Kiedy w połowie marca 2026 roku Sarah Michelle Gellar poinformowała fanów, że anulowano reboot Buffy: Postrachu wampirów, po internecie poniósł się jęk rozżalenia. Co sprawia, że ten po dwudziestu trzech latach od zejścia z anteny serial nadal wzbudza tak gorące emocje?
[TW: przemoc fizyczna i psychiczna, mizoginia, uzależnienia, samobójstwo, śmierć]
Dawno, dawno temu
Dla wielu osób, których nastolęctwo przypadło na lata dziewięćdziesiąte ubiegłego wieku, Buffy: Postrach wampirów jest prawdopodobnie jednym z formacyjnych dzieł kultury popularnej. Fabuła jest raczej prosta: szesnastoletnia Buffy Summers (Sarah Michelle Gellar) przeprowadza się z mamą do Sunnydale, fikcyjnego miasteczka w Kalifornii. W tle tej decyzji przewija się rozwód rodziców Buffy, ale podstawowym powodem przeprowadzki jest… wyrzucenie Buffy z poprzedniej szkoły, w której dziewczyna spaliła salę gimnastyczną. Pod blond grzywką, wielkimi oczami sarenki oraz słabością do kolorowych ubrań Buffy skrywa mroczny sekret: jest Pogromczynią Wampirów (o ile dobrze pamiętam, tak brzmiał zresztą polski odpowiednik vampire slayer w jednej z pierwszych polskich wersji serialu), jedyną dziewczyną na świecie obdarzoną wyjątkową siłą i zręcznością, które predestynują ją do walki z siłami Ciemności. Moc Pogromczyni przechodzi na kolejną osobę w momencie śmierci poprzedniczki – Buffy została nią obdarzona w wieku lat piętnastu i szczerze mówiąc, ma już dość. Chciałaby się skupić na ważniejszych rzeczach w życiu: randkowaniu, walce o dobre oceny w szkole, przesłuchaniach do szkolnej drużyny cheerleaderek i przekonywaniu dyrektora, że wbrew pozorom nie ma zadatków na młodocianą przestępczynię.
Niestety, jak możemy wnioskować z tytułu serialu, życzeniom Buffy nie staje się zadość. Owszem, nadal można ją spotkać w lokalnym klubie, sączącą lemoniadę z przyjaciółmi ze szkoły, Willow (Alyson Hannigan) i Xanderem (Nicholas Brendon), ale wieczorami nasza bohaterka odwiedza też… miejscowe cmentarze, gdzie zawsze znajdzie się jakiś wampir lub demon do likwidacji. W wypełnianiu obowiązków Pogromczyni wspiera ją Strażnik (ang. Watcher), Rupert Giles (Anthony Stewart Head), do szpiku kości brytyjski, ale szczerze oddany swojej podopiecznej. Buffy dorasta z sezonu na sezon, ale kluczowe założenia serialu nie zmieniają się: mimo że Buffy i Willow zamieniają mieszkanie z rodzicami na pokój w akademiku, Xander zamiast na studia idzie do pracy, a Giles swoją pracę traci (liceum się, tak jakby, skończyło – i to dosłownie), w miasteczku wciąż pojawiają się nadprzyrodzeni wrogowie, przyciągani znajdującymi się pod Sunnydale Wrotami Piekieł (Hellmouth).
Spis treści
Z pozoru brzmi to jak klasyczny procedural z dzielną bohaterką i Potworem Tygodnia, trzeba jednak pamiętać, że premiera Buffy miała miejsce w 1997 roku, kiedy takiej formie opowieści telewizyjnej daleko było do „klasyki”. Buffy Summers stanowiła nowy przykład bohaterki, która łączyła w sobie siłę i sprawność fizyczną z typowo „dziewczyńskimi” zainteresowaniami i problemami. Na przestrzeni siedmiu sezonów serialu (oraz następujących po nich dwóch seriach komiksów) Buffy i jej przyjaciele dorastali, mierzyli się z rozmaitymi problemami i dowiadywali się, że o wiele łatwiej jest zlikwidować potężnego demona niż wyjść z uzależnienia czy przepracować PTSD. Pod przykrywką lekkiego serialu z wątkiem paranormalnego romansu Pogromczyni i wampira twórcy Buffy poruszyli szereg ważnych tematów: uzależnienia, pierwsze doświadczenia seksualne, traumę i PTSD, uprzedmiotowianie kobiet; przemoc psychiczną (fizyczną również, ale częściej jako zabieg narracyjny niż jako temat refleksji krytycznej), utratę bliskich osób (genialny odcinek The Body, sezon 5), samobójstwo i śmierć. Nie mniej ważne okazały się dla naszych bohaterów przyjaźń, szacunek, rodzina z wyboru, siła i wspólnota. Te dobre aspekty nie zawsze triumfowały, a Buffy i jej drużyna (pieszczotliwie nazywana „Scoobies”) nie zawsze wychodzili z konfrontacji z dosłownymi i metaforycznymi demonami bez szwanku, ale UCZYLI SIĘ I DOJRZEWALI, pokazując widzkom i widzom, że mimo wszystko słońce zawsze wstaje kolejnego poranka. Nawet jeżeli czasem wolelibyśmy, żeby padał deszcz.
Pisząc o Buffy, nie sposób podkreślić, jak silne i decyzyjne są występujące w tym serialu postaci kobiece. Przykłady można by mnożyć, ale wspomnijmy tylko o jednym. W finale pierwszego sezonu (Prophecy Girl) Buffy dowiaduje się, że starożytne proroctwo zapowiedziało jej śmierć w nadchodzącej nieubłaganie konfrontacji z Mistrzem, przywódcą wampirów z Sunnydale, który rośnie w siłę i przynosi ze sobą zwiastuny apokalipsy (trzęsienia ziemi, krew płynąca z kranów i tym podobne przyjemności). Początkowo nasza bohaterka reaguje jak każda młoda osoba skonfrontowana z zapowiedzą własnej śmierci: rzuca „tę robotę” (choć de facto z bycia Pogromczynią nie można zrezygnować inaczej niż przez… śmierć) i decyduje się zostawić miasto na pastwę wampirów. Jak można się domyślić, ostatecznie zmienia zdanie: nie robi tego jednak po namowach czy naciskach ze strony swoich bliskich, ale po wnikliwym przemyśleniu całej sytuacji i podjęciu SAMODZIELNEJ decyzji o stanięciu do walki z Mistrzem. Buffy ma przyjaciół oraz autorytety (matkę oraz Gilesa), którym ufa i których może się poradzić w trudnych sytuacjach, ale koniec końców Pogromczyni jest sama ze swoim losem i z przeznaczeniem, któremu musi sprostać. A przynajmniej – tak jest do czasu, ale o tym sza!
Co jeszcze przyniosła nam Buffy? Najdłuższy (w okresie emisji serialu) wątek relacji lesbijskiej pokazany w telewizji. Odcinek musicalowy (Once More with Feeling, sezon 6), który do dzisiaj stanowi wzorzec z Sevres dla tej konwencji. Ciekawe i dobrze „umocowane” odcinki w konwencji „Mirrorverse” (Halloween, sezon 2; The Wish, sezon 3; Something Blue, sezon 4; Tabula Rasa, sezon 6). Świetnych aktorów w rolach gościnnych: wprawne oko wypatrzy w Buffy Amy Adams, Julie Benz, Cleę DuVall, Nathana Filliona, Douga Jonesa, Pedro Pascala czy Todda Stashwicka. Dylemat: Angel (David Boreanaz) czy Spike (James Marsters), a może Angel i Spike?, czyli mocne podwaliny pod gatunek Dark Romance. Fenomenalną muzykę, czy to ilustrującą akcję „z offu” (Alison Krauss, Sarah McLachlan, The Sundays z genialną wersją Wild Horses), czy graną przez oryginalnych wykonawców w The Bronze, jedynym klubie w Sunnydale, na scenie którego zobaczyliśmy między innymi Blink 182, Cibo Matto, Aimee Mann, Michelle Branch i K’s Choice.
I wreszcie: pokarm dla duszy.
Inspiracje
Na temat Buffy powstawały i powstają zbiory esejów i prac naukowych obejmujące tak różnorodne tematy jak dzieła fanowskie i fandom, kultura i estetyka, muzyka wykorzystana w serialu (patrz wyżej!), mrok i depresja w końcowych sezonach, postać Buffy w kontekście współczesnego feminizmu, mit, metafora i moralność, filozofia, aktorzy i ich znaczenie dla serialu… a to tylko motywy przewodnie tych zbiorów, które w tej chwili mam na czytniku. Fandom Buffy wciąż działa: po dwudziestu trzech latach od zakończenia serialu powstają fanfiki i podcasty, a w anglojęzycznej części świata odbywają się regularne spotkania fanowskie połączone z projekcjami ulubionych odcinków/sezonów.
Buffy jako archetypem bohaterki inspirowali się również inni twórcy. Oto cytat z wywiadu opublikowanego w „TV Times” w roku 2003, czyli w tym samym czasie, kiedy Buffy zeszła z anteny:
Nowy Doktor będzie miał towarzyszkę bardzo w stylu Buffy, nowoczesną i proaktywną. Nie chodzi mi tylko o podkreślenie wagi praw kobiet: teraz, gdy mamy precedens silnej bohaterki w postaci Buffy, Pogromczyni Wampirów, wyśmiano by mnie, gdybym spróbował „podstawić” Doktorowi piszczącą dziewczynę [bez własnego zdania].
Bez zbytniej przesady można więc uznać, że jasnowłosa cheerleaderka Buffy przetarła szlak jasnowłosej dziewczynie zza lady: Rose Tyler.
Niedosyt
W tym miejscu nasuwa się pytanie: czy reboot Buffy miałby jakikolwiek sens, skoro oryginalny serial jest dla wielu osób ważnym elementem popkultury?
Odpowiedź brzmi: jak najbardziej. Celowo nie wymieniam w tym tekście nazwiska twórcy Buffy, przez wiele lat nazywanego wielkim feministą i sojusznikiem w walce o prawa kobiet: po latach wyszło na jaw, że praca na planie serialu była wybitnie stresująca i przepełniona przemocą psychiczną oraz mobbingiem, szczególnie dla najmłodszych i najmniej doświadczonych aktorek i aktorów. Obraz wielkodusznego, kreatywnego i ojcowskiego reżysera/scenarzysty rozpadł się na bardzo małe kawałeczki, z których trudno dzisiaj cokolwiek posklejać.
Reboot Buffy, zatytułowany roboczo New Sunnydale, miał być zatem szansą na napisanie tej historii na nowo, z kobiecej perspektywy. Scenarzystkami pilota zostały Lilla i Nora Zuckerman (Poker Face), reżyserią natomiast zajęła się Chloé Zhao, zdobywczyni Oscara za Nomadland, ponownie nominowana do tej nagrody za Hamneta. Taki zespół twórczyń wzbudził w osobach fanowskich nadzieje na uniknięcie zastosowanych w oryginalnym serialu rozwiązań dramaturgicznych, które z dzisiejszej perspektywy wydają się co najmniej chybione: bezsensownego i brutalnego zabijania postaci kobiecych „aby popchnąć narrację naprzód” (Seeing Red, sezon 6), zaprzeczania istnienia biseksualności (MNÓSTWO odcinków) czy traktowania bohaterek przedmiotowo przez pryzmat tego, czym się zajmują, a nie kim są (Barganing pt. 2, sezon 6). Mówiono również o szansie na podkreślenie wspólnoty i społeczności kobiet, którą Buffy zapoczątkowała w finale serialu (Chosen).
Nadzieje były wielkie, a wyszło… jak zwykle.

Smutek
W 2025 roku Hulu potwierdziło rozpoczęcie prac nad nową wersją Buffy, której premiera miała się odbyć pod koniec kolejnego roku. Nakręcono odcinek pilotażowy z budżetem (bagatela!) 12 milionów dolarów, w którym główną rolę u boku Sarah Michelle Gellar zagrała znana z Gwiezdnych Wojen: Załogi Rozbitków Ryan Kiera Armstrong. Obie aktorki udostępniły w mediach społecznościowych wzruszający filmik pokazujący moment ogłoszenia wyników castingu na nową Pogromczynię. Fani Buffy serdecznie przyjęli nową osobę w poczet rodziny aktorskiej. Czekano na wieści o dacie premiery.
Wieści, owszem, przyszły, ale na zupełnie inny temat. 14 marca 2026 roku Sarah Michelle Gellar opublikowała na swoim Instagramie video, w którym poinformowała osoby obserwujące, że Hulu zdecydowało się wyrzucić reboot Buffy do kosza. W wywiadach i artykułach opublikowanych w kolejnych dniach SMG jasno potwierdziła, że za decyzję tę odpowiedzialny był JEDEN przedstawiciel stacyjnej wierchuszki, który podczas produkcji pierwszego odcinka nieustannie podkreślał w rozmowach z aktorką i reżyserką, że „nie był fanem oryginału”… chociaż jednocześnie przyznawał, że nigdy nie obejrzał Buffy w całości.
Sarah Michelle Gellar i Chloé Zhao otrzymały wiadomość o skasowaniu pilota i całego serialu tego samego dnia: w piątek, 11 marca. Dla Gellar był to pierwszy dzień promocji jej nowego filmu, Zabawa w pochowanego 2, dla Zhao – początek weekendu przed rozdaniem Oscarów. Jeżeli pamiętacie, w co Chloé Zhao ubrała się na tę ceremonię: teraz już wiecie, dlaczego wybrała akurat taką stylówkę.
Kto się boi Buffy Summers
Co dalej z Buffy: New Sunnydale? Na razie wszystko wskazuje na to, że kroczymy raczej ciemną niż słoneczną doliną (wybaczcie ewidentny suchar). Prawa do pilota w jego obecnej wersji należą do Disneya – dalszy komentarz w tej sprawie wydaje się zbędny. Fani oryginalnego serialu żywią jednak nadzieję, że twórczynie zabiorą swoje zabawki do innej piaskownicy, która przygarnie reboot Buffy z otwartymi ramionami. Aby to się udało, konieczne jest jednak znalezienie firmy producenckiej, która nie przestraszy się historii o kobietach wspierających kobiety, napisanej i wyreżyserowanej przez kobiety, i mogącej – o zgrozo! – pokazać innym kobietom*, do czego może doprowadzić wspólnota i siostrzeństwo, jeżeli tylko będziemy współpracować i pozwolimy kobietom na samostanowienie.
W roku 2026 potrzebujemy Buffy Summers tak samo jak w 2003. Potrzebujemy opowieści o zwykłej dziewczynie, która odkrywa własną siłę psychiczną i emocjonalną, mierzy się z rzeczywistością i staje z nią do walki, nie mając gwarancji, kto wygra. Potrzebujemy kobiecego* spojrzenia na kobiety*, na mniejszości, na osoby lekceważone przez „system”. Historii, które w nas zostaną, sprowokują do refleksji i zachęcą do testowania granic, do stawania we własnej obronie. Przyjaciół, którzy będą z nami w każdej sytuacji.
Potrzebujemy Pogromczyni. Demony już mamy.
PS. 14 kwietnia 2026 roku, w dniu urodzin SMG, fandom Buffy po raz pierwszy świętował International Buffy Day.
PS2. Cytaty na grafikach zostały zaczerpnięte z memów opublikowanych na profilu IG slayerfestx98.

(osobatywy; onu/jenu) Queerowa osoba lewicująca. Pisze, piecze chleby, rozgląda się po świecie. Jej totemami są River Song i Lady Mary Crawley. Chętnie skoczy w czarną dziurę za Kathryn Janeway lub Gabrielem Lorcą. Przepada za dragiem.






