Czas Bożego Narodzenia to dla wielu moment w roku, w którym można chociaż na trochę odsapnąć od problemów otaczającego nas świata. Jest to też okazja do poczucia się po prostu komfortowo i zagłębienia w historiach wykreowanym w książkach, serialach, filmach czy grach. Z mojej perspektywy te ostatnie dają mi największą przyjemność w chwilach, gdy za oknem zimno i nieprzyjemnie, a obok stoi świeżo ozdobiona choinka uginająca się od zawieszonych na niej bombek. Dziś chciałbym polecić wam kilka pozycji growych, które moim zdaniem świetnie łączą się ze świąteczną i zimową atmosferą.
Spider-Man: Miles Morales
Jeżeli chodzi o Boże Narodzenie, to czemu nie umieścić gry w tym okresie? Tak też wydarzyło się w produkcji od Insomniac Studio opowiadającej o przygodach Milesa Moralesa. Muszę przyznać, że rozbijanie się między budynkami skąpanego w klimacie świąt Nowego Jorku to bardzo przyjemna rzecz. Mimo trudności na drodze naszego głównego bohatera i mas przeciwników żądnych jego krwi, kończenie tej produkcji chyba na zawsze zapamiętam jako jedno z milszych i bardziej rozluźniających doświadczeń, jakie można zaserwować sobie w czasie Świąt. Budynki miasta obwieszone są mieniącymi się lampeczkami, śnieg prószy z nieba, a na każdym kroku widzimy ozdoby bożonarodzeniowe. To jak wizualnie prezentuje się zimowy Nowy Jork zwala z nóg. Po odpaleniu po raz pierwszy gry przez długi czas zbierałem szczękę z ziemi zachwycony tym, co widzę na ekranie. Ale nie samą stroną wizualną stoi ten tytuł, bo jest to po prostu bardzo grywalna i sympatyczna produkcja, którą warto poznać.
The Elder Scrolls V: Skyrim
Kolejna pozycja z mojej listy to trochę banał. Polecanie tak dobrze znanej i lubianej przez wielu produkcji to oczywistość, na którą mimo wszystko chciałbym się w tym przypadku skusić. Świat Skyrim, który tutaj zwiedzimy, to w dużej mierze piękne, pokryte grubą warstwą śniegu krainy. I choć przedstawioną rzeczywistość wypełniają czyhające na nasz los kreatury czy ludzie, to długie spacery po wykreowanym przez magików z Bethesdy świecie to sama przyjemność. Mam takie wspomnienie, gdzie zasuwam w Skyrimie swoją postacią do upragnionego celu, mijając zaśnieżone lasy, z przyjemną muzyką w głośnikach, a poza ekranem komputera widzę, że za oknem mojego mieszkania spadają z nieba płatki śniegu. Połączenie idealne. Tak też zapamiętałem piąte Elder Scrollsy, jako coś rozluźniającego, co można odpalać w wolnym czasie nawet na krótsze sesje. Atmosfera świata gry to coś nie do podrobienia i choćby dla tego aspektu Skyrima warto ograć.

Team Fortress 2
I tutaj mam miejsce na wybór nietypowy. Wydana w 2007 roku produkcja to dziś już nieco zapomniany tytuł, który w głównej mierze skupia się na klasycznej zabawie wieloosobowej. Rdzeniem rozgrywki są tu starcia dwóch drużyn, czy to w formie prostego deathmatchu, czy zdobywania punktów na mapie. I gdzie tutaj miejsce na Święta? Ano tak się składa, że twórcy produkcji lubią aktualizować swoją grę przy różnych okazjach. Tak też dzieje się w okolicach Bożego Narodzenia. Wystarczy pobrać małą łatkę na nasze dyski, a gra zaczyna ociekać ciepłym, przyjemnym i świątecznym klimatem. Kolorowe światełka ozdabiające areny, choinki pojawiające się w miejscach, w których ich nie było. Do tego dochodzą dodatki dla naszych postaci takie jak długie długie brody, czapki Mikołaja czy broń przypominająca świąteczne elementy. W różnych zakątkach map rozrzucane są prezenty, a gdzieniegdzie prószy śnieg. W czasach gdzie starcia wieloosobowe rzadko kiedy kojarzą się z czymś odprężającym, tutaj można to odnaleźć. Stylistyka przypominająca nieco animacje od Pixara, ciepły klimat i nieskomplikowana rozgrywka to aspekty dla, których warto odpalić Team Fortress 2 choćby i dziś.
Coffee Talk
Ta dość mała i niezależna produkcja studia Toge Productions to idealny przykład tytułu cosy. Pracujemy w kawiarni. Naszą główną częścią rozgrywki jest tu rozmowa z klientami i serwowanie im kawy. Nic skomplikowanego, a jak przyjemne! Przesiadywanie w kawiarni, nieśpieszna zabawa, prowadzenie konwersacji z osobami odwiedzającymi lokal, a w tle piękna ścieżka dźwiękowa. Jak bardzo różni się to od przebodźcowującego świata, z którym stykamy się każdego dnia. Coffee Talk jest zakątkiem, w który możemy się udać, gdy chcemy po prostu odpocząć i się odprężyć. Jak wiele magii może tkwić w tak prostym tytule.
Mafia 2
Wyobraźcie sobie taką sytuację: jest zima, jedna z tych, podczas których faktycznie na zewnątrz zalega gruba warstwa śniegu. Zbliża się czas Świąt, a z radia nieustannie bombardują nas dobrze znane szlagiery. Do tego gorące grzejniki delikatnie syczące od napływającego ciepła i lampki choinkowe rozwieszone na ścianach mojego pokoju. Odpalam po raz pierwszy Mafię 2. Menu, intro, samouczek. Później przychodzi właściwa rozgrywka. Przenoszę się do skąpanego w śniegu Empire Bay, wzorowanego na Nowym Jorku. Jadę samochodem po śliskiej, pokrytej śniegiem ulicy. Wokół obserwuję ludzi z prezentami w rękach przemykających po chodnikach. Na każdym kroku lampki mieniące się na fasadach, drzewkach, wystawach sklepowych. Jadę przed siebie autem, z radia co chwila słyszę świąteczne szlagiery z lat 40-tych ubiegłego wieku. Docieram do celu, a do moich uszu w pełnej krasie dobiegają pierwsze nuty Let it Snow. Coś, o czym trudno zapomnieć i co chyba na zawsze będzie mi się kojarzyć z okresem Świąt. I choć historia w Mafii 2 dzieje się na przestrzeni wielu lat i w różnych porach roku, to ciepłą atmosferą i moim zdaniem wspaniałym oddaniem wyglądu zimy sprawia, że jest to produkcja, którą warto odpalić mimo lat, które minęły od jej premiery. Zanurzenie się w świecie, który już nie istnieje, a jest tak dobrze odwzorowany w tym tytule jest jedną z lepszych rzeczy, którą możemy sobie zrobić jako gracze.

Batman: Arkham Origins
Nasz zamaskowany bohater, który kocha kryć się w cieniu i przesiadywać na gzymsach budynków, nie ma nigdy wolnego. Bez względu na to, jaki dzień akurat wypada w Gotham, musi stać na straży porządku. Boże Narodzenie, czyli czas akcji gry, nie jest tutaj wyjątkiem. Arkham Origins jest o tyle ciekawą pozycją, że mamy tu właściwie do czynienia z początkującym Batmanem. Nasz bohater można powiedzieć jest jeszcze świeżakiem w mieście pełnym szaleńców. Musi za wszelką cenę udowodnić, że potrafi obronić biednych mieszkańców Gotham. Nie jest jeszcze tą pewną siebie postacią, która bardzo dobrze kojarzymy z popkultury. Co jakiś czas popełnia błędy, momentami wątpi w siebie, ale koniec końców udaje mu się udowodnić swoją wartość. Cała akcja produkcji dzieje się w czasie Wigilii, co dość mocno podkreśla samotność naszego bohatera.
Ciekawe jest też samo miejsce i czas akcji. Choć miasto Gotham, tak mocno kojarzy się z czymś nieprzyjemnym i groźnym, tutaj nabiera nowego charakteru. Mrok obskurnych ulic i odpychających budynków ciekawie współgra z rozwieszonymi ozdobami świątecznymi i padającymi płatkami śniegu. Jest to połączenie dość rzadkie dla gier. Z jednej strony ciepło świąt, a z drugiej zalegające miejscami zło. Do tego nasz, wciąż rozwijający się bohater próbujący odnaleźć swój cel w życiu. Jest to niebanalne połączenie, dla którego warto odpalić Arkham Origins.
Minecraft
Tej produkcji nie muszę nikomu przedstawiać. Jest to tytuł bijący rekordy popularności, nawet mimo lat, które minęły od jego premiery. Nic dziwnego, w końcu Minecraft to twór dający masę możliwości graczom. Rozbudowany tryb przetrwania czy kreatywny skupiony na samym budowaniu dają tyle ścieżek zabawy, że w omawianą produkcję można byłoby tak naprawdę grać do końca życia. Każdy znajdzie tu coś dla siebie. Dla mnie celem pozostaje tu zawsze budowanie jak najbardziej bezpiecznej przestrzeni, w której mogę poczuć się jak w domu. Choć na pierwszy rzut oka Minecraft może rozśmieszać swoją ,,kwadratową” stroną wizualną, to po krótkim przyzwyczajaniu się do tej konwencji można odnaleźć tu dużo piękna i spokoju. Generowany losowo świat da nam nie raz i nie dwa szanse do spontanicznych zachwytów, kiedy co jakiś czas trafimy na piękne zakątki świata zbudowane z sześcianów. W takich sytuacjach zazwyczaj udaję się w takie miejsca, by budować jak najbliżej nich swoją bazę. I jest z tym związany rytuał, który bardzo lubię powtarzać. Mam tu na myśli powolne i sukcesywne zbieranie surowców, z których kroczek po kroczku projektuje swoje wymarzone siedlisko. Daje mi to wiele spokoju i po prostu oczyszczenia głowy. I tym dla mnie jest ta produkcja, miejscem, w którym moja wyobraźnia nie ma ograniczeń. Daje mi możliwość odpoczynku, zatrzymania się, oczyszczenia.
Stardew Valley
Z tej gry po prostu biję wewnętrzne ciepełko. Czy to poprzez pikselową grafikę, czy piękną muzykę, czy odprężającą atmosferę. Wcielamy się tu w postać, która uciekając od wielkiego, miejskiego świata, wynosi się na wieś, by tam rozpocząć swoje życie. I warto potraktować tę grę jako odpoczynek, mimo że może początkowo przytłaczać liczbą aktywności i zadań. Nie spieszcie się, róbcie wszystko po swojemu, oddajcie się temu klimatowi. Tak jak postać, którą pokierujemy w tym tytule, pomyślcie o sobie i dajcie sobie na wstrzymanie. Niech świat gry spokojnie przepływa obok was. Nie gońcie przed siebie na złamanie karku, próbując zaliczyć jak najwięcej rzeczy oferowanych przez tę produkcję. Dla mnie Stardew Valley to strefa komfortu, do której wchodzę, kiedy potrzebuję odpocząć. Wam też to polecam.

Max Payne
Tytuł autorstwa Remedy tak naprawdę zainspirował mnie do tego zestawienia świątecznych gier. Śmiesznie to brzmi, gdy zdamy sobie sprawę, jaki obraz przedstawia pierwszy Max Payne. Świat, który tu poznajemy, jest niezwykle nieprzyjemny i przenikający swoim zimnem gracza aż do szpiku kości. W skórze tytułowego Maxa Payne’a przemierzamy nieprzyjazny, zasypany śniegiem Nowy Jork. Historia, którą nam podano, również nie należy do przyjemnych. Jednak wraz z wieloma innymi graczami dzielę opinię, że Max Payne to produkcja idealna na Święta. Bo mimo tej mroczności i nieprzyjemności, jaka momentami bije z wydarzeń na ekranie, można w tej produkcji odnaleźć wiele momentów dających nam niezwykłą atmosferę komfortu. I tak naprawdę ciężko powiedzieć, skąd to wynika. Być może z miejsca akcji, czyli miasta zasypanego białym puchem? Być może przemierzanie kolejnych budynków, gdy z radia i telewizji docierają do nas informacje, że na zewnątrz szaleje największa zamieć w historii Nowego Jorku? Może po prostu ta koślawa i archaiczna grafika przypomina wielu osobom dawne lata, gdy jako młodsi gracze pomykaliśmy Maksem w czasie ferii świątecznych? Może chodzi tu o prostotę zabawy? Albo o fabułę, mieszającą humor i mrok, dzieła ambitne z filmami akcji klasy B? Nie mam pojęcia! Ale czy nie jest to piękne? Fakt, jak potrafią z nami rezonować na różne sposoby niektóre dzieła kultury jest czymś, co ciężko opisać i wyjaśnić. I w tym tkwi magia kultury.
Wesołych Świąt!
Przede wszystkim chciałbym życzyć wam wraz z całą redakcją wspaniałych Świąt. Poświęćcie ten czas dla siebie i swoich bliskich. Odpocznijcie, odprężcie się i zagłębcie się w dziełach kultury. Jeżeli wasz wybór padnie na gry, to mam nadzieję, że odnajdziecie w tym zestawieniu coś dla siebie. Wesołych Świąt!

Kocham popkulturę i uwielbiam zatapiać się w światach kreowanych w książkach, filmach, serialach, grach czy albumach muzycznych. Lubię dzielić się swoją pasją z innymi, opowiadając o pięknie, które możemy wyciągać z danych dzieł kultury.





