanie mój największy zachwyt marca to gra Włóczykij: Melodia Doliny Muminków. Włóczykij, jak co roku na wiosnę, wraca do Doliny Muminków. Tym razem czeka go niespodzianka i to przykra: Doliną rządzi jego nemezis, Dozorca Parku, a Muminek został uwięziony. Czeka nas zatem granie na instrumentach, aby przekonać do siebie rozmaite stworzenia i przyrodę, intryga przeciwko Dozorcy czy też walka z policją. Słowo daję, zapomniałam przez te lata, jak bardzo ta seria była anarchistyczna (i też bardzo queerowa, jeśli się temu bardziej przyjrzeć; tak, przebłyski tego też znajdziemy w grze). Bawiłam się wspaniale, walcząc z patodewoloperką Dozorcy (kto zagra, ten zrozumie). Bonus: jeśli jesteście akurat fanami zespołu Sigur Rós, to ucieszy was fakt, że współpracowali przy produkcji ścieżki dźwiękowej.
Lady Kristina: Drugi sezon Severance pozostawił po sobie więcej pytań niż odpowiedzi; kilka wątków zostało wyjaśnione, ale jednocześnie działo się tam tyle i zostawiło po sobie tyle zagadek, że jestem teraz bardziej skonsternowana niż przed obejrzeniem tego sezonu. Sam proces rozdzielenia zdaje się być coraz bardziej przerażający niż wcześniej, a Lumon jest już nie tylko bezduszną korporacją, ale wręcz sektą, w której działaniu widać coraz mniej racjonalności. Jednocześnie ten sezon, jeszcze bardziej niż poprzedni, zachwyca pod względem wizualnym, dźwiękowym oraz przez grę aktorską. Wszystkie te elementy składają się na coś jednocześnie pięknego i bardzo niepokojącego.
Inny mój zachwyt z zeszłego miesiąca to kinowy seans nagrania sztuki The Importance of Being Earnest z Ncutim Gatwą w jednej z głównych ról. Gatwa i Hugh Skinner znakomicie się uzupełniają, wspaniale błyszcząc w swoich rolach. Całość jest wspaniale bezczelna, a dodatkowe mrugnięcia, nie tylko do publiczności, pięknie to uzupełniają. Bawiłam się fantastycznie i już wiem, że chętnie do tego spektaklu wrócę.

Clever Boy: Obejrzałem film Vaiana 2 i bardzo mi się podobał. W ucho wpadła mi część piosenek, fabuła była ciekawa i bardzo polubiłem nowe postacie. Chemia między nimi były fajna i ciekawie się uzupełniały. Główny wróg był taki sobie, ale naprawdę dobrze się bawiłem. Chyba podobał mi się bardziej niż pierwsza część i z pewnością do niego wrócę. A największy szok przeżyłem, gdy sprawdziłem kiedy wyszła pierwsza część filmu. Zakochałem się też w Wicked, który dopiero nadrobiłem. Tutaj wszystko było dla mnie piękne – fajna fabuła, super choreografia, dobra gra aktorska i wykonanie fantastycznych utworów. Zakochałem się w tym świecie i już wiem, że nie odpuszczę zobaczenia kontynuacji w kinie.
Wciągnął mnie oparty na faktach miniserial Toxic Town m.in. z Jodie Whittaker i Aimee Lou Wood w rolach głównych. To historia mocna, chwytająca za serce, świetnie zagrana. Nie jestem rodzicem, ale myślę, że w nich uderzy to jeszcze bardziej. Gorąco polecam. Zakończył się także najnowszy sezon Harley Queen, który był dla mnie niesamowicie dobry. Codziennie odliczałem, aż będę mógł zobaczyć nowe zakręcone przygody HarIey i innych postaci. Bawiłem się fantastycznie, śmiałem się często i chyba bawiłem się lepiej niż w poprzednim sezonie. Bardzo podobała mi się fabuła tej serii i jej zakończenie – bardzo chciałbym ciąg dalszy.
Perła: Kontynuuję oglądanie The Apothecary Diaries i nadal jestem zachwycona. To doskonałe połączenie zagadek, dworskich intryg i szczypty romansu. Ostatnio doczekaliśmy się słynnej sceny z żabą. Ci co oglądali, wiedzą, o czym mowa.
ZASKOCZENIA
Jego Cesarska Wysokość: Wiem, że ten tekst nie powinien być do końca o tym, ale jestem bardzo pozytywnie zaskoczony tym, co się dzieje wokół Chłopek – spodziewałem się triumfalnego powrotu memów z Sapkowskim, dostałem ogrom głosów poparcia z każdego zakątka branży. Pozostaje mieć nadzieję, że przełoży się to wreszcie na jakąś zmianę.
Rademede: Obejrzałam Invincible i jestem zaskoczona, czemu ja tego wcześniej nie widziałam. Bardzo dobry serial, klimatem podobny do The Boys, ale lepiej poprowadzony.
Maggor: W moje ręce wpadł długo wyczekiwany Heavenly Tyrant, kontynuacja wydanej u nas powieści Żelazna wdowa Xiran Jay Zhay. Jeśli komuś jest bliskie uniwersum Huaxia, walki staczane mechami znanymi jako Poczwarki zasilanymi chi pilotów i bardzo, bardzo dużo kobiecej wściekłości na system społeczny i polityczny, to nie muszę dalej zachęcać. Co mnie zaskoczyło? W tym tomie znajdziemy więcej walki klas niż walki z Hudunami, Huaxię czeka bowiem rewolucja związana bezpośrednio z końcówką Żelaznej Wdowy. Ale nie narzekam! Zwroty akcji? Na pęczki, również nie narzekam. A Xiran na Bluesky zapowiedziało trzeci tom! To dopiero niespodzianka, bo pierwotnie wraz wydawcą zapowiadali jedynie dylogię.
Clever Boy: Miałem duże obawy co do nowych przygód Daredevila, ale niepotrzebnie. Serial jest naprawdę dobry – i to dla mnie pozytywne zaskoczenie. Jasne, nie jest już tak brutalny, ale nadal ma w sobie tę magię i aktorzy wyciągają ze swoich ról i scenariusza wszystko, co mogą. Kilka razy fabuła mnie zaskoczyło i obiła. Dostaliśmy kilka naprawdę dobrych odcinków. Nie jest to serial, na który wyczekuję, ale bawię się na nim dobrze. A mogło być bardzo źle.
ROZCZAROWANIA
Jego Cesarska Wysokość: Zacząłem w końcu oglądać Pierścienie władzy i niestety muszę donieść, że bardzo szybko przestałem. Ale mam myśl na ten temat: gdyby komentariat punktował ten serial za cokolwiek innego niż niewierność, to bym może nie zmarnował kawałka życia na coś, co ewidentnie nie jest dla mnie. Niestety przyjęło się jakoś w głównym nurcie popkultury, że adaptacja jest dobra, jeśli jest wierna, a takie rzeczy jak poziom realizacji czy jakość gry aktorskiej to nie jest w ogóle temat do poruszenia. I to mnie rozczarowuje wciąż na nowo przynajmniej raz na tydzień.
Rademede: Daredevil. Obejrzałam pierwszy odcinek i nawet nie włączyłam drugiego. Odbiłam się po tym jednym odcinku i chyba nie będę wracać.
Moana 2. Jak myślałam, że Veilguard miał dziurawy i słaby scenariusz i gorzej się już nie da, ale po obejrzeniu Moany 2 zmieniłam zdanie. Owszem da się gorzej i to kolejny przykład, że jak się zmienia koncepcję w połowie prac nad projektem, to efekt końcowy bywa słaby. Nic w tym filmie nie ma sensu, bardzo widać, że historia była napisana i rozplanowana na serial. Postacie istnieją i to w sumie tyle co można o nich powiedzieć. Cały motyw wymagającej wędrówki przez ocean rozwiązuje się przy użyciu portalu, który zabiera Moanę na miejsce. Już Wish był lepszy od tej nijakiej kontynuacji. Przy czym o ile w Dragon Age’u widziałam zmarnowany potencjał i co mogło być rozwinięte, tak w Moanie tego zupełnie nie widzę. Gdyby to był serial, to by miał sens, ale przerobienie na film wyszło bez żadnego pomysłu, zrobiony chyba tylko, żeby zarobić pieniądze. A końcówka filmu to dosłownie Nalo-Thanos.
Clever Boy: Obejrzałem Wonkę i to był błąd. Niesamowicie wynudziłem się przy tym filmie. Żaden z utworów mi się nie podobał i chyba jeszcze bardziej przeszkadzał mi w odbiorze filmu i niepotrzebnie go wydłużał. Gdyby to był krótszy film famiijny – byłby pewnie spoko, bo miał ciekawy pomysł, momentami swój urok, absurd i nawet fajne postacie. Ale jako musical dla mnie się nie sprawdził. Podobnie miałem przy Ghostbusters Frozen Empire. Jeeeeeju, ale się wynudziłem na tym filmie. Nie dość, że był przewidywalny to praktycznie nie dał mi żadnej frajdy i czasem mnie irytował. Zmęczył mnie. Może to nie jest marka dla mnie?

WARTO WSPOMNIEĆ
ET: Nowego Daredevila oglądam w zasadzie dla cameo, bo żywiołowo nie cierpię Fiska i jego dętych usprawiedliwień bycia zwykłą kanalią, a Matt Murdock niestety na tę chwilę nie dostał w nim żadnego ciekawszego antagonisty. Mimo to jest przyzwoicie, zdarzył się nawet jeden świetny odcinek (bo nie było w nim Fiska), tak że trochę wbrew sobie daję tej serii jeszcze szansę. Zobaczymy.
Jego Cesarska Wysokość: 2.04 poznaliśmy listę nominacji do Nagrody im. Janusza A. Zajdla, więc jeśli chcecie się przekonać co się dzieje ciekawego w polskiej fantastyce od strony książkowej, to ta lista ma szansę dowieźć.
Clever Boy: Chciałbym wspomnieć, że skasowano The Sex Life of College Girls i pękło mi serduszko. Bardzo dobrze bawiłem się na każdym sezonie, nawet na tym ostatnim, który przeszedł perturbacje obsadowe. Był to serial zabawny, inkluzywny, w fajny dla mnie sposób podchodzący do życia seksualnego, orientacji, odkrywania siebie na różnych płaszczyznach. I przede wszystkim główne role grały świetne młode aktorki. Bardzo lubiłem ten świat i będzie mi go brakować. Na szczęście twórcy zagrali bezpiecznie i nie było cliffhangera, dostaliśmy za to piękny bi-coming out.
Perła: W marcu obejrzałam w końcu w całości animowany serial Pantheon i mam mieszane uczucia. Odcinki, które zostały mi do obejrzenia pochłonęłam w dwa dni, nie mogąc się oderwać. Jest to opowieść sci-fi o zgrywaniu ludzkiego mózgu do komputera, która zadaje pytania o to czym jest człowieczeństwo. Głównymi bohaterami jest dwójka nastolatków, która wplątuje się w wielką konspirację. Pierwszy sezon mnie zachwycił, a jeśli chodzi o drugi, mam niestety parę zastrzeżeń. Tym, co mi się zdecydowanie podobało było przedstawienie więzi z innymi, jako jednego z elementów, który czyni nas ludźmi. W realistyczny i dojmujący sposób ujęto także żałobę i tęsknotę za bliskimi. Drugi sezon przyspieszył akcję, upchnął dużo fabuły w kilka końcowych odcinków i dodał parę zwrotów akcji, które krótko mówiąc nie przypadły mi do gustu. Nie znam kulis, ale możliwe, że gdyby seria dostała więcej sezonów, zostałoby to rozegrane inaczej. Niestety obecnie sporo tytułów ucina się przedwcześnie. Nadal nie wiem, jak ocenić całość. Serial na pewno wywołałał we mnie mnóstwo emocji i dostarczył sporo materiału do przemyśleń. Mimo wszystko polecam się z nim zapoznać.
WYDARZYŁO SIĘ NA WHOSOME
W marcu nie działo się u nas dużo pozadoktorowych rzeczy, ale mogliście przeczytać m.in. o tym jak Redakcja spędziła tegoroczną edycję Zjavy. Miesiąc przyniósł również kilka recenzji: Maggor pisała o Zombie (podobno) są martwe Robyn Wasley i o Pieśniach żałobnych dla umierających dziewcząt Cherie Dimaline, a Pryvian o Wschód słońca w dniu dożynek Suzanne Collins.
Wydarzyło się w świecie Doctor Who
Nowa seria Doctor Who właśnie się zaczęła. Poznaliśmy jej datę premiery – to 12 kwietnia i otrzymaliśmy nowy zwiastun. Poznaliśmy także tytuły wszystkich odcinków, ich scenarzystów i reżyserów. Dowiedzieliśmy się również, że trzy pierwsze odcinki doczekają się nowelizacji. 31 marca odbyła się “filmowa” premiera nowej serii, na którą zaproszeni zostali aktorzy z całego Whoniversum.
Ogłoszono kolejne nazwiska w obsadzie nowych odcinków, to m.in. Rylan Clark, Freddie, Fox Charlie Condou czy Kadiff Kirwan.
Na kanale Youtube Doctor Who pojawiły się wszystkie odcinki Doctor Who Unleashed, które pokazują powstawanie poprzedniego sezonu i odcinków rocznicowych i świątecznych od kulis. Wcześniej program był dostępny legalnie jedynie w Wielkiej Brytanii. W marcu obchodziliśmy także wielki jubileusz. Minęło 20 lat odkąd Doctor Who powrócił na ekrany po przerwie, która zaczęła się w 1989 roku. 26 marca 2005 roku widzowie poznali Dziewiątego Doktora i Rose. A życie wielu z nich odmieniło się całkowicie i rozpoczęli podróż przez czas i przestrzeń.
A jak wam popkulturowo minął marzec? Podzielcie się tym na naszym Facebooku, Bluesky lub w grupie Polifonia Fantastyczna!

Wspólny profil redakcji Whosome.pl. Podpisujemy nim zbiorcze teksty, tłumaczenia, analizy i dyskusje.






