Wrzesień i październik przyniosły nam sporo popkulturowych zachwytów, ale też kilka rozczarowań. Star Trek, Sigur Rós, Necrovet, a może filmy o wampirach podczas SplatFest!? Co oglądaliśmy, czytaliśmy i w co graliśmy? Zapraszamy do lektury podsumowania.
ZACHWYTY
Magdalena: Z powodów researchowych zrobiłam sobie powtórkę Dewabadu – trylogii S.A. Chakraborty, która nieco mnie zmęczyła jakieś dwa lata temu i nie sięgnęłam po trzeci tom. Tym razem jednak zaskoczyło – jestem zachwycona tymi książkami i mam w planie trochę podziałać w związku z nimi.
Kira: Czy wydarzenia na żywo także się liczą? Jeśli tak, to śpieszę donieść, że w końcu, bo po wielu, wielu latach fanowania Sigur Rós i kilku koncertach, udało mi się dotrzeć na koncert z orkiestrą! Sigur Rós zagrali we Wrocławiu wraz z Primuz Chamber Orchestra i było to niezapomniane wrażenie. Trasa zbiegła się w czasie z dwudziestą rocznicą wydania albumu Takk…, i było to słychać w wyborze utworów. To byli Sigur Rós w swoim najbardziej klasycznym, nastrojowym, spokojnym, ale nie pozbawionym silnych emocji wydaniu. Nastrojowe wnętrze Hali Stulecia (z dobrą akustyką! Doceniam to zwłaszcza po doświadczeniu tego, jak źle nadają się na koncerty nowe hale targowo-eventowe) dopełniło widowiska, i ogólnie był to jeden z moich najbardziej udanych koncertów Sigur Rós. Już czekam na ich kolejną wizytę w naszym kraju.
Kryś: Ukazało się polskie tłumaczenie powieści Co żeruje nocą mojej ukochanej autorki, T. Kingfisher – drugi tom serii Sworn Soldier, będący kontynuacją Co porusza martwych. Tym razem Alex musi zmierzyć się z niepokojącymi wydarzeniami do jakich doszło w domku myśliwskim, należącym do jenu rodziny. Książka jest nieco krótsza od poprzedniego tomu, co powoduje lekki niedosyt, ale świetnie skonstruowani bohaterowie i przejmująca atmosfera zupełnie to wynagradzają.
Clever Boy: Na początku września premierę miał spin-off amerykańskiego The Office – The Paper. Jak przy wszystkich mockumentach na początku było mi ciężko się przekonać, ale wraz z dawkowaniem sobie odcinków bohaterowie i świat stali się przyjaźniejsi i zabawniejsi. Jako że dziennikarstwo to moja praca, to wiele sytuacji bardzo mnie rozbawiło i czasem nawet różne absurdalne rzeczy dzieją się w tym zawodzie, więc byłyby one możliwe. Na początku strasznie mnie irytowała postać Esmeraldy, ale z czasem zacząłem ją doceniać. Z piątym sezonem powróciło Only Murders in the Building, z którego powinno brać się przykład – serial powraca co roku, ma świetnie napisane postacie i cudowną chemię między nimi, fajnych gościnnych aktorów, ciekawe zagadki i dużo absurdów. Nowy sezon bardzo mi się podobał i wciągnął mnie w intrygę, chociaż nie była ona najlepsza spośród poprzednich. Wiem, że będzie jeszcze jeden sezon, zapewne ostatni, a ja już czekam na przyszły rok. Z drugim sezonem powrócił 1670 i bardzo mi się podobał. Wiele razy się śmiałem, czasem łapałem za głowę z zażenowania. Ten sezon był inny, niż poprzedni – bardziej rozwijał bohaterów, ich losy i nawet robiło się poważnie, szczególnie na końcu. Czekam, co będzie dalej – szczególnie, że twórcy mówią, że trzeci sezon będzie trochę inny.
Obejrzałem również Gen V, które wciągnęło mnie bardziej niż się tego spodziewałem. Co prawda, główny plot twist odgadłem dość wcześnie, ale nie popsuło mi to zabawy. Było brutalnie, zabawnie, szokująco, smutno i absurdalnie. I szczerze? Spin-off bardziej podoba mi się od The Boys. Najnowszym odkryciem (dzięki memom) stała się pierwsza brytyjska edycja z gwiazdami – The Celebrity Traitors. Kocham The Traitors, więc gdy zobaczyłem, że ludzie się zachwycają i mają niezły ubaw po pierwszych odcinkach postanowiłem do nich dołączyć. Ale to jest rewelacyjne! Każdy odcinek dostarcza wiele emocji, zabawnych tekstów i sytuacji. Twórcy zaprosili świetne osoby (nie wszystkie znam) i co więcej – właśnie gwiazdy, a nie celebrytów znanych z dziwnych reality show czy tiktoków. Z tego, co wiem jest to wielki hit i ma ogromną oglądalność. Nie dziwię się. Solidna, świetna rozrywka. A już wkrótce wielki finał. We wrześniu udało mi się także wybrać do kina na The Roses, czyli nową wersję Wojny państwa Rose z Olivią Colman i Benedictem Cumberbatchem (a w obsadzie wiele innych znanych nazwisk, w tym Ncuti Gatwa). Bardzo dobrze się bawiłem. Aktorsko było na naprawdę wysokim poziomie, a seans minął mi bardzo szybko. Nie oglądałem oryginału, więc nie miałem do czego porównać filmu, ale polecam, wiem że niedługo pojawi się na streamingu.

Ginny N. · Tomek Cz.: Wrzesień w dużej mierze upłynął mi książkowo. Na pierwszy ogień poszło The Druids Call E.K. Johnston opowiadająca o młodej Doric sprzed wydarzeń z filmu Honor Among Thieves. W powieści Johnston poznajemy Doric u progu jej drogi do zostania druidką. Doric, od lat żyjąca w elfiej społeczności wciąż nie czuje się w pełni jej częścią, odrzucenie przez biologicznych rodziców zostawiło w niej głębokie rany, a fakt, że jej umiejętności łowieckie nie są zbyt dobre, by mogła być przydatna w swojej społeczności wbija ją w tym mocniejsze poczucie niedopasowania. Na szczęście, jak to zwykle w powieściach młodzieżowych bywa, Doric odkryje swoje powołanie, przejdzie przez kilka życiowych lekcji i szczerych, oczyszczających atmosferę rozmów. A wszystko to w wartko napisanej powieści, którą mnie czytało się bardzo dobrze.
Druga dedekowa powieść, The Nine Eyes of Lucien autorstwa Madeline Roux, uderza w zgoła inne tony. Zresztą nie dziwi to, skoro opowiada o życiu Luciena Tavelle. Głównego złego drugiej kampanii Critical Role. The Nine Eyes of Lucien to dogłębny portret postaci, unikający wepchnięcia Luciena w klisze dobrego chłopca/najgorszej osoby na świecie. Lucien od początku do samego końca pozostaje postacią ambiwalentną, taką której trudno kibicować, gdy znamy jej losy i decyzje, które podejmie, a jednocześnie taką, którą trudno nienawidzić. Ostatecznie zostawiło nas to z ambiwalentnymi uczuciami do całej powieści, jakkolwiek bardzo cieszymy się, że mogliśmy ją przeczytać i nie chcielibyśmy, żeby była ona w jakikolwiek sposób inna. Z rzeczy, które nas zachwyciły tak zupełnie musimy tu jeszcze powiedzieć o graniu formą. Mało która powieść gra w ten sposób typografią jak druga część The Nine Eyes of Lucien, a tu jest to wykonane z rozmysłem i w bardzo precyzyjny sposób.
Z lżejszych tematycznie powieści, udało mi się w końcu położyć łapki na tomach 2-4 Necroveta Joanny W. Gajzler. Bardzo lubię ten świat i postaci i powrót do nich był jak kubek gorącej herbaty w jesienny wieczór. Są to zdecydowanie powieści, które trudno odłożyć, nie nużą przy tym powtarzalnością – tam gdzie w jednym tomie będzie więcej suspensu, tam w drugim narracja poprowadzi nas przez spokojną, pełną napięcia, jesienną aurę, a trzecia przez fascynującą (i wymagającą) nową naukę.
O drugim sezonie 1670 przeczytacie więcej w naszym dwugłosie z Andromedą Mirtle. Tu powiem tylko, że ten sezon bardzo mi się podobał, rozbawił i nieraz wzruszył. I zdecydowanie czekam na więcej.
Nie spodziewałem się, że Maestro będzie tak przyjemnym filmem. Myślałem raczej, że będzie tu poważnie i dostojnie, ale bardzo cieszę się, że tak nie było. W historiach biograficznych trzeba oczywiście brać pod uwagę to, że zawsze będą one tylko pewną wersją wydarzeń, a gdy dochodzi to tego fabularyzacja, rozbieżności między faktami a opowieścią tylko narastają. Niemniej Maestro jest dobrą opowieścią właśnie o życiu kompozytora, który kochał wszystkich i – po równi – o jego żonie, która podchodziła do jego licznych romansów dość nieortodoksyjnie. To też opowieść o dwójce ludzi, których trudno tak zwyczajnie nie polubić.
Idąc na Caught Stealing myślałem, że będzie to coś w rodzaju artystycznego kina akcji, i gdyby spojrzeć powierzchownie można zostać z tą łatką. Ale tak naprawdę nie mamy tu specjalnie „akcji”. Oczywiście wszystko kręci się wokół gangsterskich porachunków i wplątanego w nie przypadkowo zwykłego faceta. Tylko że środek ciężkości został tu przesunięty bardzo mocno na życie wewnętrzne Hanka, złamaną za czasów liceum karierę sportową i alkoholizmem, z którego Hank stara się wyjść. Ostatecznie więc dostajemy przyzwoite kino rozrywkowe z ciekawą historią. Jeden minus to zalodówkowanie partnerki Hanka, Yvonne. Ale przynajmniej kot przeżył.
Po dłuższej przerwie zrobiłem sobie powtórkę BoJacka Horsemana i muszę powiedzieć, że to wciąż jest świetny i bardzo na czasie serial. Mądry, prawdziwy, pełen niełatwych, ludzkich emocji i popapranych zachowań, których wymowy nie łagodzi i nie upiększa.
Ród Guinnessów to całkiem solidny serial, po który nie sięgnąłbym, gdyby nie polecenie go przez polskiego tłumacza napisów, Krzyśka Cerana. I w sumie cieszę się, że to zrobiłem, spędzając kilka bardzo przyjemnych godzin z tą historią czwórki tytułowego rodzeństwa browarników i ich wpływu na niełatwe losy Irlandii.
Październik upłynął mi w dużej mierze na wyzwaniu rysunkowym pod listę promptów stworzoną razem z koleżeństwem z serwera Podsłuchane. A co jest dobre do rysowania kilka godzin dziennie w digitalu, jeśli nie dobry podcast? I tak w końcu sięgnąłem po Midst i Unend stworzone przez trio Third Person, które umilały mi ten czas. Jeśli lubicie Welcome To Night Vale, to te dwa podcasty fantasy osadzone we wspólnym uniwersum powinny się wam spodobać. Więcej nie będę zdradzał. Dość powiedzieć, że wyglądam finałowego sezonu Unend jak kania dżdżownic.
Lady Kristina: Fantastycznie bawiłam się oglądając Leverage: Redemption. Kontynuację Leverage pokochałam jeszcze bardziej niż oryginalny serial (ex-zły prawnik Harry Wilson na pewno miał na to wpływ), mam też nadzieję, że powstanie więcej sezonów. Tak jak w oryginale, mamy tu świetną mieszankę found family i bardzo dobrych heistów, połączonych z wymierzaniem sprawiedliwości złym ludziom i korporacjom – z jednej strony każda akcja daje dużo satysfakcji, a z drugiej trochę boli to, że nie mamy takiego zespołu w rzeczywistości, bo bardzo by się przydał.
Wciągnęłam się też ostatnio w serial Znajomi i sąsiedzi, w którym patrzymy na świat z nieco innej perspektywy – głównym bohaterem jest bogaty mężczyzna, który traci pracę i majątek, i aby utrzymać się na dotychczasowym poziomie, zaczyna okradać swoich znajomych mieszkających w okolicy, przez co wplątuje się w nieoczekiwaną sieć wydarzeń.
Obejrzałam też serial Frauds, w którym Suranne Jones i Jodie Whittaker grają partnerki w zbrodni, które po latach rozłąki decydują się na ostatnią kradzież. Największym przeszkodą w akcji mogą być jednak one same, bo główne bohaterki jednocześnie świetnie się uzupełniają, ale też potrafią być w stosunku do siebie nawzajem bardzo toksyczne.
ZASKOCZENIE
E.T.: Skończył się trzeci sezon Strange New Worlds i zaskoczyło mnie, jak niewiele z niego pamiętam. Wspaniały odcinek z gornką i Eriką, jakiś świat alternatywny, w którym Christine Chapel miała wyjść za Spocka, La’an ucząca Spocka tańczyć i właściwie tyle. Nie jestem pewna, co poszło nie tak, może zogniskowanie intrygi wokół kapitanki Batel, która nie jest jakąś szczególnie wybijającą się postacią, może zbyt wiele romansów i odcinków-zapychaczy, w każdym razie mam poczucie, że serial dopadła klątwa trzeciego sezonu, co po naprawdę wybitnym drugim jest jednak przykrą niespodzianką. Jeszcze nie rozczarowanie, ale na pewno nie zachwyt.
Clever Boy: Udało mi się nadrobić nowy serial z uniwersum Bibliotekarzy – The Librarians: The Next Chapter. Długo zwlekałem, bo bałem się rozczarowania, ale niepotrzebnie. Co prawda główne postacie nie podbiły mojego serca, tak jak te z poprzedniego serialu (może potrzeba im czasu?), ale bawiłem się fajnie. Serial jest idealny do odmóżdżenia, lekki, przyjemny. Postacie przeżywają fajne przygody. Postać Bibliotekarza jest bardzo wzorowana na Doktorze (szczególnie Jedenastym), a nawet muzyka bywa taka, że mam wrażenie, że oglądam jakąś „podróbkę” Doctor Who. Serial będzie mieć drugi sezon i tym razem nie będę zwlekał z jego oglądaniem. Premierę miała także animacja Marvel Zombies. Tutaj również miałem duży dystans, a jednak dobrze się bawiłem. Lubię różne team-upy, więc to było coś dla mnie. Animacyjnie jest średnio, ale postacie i historia jest ciekawa. Twórcy nie boją się mordować postaci, więc jest sporo szoku i zaskoczeń. Oglądałbym tego zdecydowanie więcej. Nie czekałem na serial IT: Welcome to Derry, a pierwszy odcinek bardzo pozytywnie mnie zaskoczył i zszokował na końcu. Czekam na dalsze losy i to, jak rozwinie się ta historia, bo potencjał jest spory.
ROZCZAROWANIA
E.T.: Zdarzyło mi się nie wciągnąć w serial i porzucić go po pierwszych dwóch odcinkach, natomiast chyba jeszcze nigdy nie zrobiłam tego za połową sezonu, z bardzo mocnym poczuciem, że kompletnie nie obchodzą mnie losy postaci i to, co się dalej wydarzy. Alien: Earth najwyraźniej zupełnie nie jest dla mnie. Ewidentnie potrzebuję Obcego na statku czy stacji kosmicznej i Ripley po raz kolejny pokazującej mu, gdzie jego miejsce.
Ginny N. · Tomek Cz.: Właściwie nie wiem co myśleć o Adolescence. Z jednej strony to dobrze napisana i zagrana historia. Z drugiej mamy tu copagandę. Z trzeciej dostajemy obraz brytyjskiej szkoły, w której strach postawić byłoby nogę. Wyobraźcie sobie polskie gimnazjum, krótko po tym jak stworzono u nas gimnazja, dodajcie do tego nauczycieli, których niespecjalnie obchodzi dobrostan młodzieży i dostaniecie szkołę z Adolescence. Właściwie nie wiem dlaczego obejrzałem wszystkie cztery odcinki i na koniec zostaję z mieszanką rozczarowania i niekoniecznie rozczarowania.
Kira: Trzeci sezon Strange New Worlds zrobił ostry zakręt i z dobrego serialu zrobiła się nagle ugrzeczniona pomyłka, ukrywająca uładzone konserwatywne wartości pod kolorowym płaszczykiem, i nawet wyróżniający się tym tle odcinek z Gornką nie uratował całości. Zaskoczenie, rozczarowanie, niesmak, skonfundowanie – takie rzeczy czuję wobec tego sezonu. Chcę rozpisać moje wrażenia na spokojnie w oddzielnym tekście (obiecałum to! Publicznie! Teraz już się nie wymigam!), więc tu tylko dodam, że nie spodziewałum się, że będzie aż tak fatalnie i obecnie nie wiem jeszcze, ile mam nadziei, że dalej się poprawi, choć oczywiście chciałubym, by tak było.
Clever Boy: Oglądałem sporo rzeczy, ale prawdziwy niedosyt przyszedł jedynie przy Wednesday. Podział drugiego sezonu na dwie części był niepotrzebny. W tej serii brakowało mi mrocznego klimatu. Wkurzało mnie to, że wszystko kręci się wokół rodziny Addamsów i każdy wątek musi być jakoś z nimi powiązany. No kurczę… Najlepszy odcinek to dla mnie ten z zamianą ciał. Pokazał, że Jenna Ortega jest super aktorką i ma świetną mimikę, a często zarzuca się jej granie postaci o jednej smutnej minie. No i plus dla mojego whoviańskiego serca – postać Billie Piper okazała się „wilkiem” (ale czy złym?).

WARTO WSPOMNIEĆ
E.T.: Na Skyshowtime wylądowały dwa pierwsze sezony Warehouse 13, co pozwoliło mi sobie przypomnieć, jak dobry był to serial i jak bardzo go kocham. Poświęciłam mu osobny tekst, tak że tu tylko zajawię, że jest to przygodówka sf, w której śledzimy losy agentów magazynu, w którym przechowywane są artefakty – obdarzone mocą przedmioty. Dużo steampunku, campu, świetne postacie, sporo wyczucia i naprawdę mądrych pomysłów. W sam raz na jesień lub każdy inny czas, w którym na niego traficie.
Clever Boy: Wrzesień i październik to czas startu seriali i programów w stacjach polskich i zagranicznych. Dla mnie to zawsze wysyp seriali. Nowa Futurama bardzo mi się podobała. Dość szybko obejrzałem wszystkie odcinki i dały mi dużo frajdy oraz mnie rozbawiły. Ten sezon był dla mnie lepszy od poprzedniego. Pierwsze odcinki z nowych sezonów Abbott Elementary, Ghosts czy High Potential są świetne. Naprawdę nieźle się przy nich bawię. Z nowym sezonem powrócił również 911, a tym razem twórcy jeszcze bardziej odlecieli – i dwie z postaci poleciały w kosmos. Uwielbiam ten serial, bo dzięki niemu szybko się odmóżdżam, ale to już był za wielki odlot. I jeszcze ciągnął się przez cztery odcinki i głównie na tym skupiał… Zadebiutował także kolejny spin-off, czyli 911: Nashville. Jeszcze nie potrafię sobie wyrobić zdania o tym serialu. Ogląda się fajnie, ale za bardzo skupia się na pewnych postaciach, przez co nie potrafię powiedzieć, jacy są i jakie są imiona postaci niezwiązanych z główną serialową rodziną. Mam tutaj trochę taki vibe Dynastii, bo na pierwszy plan wychodzą afery i spiski rodzinne. Nadrobiłem też Peacemakera, było spoko, ale jakoś ten serial mnie nie ruszył i bardzo powoli sobie go dawkowałem. Z filmów obejrzałem nowego Supermana. Bardzo fajne kino superbohaterskie, pięknie oddaje istotę tej postaci i dobrze się bawiłem. Jednak do zachwytów mi daleko. Może to przez to, że moje serduszko zawsze będzie bliżej Marvela.
Lady Kristina: Pod koniec października, już po raz kolejny miałam okazję obejrzeć parę nietypowych filmów w ramach Splat!FilmFest. Życie dla początkujących to bardzo sympatyczna produkcja, nie tylko o wampirach, ale przede wszystkim o życiu i tym, co jest w nim ważne; Wypadek fortepianowy to specyficzna opowieść o niesympatycznej influenserce, która po tytułowym wypadku zaszywa się na uboczu i zostaje zmuszona do wyjścia poza strefę komfortu, a Portal do piekła to również sympatyczny (chociaż w nieco inny sposób) film o istocie życia (oraz portalu do piekła w pralce).
WYDARZYŁO SIĘ NA WHOSOME
Wrzesień rozpoczęliśmy redakcyjnie wyprawą na łódzki Kapitularz, gdzie spędziliśmy naprawdę miły weekend [KLIK]. Opowiedzieliśmy także o tym jak wypadły sierpniowe Dni Fantastyki [KLIK]. Później zaś zapadiliśmy w lekką jesienną hibernację, ale udało nam się zrecenzować to i owo. Kryś napisała o słuchowisku The Magnus Archives [KLIK], Ewa Tomaszewicz opowiedziała o Warehouse 13 [KLIK], DemonBiblioteczny przeczytało zbiorek Wszystko co dobre, tutaj umiera [KLIK], a Kajman przyjrzał się cyklowi Psy Pana [KLIK]. Z kolei Ginny N. podzielił się refleksjami o pierwszym numerze zinu Siewka i porozmawiał z Andromedą Mirtle o drugim sezonie 1670 [KLIK i KLIK].
Wydarzyło się w świecie Doctor Who.
W październiku BBC ogłosiło decyzję, co do przyszłości serialu. Zakończono współpracę z Disneyem. Doctor Who powróci w 2026 roku z odcinkiem świątecznym, a BBC zapewnia, że nie rezygnuje z dalszego tworzenia serialu i ogłosi plany na niego w odpowiednim czasie. Wiemy też, że przyszłoroczny odcinek świąteczny napisze Russell T Davies.
W międzyczasie „na osłodę” będziemy mogli oglądać spin-off The War Between the Land and the Sea. W Wielkiej Brytanii będzie miał premierę w grudniu 2025, prawdopodobnie na Święta. Z kolei na Disney+ zobaczymy go dopiero w przyszłym roku [KLIK].
Z kolei Jodie Whittaker i Mandip Gill powróciły do swoich ról Trzynastej Doktor i Yaz w kolejnych słuchowiskach od Big Finish. Kolejne są już w planach i można je zamawiać w przedsprzedaży.
Ostatecznie potwierdzono też, że po latach oczekiwania zostanie wydany soundtrack do 10 serii Doctor Who. Dalsze szczegóły oraz data premiery jeszcze nie są znane.
Doctor Who doczekało się też kolejnych wyróżnień. Ncuti Gatwa otrzymał dwie nominacje do nagrody BAFTA Scotland: w kategorii aktorskiej oraz do Nagrody Publiczności wybieranej przez widzów. Za to Russell T Davies otrzymał w tym roku specjalną nagrodę BAFTA Cymru za wybitny wkład w telewizję.
A jak wam popkulturowo minął początek jesieni? Podzielcie się tym na naszym Facebooku, Bluesky lub w grupie Polifonia Fantastyczna!


Wspólny profil redakcji Whosome.pl. Podpisujemy nim zbiorcze teksty, tłumaczenia, analizy i dyskusje.






