W weekend 4-6 lipca 2025 roku odbył się Bazyliszek w randze Polconu, najwyższa pora więc na nasze redakcyjne podsumowanie. To była wyjątkowa edycja konwentu, nie tylko z nagrodą i Galą Zajdla czy forum fandomu, ale w tym roku większa, piękniejsza, pełna zagranicznych gościń i tych lokalnych, budująca poczucie święta na warszawskim Ursynowie. A to wszystko za idealną cenę zero złotych. Można było wesprzeć Bazyliszka, zwłaszcza jeśli chciało się zagłosować na nagrodę im. Janusza A. Zajdla wykupując PeDeKa i inne konwentowe gadżety.
Za kształt konwentu odpowiadał zespół zaangażowanych organizator_ i gżdacz_ pod wspaniałym kierownictwem Zu i Kurczaka ze Stowarzyszenia Avangarda, którym serdecznie dziękujemy za kolejny już rok współpracy – w tym roku szczególnie zaangażowany także z naszej strony i możliwość razem z ich ekipą współtworzenia tegorocznej edycji konwentu jakich mało.
W tym roku Bazyliszek x Polcon rozrósł się o nowe miejscówki. Obok znanego już bazyliszkonowiczom Ursynowskiego Centrum Kultury „Alternatywy” i wielkiego zewnętrza można było bawić się na terenie Urzędu Dzielnicy (gdzie miała m.in. miejsce wystawa Lego) oraz w Szkole przy ul. Warchałowskiego (gry RPG i część prelekcji i paneli). Do tej drugiej prowadziły, niczym w podchodach, strzałki i wielkie odciski łap Bazyliszka, wyrysowane kredą na chodniku. To proste i pomysłowe rozwiązanie, które uśmiechnęło wiele osób uczestniczących w konwencie.
Jak zawsze sama przestrzeń Centrum i Urzędu były dostępne dla osób z niepełnosprawnościami ruchowymi. Cieszył widok tak wielu fan_ fantastyki poruszających się o kulach i laskach, które wiedziały, że bez problemu dotrą na interesujące je punkty programu. Doceniamy także bardzo system trigger warningów i ograniczeń wiekowych wprowadzony na poziomie zgłaszania programu i później widoczny przy kolejnych jego punktach, pozwalający lepiej ocenić na ile ma się siły mierzyć się z trudniejszymi tematami, które mogły zostać poruszone w trakcie konwentowych wydarzeń.
Poza prelekcjami, panelami i konkursami, o których za chwilę, w przeciągu konwentowego weekendu można było posilić się m.in. w sporej liczbie foodtrucków podczas towarzyszącego Bazyliszkowi festiwalu tychże, a rozłożonego na parkingu Urzędu Dzielnicy – było różnorodnie, światowo, w paru miejscach także wegańsko, co się chwali (ale bez glutenu jak zwykle nic, a to powinno się zmienić jak najszybciej). Pośród stoisk wystawców – gdzie kupowano piękne, często ręcznie robione wytwory rąk artystycznych – znalazło się i miejsce na sklepik z kawą, lemoniadą i innymi jakże potrzebnymi konwentowicz_om napitkami oraz wioski wiedźmińska i Mandalorian, pokazy sztuk walki i wymianka książkowa (choć krótka, to bardzo ją doceniamy). Ucieszyło nas również bardzo wypatrzenie na kilku stoiskach tabliczek i oznaczeń informujących, że twórca nie korzysta z genAI – lubimy wspierać sztukę tworzoną przez prawdziwych ludzi.
Podczas Gali Bazyliszka przyznano kilka nagród. Nagrodę Fandomu Polskiego im. Piotra Raka w kategorii Iskra otrzymał Mikołaj „Nelt” Rzeszótko, zaś w kategorii Płomień nagrodzona została Vinga. Z kolei Quentin w konkursie na najlepszy scenariusz gry fabularnej wygrała przygoda „Siedem grzechów Juranda ze Spychowa” (Mörk Borg) autorstwa Szczepana Lodowskiego. Przyznano także dwa wyróżnienia kolejno dla „Co robimy w odbiciu?” (Potwór tygodnia/Monster of the Week) pióra Jakuba „Gachu” Gachowskiego, a i przygody „Przeszczep” (Serce: Miasto Poniżej/Heart:the City Beneath) stworzona przez Grzegorza „Zaelosa” Marchlewskiego i Paulinę „Kiraśną” Radziszewską.
Rozdano również nagrody dla polskich i ukraińskich twóc_ fandomowych, przyznane podczas Euroconu 2025 w Mariehamn na Wyspach Ålandzkich przez European Science Fiction Society. Trafiły one kolejno do Justyny Karpowicz za serię o Anubisie w kategorii Najlepsze Dzieło Sztuki, Potencjalnego Mimika 4 w kategorii Najlepszy Zin Fanowski, Tomasza Kołodziejczaka w kategorii Najlepszy Promotor, UAGeek z Ukrainy w kategorii Najlepsza Publikacja Internetowa. Nagrodę Chrysalis przyznawaną również przez ESFS otrzymały zaś Justyna Hankus i Катерина Пекур z Ukrainy.
Na koniec Gali ogłoszono najważniejszą podczas niej, nagrodę imienia Janusza A. Zajdla, którą w kategorii opowiadanie, wygrało „Dlaczego nie ma już klanu kruka” Aleksandry Janusz oraz, w kategorii powieść, „Rozdroże kruków” Andrzeja Sapkowskiego. Zwycięzc_om gratulujemy.
Galę wyśmienicie poprowadziła Grażyna Torbicka wśród konferansjerek konwentowych, Katarzyna „Rutka” Rutowska, pięknie spinając kolejne jej elementy, wyreżyserowane przez naszą redakcyjną River Rawińską i avangardowy oraz ZSFP-owy zespół gżdaczy i organizator_.
Zanim przejdziemy do części relacji odnoszącej się do programu Bazyliszka wspomnimy jeszcze, że konwent odwiedziło sporo psiosób, które niestety nie mogły wejść do budynków konwentowych, ale i tak ich widok cieszył i mamy nadzieję, one także dobrze się w ten weekend bawiły.
Bogactwo bloku anglojęzycznego
Blok anglojęzyczny na polskich konwentach bywa ciekawostką, czymś miłym, co warto odwiedzić, ale zwykle nie zapełnia całości, ani nawet większości konwentowego planu dnia. Na tegorocznym Bazyliszku było inaczej – bogactwo ciekawych gościń z zagranicy takich jak T. Kingfisher, Ada Palmer, Jo Walton, Hildur Knútsdóttir oraz obecny niestety tylko zdalnie Wołodymyr Arieniew pozwoliło ekipie odpowiedzialnej za ten blok zapewnić nam program w lengłydżu, na którym można było spędzić cały weekend. I to zupełnie nie monotonnie. Oczywiście były sesje Q&A czy autografów i wreszcie mniejsze table talki (bardzo ciekawy format, zdecydowanie wart powtarzania w przyszłości), które miewają pewne podobieństwa z samej swojej natury, ale i tam przecież każda twórcza osoba przedstawiała swój punkt widzenia.
Dodatkowo Bazyliszek zadbał o dostępność tych punktów dla wszystkich obecnych na konwencie. Dzięki kolektywowi tłumaczy symultanicznych KLEKTA także osoby nieznające języka angielskiego, lub z dowolnych innych powodów wolące słuchać po polsku, miały taką możliwość.
W trakcie tych dni mogliśmy posłuchać również m.in. o tym dlaczego twórc_ kochają mityczne/fantastyczne istoty (tl;dr: bo są super, oraz Wodnikowe Wzgórze jest najlepsze, najpiękniejsze, najtraumatyczniejsze) czy o tym jak to jest być twórc_ą (nie ma tak, że dobrze, albo że niedobrze. Gdybym miał powiedzieć, co cenię w życiu…), podczas którego dowiedzieliśmy się między innymi jak inny i mały jest islandzki rynek książki, gdzie państwo musi subsydiować autor_ i dawać wydawcom granty na działalność. W kraju wielkości mniejszego z dużych polskich miast, nawet przy lepszym niż u nas poziomie czytelnictwa, nikt nie wykupi tylu egzemplarzy, by ten biznes się zwracał. Na drugim końcu spektrum jest ogromny rynek amerykański, trochę jak to morze pełne głodnych rekinów, gdzie rząd uważa, że dawanie twórc_om pieniędzy to komunizm (to jakby melodia lepiej nam znana). Wciąż jednak twórc_ piszą, a my mamy co czytać i za to pozostaje być wdzięcznymi.
Panel o codziennych mitach także był przeciekawy, mówiąc o tym skąd te nasze małe codzienne mity się biorą – z potrzeby przynależności, wyjaśnienia i oswojenia nieznanego. Tak w czasach przed nauką, jak i obecnie gdy nauce niekoniecznie ufamy. Takie mity według panelistek są zarazem potrzebne i mogą prowadzić do wykluczania – tego co inne, tych, któr_ są inne. Warto więc podchodzić do nich z pewną dozą ostrożności.
Wreszcie, mogliśmy posłuchać o nagrodach na świecie, co dało ciekawy wgląd tak w te większe, bardziej znajome światy (nagrody anglosaskie, jak Hugo, Nebula i wiele pomniejszych), czy polskie Zajdle, po te zupełnie inne i dziwaczne nagrody islandzkie, gdzie środowisko twórcze dyskutuje obecnie nad utworzeniem osobnej nagrody dla fantastyki, ale snuje plany, by być może przyznawać tę nagrodę raz na trzy lata – bo ta nisza wydawnicza jest na Islandii malutka.
Whosome o wholesome tematach
Jeśli blok anglojęzyczny was nie skusił, a lubicie Whosome to i naszymi punktami programu można było zapełnić sobie cały konwent. I tu także było różnorodnie i wszechstronnie. Mówi_iśmy czy to o queerowej fantastyce (trochę więcej o tym niżej), jak i o tym dlaczego solarpunk jest trudny w prawdziwym życiu i jak na niego patrzymy a jaki jest tak naprawdę. Ten panel, moderowany przez naszą dziewiętnastkę możecie zresztą przesłuchać w archiwum Radia Kapitał [KLIK], do czego serdecznie zachęcamy. Nie taki solarpunk straszny jak go malują, ani wcale nie tak utopijny i niemożliwy do wprowadzenia w życie jak mógłby się zdawać, a jednocześnie gdzieś on utyka w tym jak myśli o nim i widzi go fantastyczny i życiowy mainstream.
Fantastycznie udał się panel Ewy o zdrowiu psychicznym w pracy twórczej, na który zaprosiła Annę Brzezińską, Łukasza Kucharczyka, Joannę W. Gajzler oraz Istvana Vizvarego. Mamy nadzieję, że obecne osoby wyszły z niego nie tylko ze strategiami radzenia sobie z trudnościami, które mogą się pojawić, jeśli wybiorą pisarską profesję, ale też z mocnym przeświadczeniem, że nie są w tym same i że o tym, co im się przydarza, mogą mówić i rozmawiać z innymi.
Jak zwykle z wielką swadą i znajomością tematu opowiadała na swoich punktach programu Pryvian. Warto było choćby przejść się do szkoły konwentowej*, by posłuchać o Baśni nad baśniami znanej też jako Pentameron, w której dzieją się rzeczy dziwne, dziwniejsze i najdziwniejsze, a zapełnić nimi można by mały Pryviancon ^^. My z pewnością czujemy się zachęceni do lektury nawet jeśli nie neapolitańskiego oryginału to polskiego lub angielskiego tłumaczenia. Tylko wcześniej warto zasięgnąć języka, po które z nich najlepiej sięgać – wszak chcemy się dobrze tą lekturą bawić, a nie męczyć. Oraz jak, także podczas Bazyliszka, niosły w świat osoby członkowskie Stowarzyszenia Tłumaczy Literatury**, o tłumaczy i dobre jakościowo tłumaczenia należy dbać i doceniać.
Dziewiętnastka opowiadała o cielesności w japońskim cyberpunku, i choć nie był to punkt programu „dla zielonych” (ani za bardzo tematycznie wholesome, no chyba że ktoś lubi mięsne i mechaniczne flaki), to wysłuchanie jej było bardzo interesujące i edukujące także dla tych z nas w redakcji, którzy o cyberpunku wiedzą bardzo niewiele, co jest pewną oznaką doskonałej prelekcji.
W niedzielę trójka z nas: Lierre, Narbeleth i Kira, razem z gościnią Cyd Petruczenko wspominała dawne czasy w fandomie tolkienowskim. Jako jedna z osób uczestniczących, nie mogę nas oceniać, ale publiczność wyglądała na zainteresowaną, a nam rozmawiało się tak dobrze, że wydawało się, że ledwo zaczęliśmy, a już skończył się nam czas. Może powtórzymy to kiedyś w dłuższej wersji?
* Najlepiej truchcikiem, by wyrobić się pomiędzy moderowanym przez nią panelem o stereotypach w fantastyce a omawianą wyżej prelekcją.
** W tym nasze Lierre i dziewiętnastka.
Świat Dysku
Twórczość Terry’ego Pratchetta ma specjalne miejsce w sercach sporej części naszej redakcji, więc tym bardziej cieszyły bazyliszkowe punkty programu z nią związane. Według uczestni_ konkurs o wiedźmach ze Świata Dysku wyszedł bardzo fajnie, co napawa chęcią do jego powtórzenia i radością, że się spodobał.
Nam z kolei bardzo spodobała się prelekcja Joanny Ganszyniec z Copernicus Corporation o tym co łączy Williama Shakespeare’a i Terry’ego Pratchetta. Ten drugi oczywiście się tym pierwszym inspirował, nieraz bardzo otwarcie, ale tych powiązań jest o wiele więcej – i choć spora część prelekcji omawiała czasy szekspirowskie, a do Pratchetta przeszliśmy bliżej jej końca niż środka, to i w tej pierwszej części już wyłaniały się podobieństwa – zaczynając na liczbie napisanych sztuk/powieści a kończąc na tym, że aby pisać tak wybitnie jak obaj panowie, należy kraść brać garściami zewsząd tylko się da.
Warte uwagi były także inne punkty wydawnictwa Copernicus Corporation przygotowującego polską wersję podręcznika do oficjalnego światodyskowego systemu RPG. Mnie nie udało się na nie dotrzeć poza wyżej opisaną prelekcją nieerpegową, ale pobrałem starter rzeczonego poderka, by zobaczyć z czym się to wszystko je i, może, zainspirować się do jakiejś przyszłej gry.
Queer i co dalej?
O queerowej fantastyce zawsze warto mówić, więc i my, w składzie Ginny, Lierre, Pryvian oraz pozakolektywnymi Agnieszką Szmatołą oraz moderującą nas Różą z Avangardy podyskutowa_śmy o tym, czym właściwie tęczowa fantastyka jest i czym powinna być. Dużą część panelu zajęła rozmowa o etykietach i jak one tę queerowość budują (lub to budowanie ograniczają), a choć rozmawiało nam się dobrze, żałuję, że nie udało się w trakcie tej dyskusji poruszyć więcej wątków. Pozostaje żywić nadzieję, że przy następnej okazji uda się zastanowić także nad tymi innymi kwestiami.
Godne uwagi
Bazyliszek obfitował w interesujące i wartościowe punkty programu. Jeden z nich, który zapadł nam w pamięć, to sobotni panel o fanowaniu i parasocjalnych relacjach z celebrytami, przygotowany przez Rael z Avangardy, a gościniami była ekipa z Podsłuchane, Nerd Kobieta oraz Catus Geekus. Poruszono na nim ważny i aktualny temat stawiania sławnych osób na piedestałach, tego, co dzieje się gdy któraś z takich osób zrobi coś niewłaściwego, i tego, jakie oczekiwania kształtują się wobec tych, którzy wsławili się dobrą opinią. Patronem panelu był Pedro Pascal, obecny duchem oraz na oprawionej ilustracji autorstwa Yukatka.art towarzyszącej panelistom, znany nie tylko z talentu aktorskiego, ale też bycia sojusznikiem osób transpłciowych. Wszyscy zgodzili się, że nie wyobrażają sobie, aby zrobił coś gorszego niż nieposprzątanie po swoim psie. Oby faktycznie tak było!
W niedzielę, po staniu w epickiej kolejce, udało się nam dostać na panel o faktach i mitach dotyczących procesów czarownic z udziałem Anny Brzezińskiej i dwóch członkiń naszej redakcji, Pryvian i dziewiętnastki. Połączony ogrom zróżnicowanej wiedzy wszystkich uczestników panelu sprawił, że była to fascynująca godzina, i chyba większość widowni chętnie zostałaby na drugie tyle.
Piątkowa prelekcja przybliżająca dziwaczne historie z islandzkich sag była doskonałym pomysłem na oswojenie laików z sagami, które mają opinię trudnych lektur, i choć faktycznie współczesnemu czytelnikowi niekiedy trudno przebrnąć przez formę, to treść nie jest wcale bardzo skomplikowana i dostarcza dużo rozrywki, nawet bez dogłębnej znajomości historii i kultury. Przysłowiową łyżką dziegciu w tej poza tym ciekawej i przystępnej prelekcji były ilustracje wygenerowane w genAI, co zawsze rozczarowuje, ale w tym przypadku też zaskoczyło, bo przecież zarówno historycznych, jak i współczesnych dzieł sztuki ilustrujących mitologię i historię skandynawską nie brakuje, a kadry z seriali „Wikingowie” i „Wikingowie: Valhalla” są jakby stworzone do tego, by je w tym przypadku wykorzystać. Pozostaje mieć nadzieję, że w przyszłości nastąpi poprawa, bo liczymy na to, że tematyka skandynawska będzie się pojawiać na kolejnych konwentach.
Dobra zabawa (czyli co nas pozytywnie rozbawiło)
Dramatyczne czytanie IgNobli powróciło na Bazyliszka po rocznej przerwie. Tym razem odbyło się w dużej mierze po angielsku i także w wykonaniu zagranicznych gościń. Choć sam punkt był trochę długawy (1:20 maksymalnie by mu wystarczyła) wykonania poszczególnych mówc_ wypadły naprawdę świetnie, a pytania widowni (z czasem coraz częściej nawiązujące do tematyki poprzednich odczytywanych prac naukowych) oraz odpowiedzi na nie wywoływały sporo śmiechu i rozbawienia.
I tak dobry humor i całkiem dobra pogoda towarzyszyły nam przez ten weekend, wróciły z nami do domów, choć na chwilę pozwalając zapomnieć o trudnym świecie. Dając nam ten osławiony fantastyczny eskapizm, którego wszystkim przecież nieraz potrzeba. Bazyliszek upłynął, jak zawsze, zbyt szybko i nigdy zbyt pięknie. Dziękujemy jeszcze raz organizatorom stworzenia tak świetnej, przyjaznej imprezy i czekamy na przyszły rok. Na pewno znajdziecie tam także nas.
Bazyliszek 2026 odbędzie się w dniach 10-12 lipca, zaś na datę przyszłorocznego Polconu (ten odbędzie się w Zielonej Górze) nadal czekamy i na pewno poinformujemy was o niej, gdy tylko zostanie ogłoszona.
A tymczasem zapraszamy was do obejrzenia galerii zdjęć z tegorocznego Bazyliszka w randze Polconu.Media Bazyliszka i Polconu:
Facebook:
Stowarzyszenie Avangarda
Polcon
Wydarzenie: Bazyliszek x Polcon 2025

Wspólny profil redakcji Whosome.pl. Podpisujemy nim zbiorcze teksty, tłumaczenia, analizy i dyskusje.

































