W drugi weekend lipca odbył się organizowany przez stowarzyszenie Avangarda Bazyliszek – festiwal fantastyki i gier bez prądu. Darmowy i objęty matronatem Whosome obfitował w przeciekawy program, tak że już kolejny raz marzyła się nam bilokacja. Może za rok z PeDeKów uda się ufundować bazyliszkową TARDIS. Tymczasem jednak musiało wystarczyć liczne pojawienie się naszej redakcji na konwencie i rozejście się po jego terenie, by jak najlepiej wam o tym cudnym weekendzie opowiedzieć. A było tak…
Radośnie
Bazyliszek, choć zdaje się rozrastać, to pozostaje konwentem idealnej wielkości – na tyle dużym, by nie było ryzyka mówienia do pustej sali, i na tyle małym, by co krok spotykać znajome osoby. Choć i po konwencie można było odkryć, z iloma jednak zdarzyło nam się minąć. Alternatywy – z którymi Bazyliszek niestety się żegna – po raz kolejny okazały się bardzo przyjemną przestrzenią, dającą też możliwość zatrzymania się i porozmawiania.
Wierzymy, że w kolejnych latach spotkamy się w równie przyjaznym miejscu, w atmosferze letniego pikniku.
Politycznie
Piątek dla części z nas zdominowała prelekcja Leszka Karlika o tym, że żyjemy w cyberpunku. Potężna dwugodzinna anglojęzyczna jazda po stanie współczesnego świata była niesamowicie męcząca i przygnębiająca, ale jaka to jest niebywała i niesamowita sprawa, że konwenty doszły do miejsca, w którym takie prelekcje nie dość że są przyjmowane, to jeszcze dostają największą aulę i prime time! Fantastyka była tam wprawdzie tylko pretekstem – cyberpunk jako pewien punkt odniesienia, ale nie główny temat – jednak prelekcja pasowała do konwentu fantastyki, któryż to gatunek ma potężną gałąź społecznej krytyki i dostarcza licznych przestróg, które światowi oligarchowie traktują jako instrukcje.
Nie zabrakło też polityczności na niedzielnych warsztatach światotwórczych Olgi Niziołek i whosomowej Magdaleny, które miały dotyczyć wizji zmiany świata na lepsze, a skręciły w mocno dystopijne strony – wygląda na to, że łatwiej nam snuć wizje katastroficzne niż choćby w małej skali pozytywne. Choć nutkę optymizmu dodało to, że jedna z niewielu pozytywnych małych zmian została zaproponowana przez bardzo młodą osobę.
O tym, jakich postaci kobiecych nie lubimy, opowiedziały nasza dziewiętnastka, Marta Płaza z podkastu RozMOVIEone i Nerd Kobieta. Panel nie był powtórką z zeszłorocznego Kapitularza, gdzie prelegentki skupiły się na konkretnych przykładach nieznoszonych bohaterek. Tym razem było pogłębienie tematu z mocniejszym wejściem w archetypy, motywy i sposoby postaciowania – które, jak pokazywały panelistki, niejednokrotnie wynikają z patriarchatu i zakorzenionych w społeczeństwie uprzedzeń wobec kobiet w ogóle, a które każą nam jako widz_om dużo ostrzej oceniać postaci kobiece niż, nieraz o wiele gorsze od nich, postaci męskie. Takie podejście do tematu było świetnym pomysłem, dało szerszą perspektywę na to, co może umknąć w prostym (choć oczywiście także ciekawym) wyliczeniu megierowatych postaci. Panelistki wskazały nam sedno problemu, a może podczas kolejnych konwentów spróbują zaprowadzić nas także do przodu – tam gdzie megiery zaczną być powszechnie doceniane. I nazywane megierami tylko wtedy, gdy faktycznie nimi będą.
Jasno świecąca gwiazda
Niekwestionowaną gwiazdą Bazyliszka była Mary Robinette Kowal, amerykańska pisarka, autorka m.in. wydanych niedawno po polsku Rachunku gwiazd i Pod gwiazdami. Okazała się niezwykle charyzmatyczną, mądrą osobą, mającą mnóstwo do powiedzenia i ogromną wiedzę – którą dzieliła się m.in. podczas panelu o kobietach w kosmosie, sypiąc nazwiskami i informacjami, z których część pozyskała bezpośrednio w swoich kontaktach z NASA. Szkoda tylko, że jej polski wydawca nie pojawił się na festiwalu, jego stoisko byłoby oblegane po każdym wyjściu Mary Robinette na scenę… Ale cóż, ich strata. Wspaniale było posłuchać pisarki oraz dać się zainspirować i jesteśmy szczególnie dumni z tego, że część spotkań z nią poprowadziła nasza redakcyjna towarzyszka Ewa. Jak one pięknie razem wyglądały!

Ewa Tomaszewicz, Mary Robinette Kowal i Trivia podczas panelu o kobietach w kosmosie
Drugi już rok z rzędu gdy na Bazyliszku pojawiają się zagraniczne gościnie – a spotkania z nimi są tłumaczone na żywo przez kolektyw KLEKTA. Młode tłumaczki uczą się z Bazyliszkiem trudnego zawodu jakim jest tłumaczenie symultaniczne, a osoby uczestniczące w konwencie nie są wykluczone z udziału w tak ciekawych panelach i dyskusjach.
Doctor Who żyje
Wśród redakcji panowała spora obawa, że na whosomową prelekcję o Doktorze, prowadzoną przez Magdalenę Stonawską, Ewę Tomaszewicz i Krystynę Gniedziejko, przyjdzie mało osób. Tymczasem frekwencja przekroczyła nasze oczekiwania – widzowie ledwo zmieścili się w sali lekcyjnej! Do tego bardzo aktywnie uczestniczyli w dyskusji, opowiadali o swoich ulubionych scenach i Doktorach oraz dzielili się znalezionymi informacjami w temacie możliwej przyszłości serialu. Jak widać, wiadomości o śmierci Doctor Who okazały się być mocno przesadzone.
Cienka granica między fandomem a profesjonalnością
Konwenty takie jak Bazyliszek są też przestrzenią do rozmów o tym, jak powstają konsumowane przez nas dzieła kultury. Poza spotkaniami z twórcami była też możliwość spotkania się z tymi, którzy działają na zapleczu – osobami tłumaczącymi i redagującymi.
Przykładem takiego spotkania była humorystyczno-edukacyjna prelekcja dziewiętnastki o tym, na co ciekawego można się natknąć w ramach pracy tłumaczeniowej. Mimo lekkiego stresu do prowadzącej dotarły parę razy stłumione śmiechy z publiczności, można więc chyba uznać, że przynajmniej aspekt humorystyczny się udał.
Dzień później odbyła się dyskusja osób tłumaczących i redagujących, tym razem utrzymana już w nieco poważniejszym tonie. Uczestniczący w niej Agnieszka Szmatoła, Olga Niziołek, Piotr Kucharski i whosomowa Magdalena Stonawska opowiadali o kolejnych etapach pracy nad książką, współpracach w tej dość samotniczej branży oraz profesjonalnych zrzeszeniach – Stowarzyszeniu Tłumaczy Literatury oraz Stowarzyszeniu Forum Redaktorów i Korektorów. Dyskusja wypadła ciekawie i owocnie, choć umieszczanie jej w programie w niedzielę o 10 rano było niezłą ironią.
W tym samym czasie dziewiętnastka dzieliła się wiedzą na temat czarownic – nie było to jednak standardowe, widoczne w fantastyce podejście do tematu, a bardziej spojrzenie na definicje i postacie czarownicy ze strony naukowej, z naciskiem na kulturoznawczą.
O kulisach pracy twórczej bardzo ciekawie rozmawiali, również w niedzielę, Mary Robinette Kowal, Olga Niziołek, Magdalena Salik i Łukasz Kucharczyk w panelu prowadzonym przez Trivię. Jak znajdować czas na pisanie, kiedy z czegoś trzeba żyć, no bo przecież z pisania się nie da…
Z kolei nasz Tomek, razem z Tomkiem Kozłowskim, Grzegorzem Czapskim i Błażejem „qrjuszem” Kurowskim, porozmawiali o tym jak robi się ziny, gdzie przebiega granica między zinem a magazynem, czy potrzebne są nam tabelki (głosy były podzielone) i przede wszystkim o tym, że robienie zinów to zarówno sporo wymagającej (nieodpłatnej) pracy, jak i ogromnej frajdy z tworzenia czegoś kreatywnego.
Również w tematyce wymagającej, dającej tak dużo radości, jak i frustracji, pracy kreatywnej była prelekcja o tym, jak powstaje artystyczna strona gier planszowych – i o tym dlaczego ostatecznie w naszym kapitałocenie często ląduje się na freelansie, z jego wolnością i zmaganiami.
Globalnie i lokalnie
By być kreatywn_ trzeba mieć z czego czerpać. I tu wchodzą takie punkty programu jak np. prelekcja An Łagan o niedźwiedziach. Było o kulturowych zwyczajach i rytuałach z nimi związanych, o tym skąd się okołoniedźwiedziowe wierzenia wzięły lub wziąć mogły i jak wyglądają one dzisiaj – gdy, przynajmniej w jakimś stopniu, część ludzkości stara się dbać o dobrostan innych zwierząt.
O ciekawych i mało znanych w Polsce wierzeniach opowiadał także Przemysław „Valefar” Lewicki na prelekcji o mitach indo-irańskich. Można było na niej posłuchać między innymi o różnicach między mitami irańskimi a indyjskimi, poznać występujących w nich bogów i inne istoty oraz dowiedzieć się, gdzie we współczesnej fantastyce można spotkać motywy w tych mitów.
Z kolei Weronika „DemonBiblioteczny” Klepacz opowiedziała o polskich podejściach do wampirów i wampiryzmu. W sobotę pełna po brzegi sala mogła zapoznać się z niezbyt licznymi przedstawieniami wampirów w polskim kinie i telewizji, natomiast w niedzielę zostały zaprezentowane historyczne techniki, często bardzo absurdalne, rozpoznawania oraz likwidowania wampirów.
Tematyka wampirów zdominowała również końcówkę konwentu – w niedzielę Katarzyna „Elfka” Michalak przedstawiła queerowy aspekt tych istot. Publiczność z olbrzymim entuzjazmem witała każdą wzmiankę o swoich ulubieńcach (m. in. Carmilla, Lestat, Astarion), ale poza radością otrzymała też solidną dawkę wczesnych przedstawień wampirycznego homoerotyzmu i wbrew pozorom bardzo istotnych ploteczek z okresu romantyzmu. Jednak wychodzi na to, że (prawie) wszystkiemu winien był Lord Byron…
Japońskiemu Kobiecemu Teatrowi Rewiowemu Takarazuka poświęcona była prelekcja Leny Kuran. Ze swadą opowiedziału nie tylko o początkach teatru i przyczynach jego ogromnej popularności, ale też o tym, co się dzieje za kulisami i o cenie, jaką aktorki płacą za sławę (oraz jakie konsekwencje czekają te, które nie chcą jej zapłacić).

Elfka opowiada o queerowych wampirach
Mainstreamowo i niszowo
The Pitt jest globalnym hitem, i mimo swojej niefantastyczności prelekcja o nim (i ER, jego wielkim poprzedniku) znalazła się wśród zgłoszonych przez nas punktów programu. River, wspierana przez publiczność, niemającą w temacie żadnych wątpliwości, opowiedziała, w czym tkwi fenomen obu serii i dlaczego stanowią absolutną topkę seriali medycznych.
Równie daleko od fantastyki (choć były momenty) odbiegła whosomowa Ewa Tomaszewicz, zabierając słuchające osoby w podróż sentymentalną po początkach MTV w Polsce i jej kulturotwórczej roli dla pokolenia dorastającego w latach 90. ubiegłego wieku. Aż trudno uwierzyć, że całkiem niedawno była to naprawdę dobra, ponadprzeciętnie wrażliwa społecznie stacja. Oraz że grała muzykę.
Nasza Kryś podjęła temat tyleż wspaniały, co rzadko spotykany – fabryk w fantastyce. Jeśli chcecie się dowiedzieć, na ile akuratnie pracę w tych przybytkach opisuje Milena Wójtowicz czy pokazują Mordbot lub… X-Meni, to nie możecie przegapić kolejnej odsłony jej prelekcji. Było merytoryczne, bardzo obrazowo i stanowczo za krótko!
Z kolei whosomowa Kornelia „Perła” Jankowska przyjrzała się ojcom-złoczyńcom w fantastyce – jako postacie niekoniecznie byli fantastyczni, natomiast niektórzy z wymienionych w trakcie prób przejęcia władzy nad światem mieli czas na bycie naprawdę dobrymi ojcami.
Wystawcy od kuchni
Redakcja Whosome wzięła udział w konwencie w wielu rolach – organizatorek, mediów, twórczyń programu… Dla Kiry tegoroczny Bazyliszek był powrotem do roli wystawcy i chce bardzo pochwalić to, jak dobrze się nimi zaopiekowano. Komunikacja była doskonała, w trakcie co jakiś czas zjawiał się ktoś, by upewnić się, że niczego nie brakuje, w namiocie info była dostępna herbata, a ekipa zrzucająca wodę z namiotów dzielnie chroniła stoiska przed zalaniem. Ma poczucie, że wkład wystawców w tworzenie konwentowych atrakcji został doceniony, że nie byli tylko jedną z rzeczy do odhaczenia, ale ważnym fragmentem całości. I już myśli o stoisku na kolejnym konwencie organizowanym przez Avangardę!
Radość też zawsze sprawia nam widok tęczowego merchu na stoiskach. Jeszcze kilka lat temu widok tęczowej przypinki był niemalże sensacją; dziś to integralny element konwentowych stref wystawców. Cieszy również to, ile osób twórczych oznaczało swoje stoiska jako no AI – w zalewie slopu wygrywa prawdziwa ludzka twórczość.
W tym roku Bazyliszek po raz kolejny pokazał, że jest jednym z najciekawszych konwentów fantastyki i cały czas ma apetyt na więcej. Tegoroczne nowości – blok komiksowy i konkurs cosplay (a nawet dwa!) – wypadły ponadprzeciętnie dobrze, i świetnie wpisały się w dotychczasowy klimat wydarzenia. Przede wszystkim jednak, przy całym swoim bogactwie programowym, Bazyliszek wciąż pozostaje sobą – przyjaznym, otwartym festiwalem, na którym dobrze bawić się będą i stare festiwalowe wyjadaczki, i przypadkowe osoby z ulicy. Z utęsknieniem czekamy na kolejną edycję, a tymczasem zapraszamy do obejrzenia galerii zdjęć!

Wspólny profil redakcji Whosome.pl. Podpisujemy nim zbiorcze teksty, tłumaczenia, analizy i dyskusje.































