– Każdy kapłan Sinthini jest szaleńcem. Pamiętaj, mała Elaman: kochankowie, poeci i kapłani są ulepieni z gliny szaleństwa. Inaczej nie słyszeliby słów boga. Jeśli widzisz w Czadaramie szaleńca, to widzisz prawdę.
Nad najnowszą powieścią Katarzyny Podstawek i Katarzyny Rutowskiej, Ucieczką apsary. Część 2 nasza redakcja z przyjemnością rozpostarła skrzydła matronatu, a ja niecierpliwie oczekiwałam dnia, kiedy dostanę książkę w swoje ręce. Polecam zapiąć pasy, fabuła przyspiesza niczym w masala movies – spiskowcy kłócą się, czyj plan jest lepszy, członkowie rodziny Virtów ponownie się spotykają (czy tego chcą, czy też nie). Nie zabraknie tutaj zwrotów akcji, scen walki (rewolucja!), a także zawiązywania się niespodziewanych sojuszy (i to niejednego!). Z racji, że jest to kontynuacja Ucieczki apsary, w recenzji mogą pojawiać się odniesienia do pierwszego tomu, jak i nieliczne spoilery z tej części. Ostrzeżenie wrzucone, Ostrze Sinthini u płota, zatem ruszajmy.
Autorki ponownie czerpią z tradycji masala movies. Te, niczym znana wielu z nas mieszanka przypraw, są właśnie mieszankami gatunków i konwencji filmowych: romansów, komedii czy sensacji. Ucieczka Apsary. Część 2 jest niczym curry po solidnej dosypce chilli: smakuje ostrzej, intensywniej, aromatyczniej. Dla fanów pierwszego tomu ta pozycja będzie jednak nadal jak najbardziej strawna (sama poprosiłabym chętnie o dokładkę!). Tom drugi śmiało określiłabym jako powieść przygodową czy nawet awanturniczą. Nie jest to jednak pogrobowiec romansów łotrzykowskich zaserwowany w oprawie desi fantasy. Czadarama nie jest typowym łotrzykiem bez celu czy zasad moralnych, po broń sięga, kiedy musi, i czyni to w obronie słabszych lub w walce o wolność nefrytowych elfów. Owszem, według części współwyznawców nie jest wystarczająco dobrego pochodzenia, ale jego bóstwo Sinthinia nie bez powodu wybrało go na swoje kolejne Ostrze. Zauważam jednak spore podobieństwo, jeśli chodzi o parodystyczne traktowanie pierwowzorów i tworzenie dla nich alternatywy. Romanse łotrzykowskie były tworzone jako parodie romansów rycerskich. Tutaj autorki w obu tomach bawią się z powodzeniem kliszami znanymi nam z popularnych romantasy.
W ramach bycia świadkami walki o niepodległość przez nefrytowe elfy, zajrzymy też do spiskowców planujących zamach na rodzinę cesarską. Nie są oni jedną jednolitą grupą, a wielu z nich ma też swoje własne poglądy i plany. Wyraźnie zarysowany jest konflikt między Czadaramą a arackim nefrytowym elfem, Nahandą. Obaj pragną śmierci cesarza Kajów, jednak Czadarama przede wszystkim pozostaje kapłanem Sinthini i poetą – nie boi się narażać życia za sprawę, ale nadal poświęca wiele uwagi i troski swojej ukochanej. Nahanda natomiast wolałby, aby Czadarama skupił się wyłącznie na misji, która wymaga „wściekłego drapieżnika, nie poety”. Rewolucja wymaga wszak poświęceń, a jeśli ktoś nie jest w stanie dokonać ich sam, to trzeba postawić go przed faktem dokonanym. Jaki będzie tego rezultat, nie zdradzę. Ten tom będzie też mroczniejszy niż poprzednik: wszak potyczka z bandą rabusi blednie w porównaniu z ryzykiem walki z cesarską armią lub pogromami w elfich dzielnicach.
Obok tematyki walki o niepodległość kraju, równolegle pojawia się motyw walki o samego siebie i odzyskiwanie sprawczości, jak również głębiej zostaje ukazany konflikt pokoleniowy w rodzinie Virtów. Elaman, nasza nieopierzona ptaszyna, Kruszynka wuja Sanno, po ucieczce ze złotej kla… dobrego domu wydoroślała od czasu ostatniego spotkania i zaczęła odzyskiwać kontrolę nad swoim losem. Przed spotkaniem Czadaramy jej jedynym, dość nielegalnym źródłem wiedzy na temat życia poza pałacem matki czy wujostwa były namiętnie przez nią czytane odpowiedniki naszego romantasy. Dziewczyna na przestrzeni obu Ucieczek musiała włożyć sporo pracy w oduczenie się wzorców czerpanych z tych lektur. Przeżyte przygody i rozmowy z Czadaramą, a także rzeszą osób, z którymi z racji swojej pozycji społecznej raczej nie miałaby kontaktu, sprawiły, że nie tylko postanowiła napisać książkę o Paharamie czy też samej snuć rewolucyjne plany, ale również znalazła w sobie siłę, aby przeciwstawić się oczekiwaniom, jakie miała wobec niej rodzina:
– A dla was wszystkich jestem jak posążek do postawienia i oglądania z daleka, który pewnego dnia odda się komuś innemu w zamian za kolejne akry pól, świnie, krowy, kurczaki, pałace i inne wygody. A żeby mieli tego oddać jak najwięcej, to trzeba sprawić, żebym oprócz ładnego wyglądania i grzecznego siedzenia umiała też dukać jak papuga „mądre” rzeczy. A ja nie chcę takiego życia. Nie chcę być sprzedana.
Dla mnie najjaśniejszym punktem Ucieczki Apsary i uniwersum tworzonego przez autorki jest zręczne wplatanie w fabułę bolączek naszej rzeczywistości. Rodzina Virtów, przywiązana do tradycji i żyjąca wedle zasady „co ludzie powiedzą”, jest karykaturą wyższej klasy średniej, a jej podejście do wypłacenia odszkodowania zatrudnionemu przez nich i okaleczonemu podczas próby odbicia Elaman magowi przywodzi na myśl opisywane w rodzimej prasie krwawe wypadki z hal produkcyjnych. Wszak zbudowanie sobie w ogrodzie świątyni dumania jest wydatkiem niecierpiącym zwłoki, a płacenie zleceniobiorcom jest nieznośnie uciążliwe. Paradoksalnie, najwięcej zrozumienia dla swojego losu Moronar znajduje u zdecydowanie najbardziej zdegenerowanej gałęzi drzewa rodowego Virtów.
– Pani, uwierz mym słowom, kiedy mówię, że przyjemność jest obopólna, domyślasz się jednak, że o takiej godzinie nie dostarcza się dobrych wiadomości. Goniłem konie najszybciej, jak było to możliwe. Dziś rano stałem jeszcze na dworze Saanonisa Virty, twego brata, przed obliczem twojej bratowej.
Niekontrolowana fala radości wezbrała w niej z ogromną mocą – a więc tłuścioch zdechł! Brat na sto dwa! Sto metrów od latyfundium, dwa metry pod ziemią. Na pewno zostawił spadek.
Przed wami Virta Miedziana, znana też jako Naale, matka Elaman. Tak, ta sama, która studiowała magiję w męskim przebraniu, toczyła pojedynki z wykładowcami, ale też zamieniła życie córki w piekło i próbowała przehandlować ją (nie bójmy się tego słowa, a i realia powieści absolutnie do tego zachęcają) przemocowemu narzeczonemu. Jeśli pierwszy tom i powyższy fragment już szkicują wam dość mroczny jej obraz, to tutaj maginię z Kallio poznacie w całej jej krasie, a słowa skierowane do własnej córki są niczym finalne pociągnięcia pędzla na tym portrecie:
A skąd pomysł, że twoje uczucia miałyby być istotne? Nie jesteś już małym dzieckiem. Żyjesz w świecie dorosłych. Tutaj nie liczą się sentymenty. Zwłaszcza jeśli są odczuwane przez samolubną pannicę bez krztyny wdzięczności. Kogoś, kto, odkąd został poczęty i powołany na świat, był przygotowywany do tego, by wypełnić najświętsze obowiązki względem najbliższej rodziny, swojej ziemi, swojego kraju i swojej królowej. Względem Taivas. I nadszedł już czas na to, moja panno, żebyś zaczęła swój dług spłacać. Naprawdę nie wstyd ci, że tyle czasu tego unikałaś?
Autorkom całkiem zręcznie udało się uniknąć kliszy polegającej na kreowaniu przemocowych rodziców jako tak naprawdę pełnych troski, nawet jeśli surowej, i zmartwionych o los pociechy. Zarówno Naale, jak i wujaszek Sanno piętnowani są bezlitośnie a to za chciwość i interesowność, a to za brak rzeczywistego zainteresowania swoimi dziećmi czy niepamiętanie ich imion. Ojciec Elaman ukazany jest nawet jeśli nie jako przemocowy, to dysfunkcyjny i niemogący sobie poradzić z uzależnieniem. Paradoksalnie to sprawia, że Elaman, raz wyrwana z grupy rodzinnej, nie zamierza do niej wracać, ku rozpaczy Sanno i wściekłości Naale, a sieć społeczną sprawnie buduje gdzie indziej. Ciekawe, jak dalej potoczy się jej historia.
Istnieje spora szansa, że z częścią bohaterów tej serii możecie się spotkać w bliższej lub dalszej przyszłości. Chodzą słuchy, że już w tym roku może ukazać się Obsydianowy słowik, którego akcja rozgrywa się w Zamini, ojczyźnie znanego nam z kart Ucieczki Sagardona, handlarza, wojownika i filantropa. W międzyczasie możecie poczytać opowiadania autorek, jak i zaobserwować media społecznościowe (Lolfy z Paharamu na Instagramie i Facebooku), gdzie trafia wiele ilustracji Katarzyny Podstawek z bohaterami tworzonego przez nią i Katarzynę Rutowską uniwersum.
Katarzyna Podstawek, Katarzyna Rutowska, Ucieczka Apsary. Część 2 (2025), Wydawnictwo SQN. Dziękujemy wydawnictwu za egzemplarz do recenzji.

Los wywiał ją z Łodzi do Krakowa, a następnie z laboratorium za biurko. Prowadzi gry fabularne, z uporem używając feminatywów, i dyskusyjny klub książkowy, czekając cierpliwie, aż obok SF będzie czytane też fantasy. Współprowadzi Wydawnictwo Wielokrotnego Wyboru wypuszczające darmowe gry książkowe i przeprowadza ślimaki przez chodnik, również za darmo. Fanka folkloru, podań i legend z każdego kręgu kulturowego. Bardzo nie wie, w jakiej kolejności oglądać Doctor Who. Kolekcjonuje SquishMallows.






