Wszystko, co dobre, tutaj umiera to zbiór opowiadań napisanych przez Djunę – enigmatyczną osobę autorską z Korei Południowej. Zazwyczaj nie lubuję się w krótkich formach, zdecydowanie bardziej wolę porządnie rozbudowane powieści. Historie dla mnie przede wszystkim stoją bohaterami, a trudniej jest mi się z nimi w pełni polubić na przestrzeni kilku-kilkunastu stron. Wszystko, co dobre, tutaj umiera trafiło jednak do mnie w bardzo specyficznym momencie, gdy nie miałam w co rąk włożyć, ale wciąż tliła się we mnie potrzeba poczytania czegoś innego niż powieści do pracy. Na takie chwile, gdy czas na lekturę ma się tylko w tramwaju przez piętnaście minut, opowiadania są idealne… Chociaż wyjaśnia to też, czemu spędziłam nad tą książką jakieś trzy miesiące.
Nie ma klucza – a przynajmniej mnie nie udało się go wykryć – zgodnie z którym dobierano utwory do zbioru, chociaż zdecydowanie przeważają te z uniwersum Linkera. Opowiadana te przedstawiają ludzkość na różnych etapach eksplorowania kosmosu. W założeniu wszystko kręci wokół tego, że ludzie jako ogół wcale do tego poznawania wszechświata nie mają odpowiedniego przygotowania. Większość historii nie jest ze sobą powiązana niczym poza akcją we wspomnianym uniwersum. Jedynie druga część książki zawiera powieść-fixup z tego uniwersum, co w praktyce jest kolejnym zbiorkiem opowiadań połączonych głównymi bohaterami.
Poza historiami o eksplorowaniu kosmosu znajdziemy też opowiadanie o wampirach w XIX-wiecznej Korei. Nie ukrywam, że przede wszystkim to ono skusiło mnie do sięgnięcia po Wszystko, co dobre, tutaj umiera – bardzo ciekawiło mnie, jak temat ten ugryzie Djuna. Nie jestem jednak w stanie wiele powiedzieć o tym utworze z perspektywy czasu – był przyjemny, akcja trzymała tempo, ale całość mnie nie urzekła. Był w nim spory potencjał – postać wampira-filozofa, konfrontująca swoje pośmiertne poglądy na człowieczeństwo z tymi za życia wzbudziła moje zainteresowanie. Właśnie te fragmenty tekstu, które w mniej lub bardziej subtelny sposób odnosiły się do różnych aspektów człowieczeństwa, eksplorowały różne poziomy samokontroli, zastanawiały się, co czyni kogoś istotą lepszej i gorszej kategorii wydawały mi się najciekawsze. Żałuję też, że głównej bohaterce i narratorce nie dano więcej czasu na zmianę. Bo te zmiany zachodziły, ale jakoś tak na drugim planie. W jednym miejscu skubnięto temat swobody, której doznawała, przebierając się za mężczyznę, w innym zmian jej charakteru wywołanych obcowaniem z morderczymi potworami, a w jeszcze innym jej relacji z bliźniaczkami, które miała pod opieką. Żadna z tych kwestii nie miała jednak czasu, by w pełni wybrzmieć – przy okazji tego jednego opowiadania poczułam, że przydałaby mi się powieść, która pozwoliłaby na rozwinięcie wszystkich tych wątków.
Za to zdecydowanie zachwyciło mnie kilka króciutkich (na kilkanaście stron) opowiadań, które sprawnie grają z czytelnikiem. Chociaż formą nie przypominają klasycznego horroru, to zostawiły mnie z uczuciem niepokoju i dyskomfortu (zazwyczaj egzystencjalnego). Do moich ulubieńców należy Królicza jama – opowieść o Ziemiance zmuszonej do przebywania w ciele siedmioletniej dziewczynki pod czujnym okiem Matki. W zaledwie dwunastu stronach Djunie udało się zamknąć niepokojącą historię o lęku przed nieznanym, strachu przed podejmowaniem ryzyka, nawet jeśli nagrodą miałaby być wolność, samodzielność i autonomia do tej pory odbierana bohaterce.
Wszystko, co dobre, tutaj umiera zdecydowanie nie będzie lekturą dla każdego – przede wszystkim ze względu na listę trigger warningów dopisaną do zbioru. I tutaj zdecydowanie należy się pochwała dla wydawców za przygotowanie takiej listy (chociaż szkoda, że nie dodano konkretnych triggerów do opowiadań). W zebranych utworach pojawia się naprawdę wiele brutalnych tematów, więc cieszę się, że wydawnictwo postanowiło wzbogacić książkę o stosowne ostrzeżenia.
Ale wszystkie osoby, które potrzebują historii niepokojących, krwawych lub pełnych akcji, znajdą tutaj coś dla siebie. Jeżeli lubicie opowiadania lub nie macie czasu, by poświęcić się w pełni powieści, to zdecydowanie polecam Wszystko, co dobre, tutaj umiera waszej uwadze. Można tam znaleźć kilka perełek.
Djuna, Wszystko, co dobre, tutaj umiera, Wydawnictwo Yumeka 2025. Dziękujemy wydawnictwu za udostępnienie egzemplarza do recenzji.

Z wykształcenia filolog rusycysta (ale nie ma zamiaru na tym kończyć, bo tytuły filolożskie chce zbierać jak pokemony). Profesjonalnie nawiedza biblioteki, czyta na wpół profesjonalnie i amatorsko tworzy stosiki… znaczy się książkowo-mangowe góry wstydu. Istota miliona pasji: czytanie, pisanie, rysowanie, oglądanie, cosplay, mitologie wszelakie, nauka języków, pieczenie, gotowanie… Żadne hobby jej niestraszne (chyba że trzeba biegać). Skarbnica wiedzy na tematy wampirze, wilkołacze, slasherowe i ogólnie dziwaczne.






