Co może być lepsze niż czytanie po świątecznych spotkaniach opowieści o brutalnych, tajemniczych morderstwach? Oczywiście czytanie o brutalnych, tajemniczych morderstwach dokonanych w fantastycznym settingu. Zamiast życzeń bożonarodzeniowych mamy dla was w tym roku zestawienie najlepszych naszym zdaniem fantastycznych kryminałów.
Fantastyczne wyobrażenia świetnie się łączą z uświęconym tradycją snuciem opowieści o zbrodniach, przestępcach i podążających za nimi detektywach, zagadkach i triumfie sprawiedliwości nad występkiem. Schemat podążania za wskazówkami, by odnaleźć coś, co skryło się w cieniu, i rozwikłać motywacje osoby, która uciekła się do radykalnego działania, to świetny sposób na wprowadzanie osób czytających do świata, który sam w sobie jest zagadką do rozwikłania, jego dylematów, panujących w nim nierówności oraz kolejnych warstw tajemnic. Fabularny schemat śledztwa świetnie się sprawdza w fantastyce – bo nic tak dobrze nie przestawia nam mechanizmów świata jak analiza występnych czynów skierowanych na jakimś poziomie przeciwko systemowi i odkrywanie, kto odnosi korzyści z łamania zasad społecznych.
Poniższa lista, zawierająca książki, komiksy i seriale, bynajmniej nie jest wyczerpująca. Zapraszamy do dorzucania swoich ulubieńców w komentarzach na Facebooku lub w grupie Polifonia fantastyczna.
Arcana (Anna Szumacher)
Zwięzła, jednotomowa powieść realizująca klasyczny motyw zbrodni w zamkniętym pokoju – z tym że zamiast pokoju mamy zamek odcięty od świata wysokim przypływem i zbrodnię, której oczywiście nie miał kto popełnić… A może kandydatów na mordercę jest pewien nadmiar? Do tego magia i pewne zawirowania czasoprzestrzenne… Młoda dziedziczka, która właśnie wraca z pensji, myśli, że czeka ją horror debiutantki na balu, a nie taka groza, jaka zaczyna się przed nią rozgrywać od pierwszego kroku za zamkową bramą. A bal ciągle trwa. Jest to świetnie skonstruowana powieść z uroczym, zgryźliwym humorem. Jeśli chcecie przeczytać coś dobrego z polskiej fantastyki, to gorąco polecam właśnie Arcanę, której kibicowałam jeszcze długo przed wydaniem i pozostaję jej wierną fanką. Pisałam o niej szerzej TUTAJ. (Magdalena S.)
Astreiant (Melissa Scott)
Polecam osobom zainteresowanym nietłumaczoną angielską fantastyką. Seria kilku książek opowiada o przedstawicielu fantastycznej policji i jego partnerze nie tylko w (rozwiązywaniu) zbrodni, spisków i morderstw nękających różne dzielnice tytułowego miasta – każdy tom koncentruje się na jednej dzielnicy i jednej, zwykle dość rozgałęzionej sprawie. Jest w tej serii coś z bardziej klasycznych kryminałów, ze spokojniejszą akcją i dużą rolą dialogów, ale jest to też jedna z tych, w których można się zadomowić. Główni bohaterowie, Nico i Philip, łatwo dają się polubić (a potem jeszcze dorabiają się psa) i rozwijająca się historia między nimi jest przyjemnym dodatkiem do kryminalnej intrygi. Świat, z jego horoskopami wpływającymi na codzienne życie, matriarchalnie ułożonym społeczeństwem i bardzo transparentnie skorumpowaną policją jest ciekawy i skonstruowany dość sprawnie, żeby – co zawsze jest jedną z najlepszych rozrywek w kryminałach – czytelnik mógł się pokusić o własne typy na sprawców i rozwiązania. Scott, tym razem z Amy Griswold, ma też dwutomową serię osadzoną w XIX-wiecznym Londynie, tylko z dodatkiem magii, w której dwóch magów pomaga londyńskiej policji (Death by Silver, Death at the Dionysus Club) dla miłośników wiktoriańskiego urban fantasy. (Basia)
Czarodziejka z ulicy Grodzkiej (Magdalena Kubasiewicz)
Druga część serii; przypadkiem przeczytałam ją jako pierwszą. Szczerze polecam to rozwiązanie, bo Czarodziejka z ulicy Reymonta to zbiór opowiadań, przy czym jedno dzieje się już po akcji drugiej części, więc może być pewnym spoilerem. Bohaterami Czarodziejki… jest grupka studentów trzeciego roku magii praktycznej. Współlokatorka Lady, członkini grupy, nie wróciła po imprezie inauguracyjnej do akademika, a wkrótce potem została znaleziona martwa. Coś jednak Lady nie pasuje w zaistniałej sytuacji. Angażuje więc swoich przyjaciół w odkrycie prawdy o śmierci współlokatorki, a później – także o zaginięciach innych czarodziejów. (DemonBiblioteczny)
Cykl o Feliksie Castorze (Mike Carey)
Akcja dzieje się w świecie podobnym do naszej współczesności, lecz w którym dusze ludzi po śmierci pozostają na Ziemi w postaci duchów, zombie i innych stworzeń niebezpiecznych dla żywych. W odpowiedzi na to zjawisko u niektórych ludzi pojawiła się zdolność do egzorcyzmowania ich. Nie ma to właściwie nic wspólnego z wiarą, bo choć zdarzają się tacy, którzy do wypędzania duchów używają cytatów z religijnych pism, to większość używa innych środków – muzyki, rysowania, a nawet talii kart. Powieści mocno nawiązują do klasyki kryminałów noir – narracja prowadzona jest w pierwszej osobie przez zmęczonego życiem faceta o mrocznej przeszłości. Główny bohater, Felix Castor, nie jest co prawda detektywem, tylko egzorcystą, wpływającym na duchy za pomocą fletu. Jednak w swojej pracy często natyka się na kryminalne zagadki, które musi rozwiązać, aby móc uwolnić uwięzione na Ziemi dusze. Felix, choć miewa złośliwe poczucie humoru, jest też sympatyczny i zdecydowanie ma serce po właściwej stronie. Nie ignoruje osób potrzebujących jego pomocy, niezależnie czy są one żywe czy martwe. (Kryś)
Holistyczna agencja detektywistyczna Dirka Gently’ego (Douglas Adams / Max Landis)
Bardzo miło wspominam serial nakręcony na podstawie chyba nieco zapomnianej (a na pewno w porównaniu do innych książek autora, np. Autostopem przez galaktykę) powieści Douglasa Adamsa. Opowieść skoncentrowana jest głównie na przygodach detektywa Dirka (w tej roli Samuel Barnett) oraz jego pomocnika Todda (wciela się w niego niezastąpiony Elijah Wood), wplątanych w aferę związaną z nadnaturalnymi mocami, CIA, tajemniczymi czarnymi kotami i innymi siłami chaosu. Dużymi zaletami serialu są jego nieprzewidywalność, niesamowita energia rodząca się między głównymi bohaterami, prowadząca do absurdalnych i komicznych sytuacji, oraz świetna gra aktorska (warto jeszcze wspomnieć Fionę Dourif grającą holistyczną zabójczynię polującą na Dirka). (Kajman)
Literacka agencja detektywistyczna (Paulina Matyńska)
Komiks. Historia zaintrygowała mnie przede wszystkim motywem przeplatania się światów: rzeczywistego i literackiego. Uznałam za ciekawe samo to, że motyw literacki może kogoś opętać. Przewodnikami po tym świecie są Ava i Rax – literaccy detektywi. To ich zadaniem jest przeprowadzić śledztwo i odpowiedzieć na pytania: jaki motyw opętał ofiarę? Dlaczego do tego doszło? Jak na detektywów przystało – dysponują odpowiednim sprzętem, który ułatwia im pracę. (DemonBiblioteczny)
Lockwood i spółka (Jonathan Stroud / Joe Cornish)
Niestety już skasowany serial bazujący na serii książek młodzieżowych z dreszczykiem Jonathana Strouda. Akcja rozgrywa się w alternatywnej wersji współczesnej Wielkiej Brytanii, nawiedzanej przez duchy, które wykryć mogą tylko osoby niedorosłe. Powstają zatem różne agencje trudzące się tropieniem i likwidowaniem niechcianych przybyszy zza grobu. Obserwujemy poczynania członków i członkini jednej z takich organizacji – Anthony’ego Lockwooda, jego pomocnika George’a Karima i Lucy Carlyle, uzdolnionej w zakresie wykrywania duchów. Zaletami serialu – ponownie! – są świetne kreacje aktorskie, tym razem bardzo świeżych i mniej znanych osób, umiejętne budowanie klimatu niesamowitości i grozy oraz scenografia. (Kajman)
Pamięć zwana imperium (Arkady Martine)
Debiutancka powieść Arkady Martine to przedziwne science fiction, głównie ze względu na świat przestawiony, z mocnym wątkiem kryminalnym jako spoiwem fabuły. Oto Mahit Dzmare przybywa do stolicy obejmującego Imperium Teixcalaanlijskiego i dowiaduje się, że jej poprzednik, ambasador małej stacji górniczej Lsel, nie żyje. Szybko okazuje się, że i on, i teraz ona ma do odegrania znacznie większą rolę, niż wynikałoby to z ich statusu. Mahit musi nie tylko znaleźć winnego jego śmierci, ale też ocalić siebie i swoją stację, w sprawę zamieszane są bowiem najwyższe kręgi władzy. Pogmatwana, ale też mocno satysfakcjonująca i miejscami naprawdę urocza opowieść. I ma ciąg dalszy! (ET)
Przebudzenie Lewiatana (James S.A. Corey)
Zaginiona bogata dziewczyna i smutny detektyw na tropie – początek sagi Ekspansja i serialu na jej podstawie serwuje nam czarny kryminał w kosmosie. Zamiast deszczowego Chicago mamy wprawdzie stację kosmiczną Ceres i bohatera, który deszcz zna tylko z opowieści, a stawką okazuje się świat, jaki znamy, niemniej historia śledztwa nadal utkana jest z absolutnie klasycznych tropów. Detektyw Josephus Miller jest zgorzkniały i zmęczony życiem, nadużywa alkoholu i nieszczególnie widzi sens życia… do momentu, w którym otrzymuje zlecenie odszukania Julie Mao, dziedziczki potężnego ziemskiego konsorcjum. Śledztwo szybko przeradza się w jego obsesję, która kosztuje go utratę pracy i sprawia, że po raz pierwszy wystawia nogę poza Ceres. Znakomita postać i wątek przez wielu uważany za najlepszy w tej toczącej się przez dziewięć tomów i sześć sezonów historii. (ET)
Pushing Daisies (Bryan Fuller)
Jedyny w swoim rodzaju serial z fenomenalnym Lee Pace’em w roli cukiernika-nekromanty… Ned ma dziwaczną supermoc: otóż jednym dotknięciem potrafi wskrzesić zwłoki, a potem kolejnym uśmierca je już na amen. Sprawdza się to wspaniale w cukierni (jaka oszczędność, kiedy można wskrzeszać zgniłe owoce!), a także przy okazjonalnych śledztwach, bo sytuację bardzo ułatwia możliwość zapytania ofiary, kto ją ubił, choć to nie zawsze koniec historii. Serial oprócz tej szałowej koncepcji wyróżnia się cukierkową, pastelową estetyką, co w połączeniu z lekko makabryczną treścią czyni ten serial jedynym w swoim rodzaju i zapadającym w pamięć na zawsze. (Magdalena S.)
Rzeki Londynu (Ben Aaronovitch)
Seria, która naprawdę powinna być hitem i nie wiem, czemu nie jest. Współczesny Londyn przesiąknięty magią i młody śledczy Peter Grant, któremu grozi utknięcie w papierkowej robocie. Na szczęście zauważa go ekscentryczny Thomas Nightingale (widzę go z twarzą Richarda Armitage’a) – gdy odkrywa, że Peter potrafi rozmawiać z duchami, zatrudnia go w swojej działeczce od śledztw związanych z tym, co nadnaturalne i zbrodnicze. Peter wplątuje się więc w coraz to kolejne śledztwa – w Rzekach Londynu pada na wysoką ligę, bo sprawę związaną z londyńskimi bóstwami – ale w kolejnych tomach też się dzieje niemało ciekawych rzeczy. To, co wyróżnia te powieści, to bardzo mocne osadzenie w realiach – można się naprawdę dużo dowiedzieć o Londynie – i ironiczny humor, a także naprawdę intrygujące postacie. (Magdalena S.)
Cykl o straży miejskiej, Świat Dysku (Terry Pratchett)
Nie może tu tego zabraknąć. Choć sam kryminał jako gatunek dawno mnie zmęczył i wynudził, to do tych ośmiu powieści wciąż chętnie wracam. Jest coś w tym, jak do tematyki kryminalnej podchodzi Pratchett, co sprawia, że to są zupełnie inne opowieści. Tu intryga jest zawsze przyczynkiem do komentarza społecznego. Okrucieństwo nie dotyczy po prostu osób, które giną, a ma szerszy kontekst, który każe spojrzeć na świat wokół nas i społeczną niesprawiedliwość i jej źródła. (Tomek Cz.)
Uniwersum Thornu (Aneta Jadowska)
Przyznaję bez bicia, że przez książki o Dorze Wilk nie przebrnęłam. Utknęłam w drugiej części heksalogii, stłamszona rozterkami Dory nad tym, czy poddać się szałowi uniesień z diabłem, czy może jednak nie, bo złamie to serce aniołowi… Natomiast bardzo sobie cenię inne utwory z tego uniwersum, tym bardziej, że w nich na pierwszy plan wybija się kryminalna intryga osadzona wśród czarownic, upiorów i demonów, a mniej jest erotyki. Ogólnie uwielbiam Jadowską, gdy uderza w komediowo-kryminale tony, a jak mi jeszcze do zestawu wpadnie jakaś nekromantka, szaman czy czarownica, to już w ogóle jest super! (DemonBiblioteczny)
Wydział 7 (Grzegorz Pawlak, Marek Turek, Tomasz Kontny)
To seria komiksów, którą czytałam lata temu. Nawet jej nie dokończyłam, bo kolejne numery nie pojawiły się w ramach subskrypcji w Empiku – na szczęście w większości są to historie zamknięte, więc można się nimi cieszyć w okrojonym składzie. Całość skupia się na Wydziale 7 – tajnych siłach SB w czasach PRL-u. Główni bohaterowie są w zasadzie typowymi funkcjonariuszami, tylko że zamiast robić to, co robią inni koledzy po fachu, oni zajmują się sprawami nadprzyrodzonymi i oczywiście pilnują, żeby nie wyszły na jaw. W końcu Polska tego okresu musiała być na wskroś ateistyczna – nie było miejsca na żadne demony. (DemonBiblioteczny)
Wzgarda (Paulina Hendel)
To kryminał jak się patrzy i to ze sznytami noir. Fabuła osadzona jest w Kolonii – miejscu, w którym teoretycznie elfy, orkowie, ludzie i inne stwory miały żyć w pokoju, ale nie wyszło (zresztą jak mogło wyjść, skoro Kolonia, jak nazwa wskazuje, jest krwawym dzieckiem kolonializmu?). Głównymi bohaterami są naczelnik Kilian Sztorm, człowiek dręczony wspomnieniami nierozwiązanego morderstwa sprzed lat, i jego dobroduszny zastępca Kostek. Razem muszą rozwiązać nową sprawę, a jej tropy prowadzą do starej zbrodni i tajemniczego stowarzyszenia Wzgardy. (DemonBiblioteczny)
Zaginieni z księżycowa (Christelle Dabos)
To drugi tom serii Lustrzanna, która jako ogół z kryminałem ma niewiele wspólnego, wręcz przeciwnie – głównym atutem serii (moim skromnym zdaniem, oczywiście) jest stworzenie fantastycznego świata, którego historię poznajemy. Ta seria eksploracją Biegunów i zagadki Boga stoi. Natomiast w drugiej części mamy do czynienia z fabułą klasycznie kryminalną, bo z Księżycowa znikają mieszkańcy – i to z zamkniętych od wewnątrz pokoi. Zagadkę tę musi rozgryźć główna bohaterka, posiadająca moc czytania historii z przedmiotów. (DemonBiblioteczny)
Zatruty kielich (Robert Jackson Bennett)
To książka, która zainspirowała to zestawienie, jest bowiem moim zdaniem fenomenalnym przykładem fantastycznego kryminału, w którym śledztwo odbywa się na dwóch poziomach: czytamy o pracy detektywów, a równocześnie zbieramy przesłanki, które pomogą nam skonstruować obraz świata, w którym rozgrywa się akcja. Nasi pierwszoplanowi detektywi są absolutnie klasyczni – Ana Dolabra, autystycznie kodowana, jest niczym nieruchome wcielenie Sprawiedliwości; przebija się przez warstwy nikczemności samą mocą swojego umysłu. Typowa genialna detektywka, a przy tym niesamowicie intrygująca. Towarzyszy jej, również klasycznie, asystent – młody Dinios Kol, który dopiero wkracza do świata rozwikływania zbrodni, a także z prowincji trafia do nieco większego świata, jest więc nie tylko oczami Any, ale też naszymi. Dziwimy się temu, co się dzieje, razem z nim. Bardzo mi się podobała konstrukcja tej powieści, warstwy tajemnic, z których nie wszystkie zostają rozwikłane. Nie jestem zagorzałą czytelniczką kryminałów, więc nie umiem określić, czy sama zagadka kryminalna jest wybitna, ale mnie się wybitnie podobała! (Magdalena S.)
Zbrodnia i magia (Katarzyna Wierzbicka)
To zręczne połączenie komedii, kryminału i fantastyki. Na wyjeździe szkoleniowym z pisania kryminałów spotyka się grupka obcych sobie ludzi… I cóż, również nieludzi, bo wśród zebranych pojawia się też wilkołak, rusałka i sporadycznie wampir. A pierwszej nocy znajduje się również trup jednego z uczestników. Jak to w historiach kryminalnych bywa, bohaterowie muszą zagadkę rozwiązać, natomiast pikanterii całości dodaje to, że mają swoje magiczne zdolności, które pozwalają im znajdować tropy i odczytywać je z różnych perspektyw. (DemonBiblioteczny)
Podrzućcie nam koniecznie swoje typy do poczytania przez święta!

Wspólny profil redakcji Whosome.pl. Podpisujemy nim zbiorcze teksty, tłumaczenia, analizy i dyskusje.





