Wrocławskie Dni Fantastyki mają stałe miejsce w naszych sercach, nie mogło nas więc zabraknąć na jubileuszowej, dwudziestej już edycji festiwalu. Tradycyjnie liczna reprezentacja Whosome pojawiła się w potrójnej roli – gości, uczestniczek i mediów – i jak zawsze udało nam się zobaczyć mniej, niż chcieliśmy, i bawić się lepiej, niż przypuszczałyśmy w najśmielszych marzeniach. Co nam najbardziej zapadło w pamięć? Zapraszamy do lektury wrażeń!
Gościni ma być beztroska, najedzona i wypoczęta
Pod względem dbania o gości_ wrocławski festiwal to konwentowa topka. Wspaniały kontakt z osobami opiekującymi się programem, „rozkłady jazdy” dla tworzących punkty programu rozsyłane przed wydarzeniem, przemiłe w ogólnym organizacyjnym zabieganiu rozmowy na miejscu, obecność wolontariuszy w sali przed każdą prelekcją, bony na jedzenie, bezpłatne taksówki krążące między hotelem a „Zamkiem”… Niejedna robiona za pieniądze impreza nie może się poszczycić takim podejściem. Na każdym kroku widać serducha włożone w DF-y i fun z robienia czegoś tak fantastycznego. (ET)
Potwierdzam to, co napisała Ewa! Jeśli chodzi o komunikację z organizatorami i pomoc na miejscu biednej gościni, co to prawie oka nie zmrużyła i prawie zgubiła się na wrocławskim dworcu, to wyszła z tego absolutna topka topek. Czułam się zrozumiana i zaopiekowana, i nawet gdy na początku naprawdę nie ogarniałam, gdzie się zgłosić, to wolontariusze i organizatorzy byli więcej niż chętni do pomocy. A do tego masa uśmiechu, przyjacielskich żartów i bony na naprawdę dobry obiad w odległości przyjemnego spaceru. Byłam pod olbrzymim wrażeniem i nadal wspominam DF-y pod tym względem jak najmilej. (Pryvian)
Zapraszamy z pieskiem i bez pieska
DF-y są przyjazne nie tylko dwunogom, ale i czworonogom. Rozległy park, w którym jest umiejscowiony leśnicki „Zamek”, stwarza niezliczone okazje do spacerów i eksploracji, a w konwentowym hotelu oraz przestronnych salach prelekcyjnych „Zamku” zawsze znajdzie się miejsce dla czworonogów gości_. Żarcik „no to zamykamy drzwi i spuszczamy psy” stał się już swoistym znakiem rozpoznawczym whosomowych prelekcji z udziałem naszych redakcyjnych przyjaciół Strzałki i Idefiksa. I choć czasami, szczególnie w okolicach stoisk wystawców i foodtrucków, jest dla nich już zbyt tłoczno (co nas jednak cieszy, bo życzymy DF-om jeszcze większej popularności, choć i tak już jest ogromna), to nieodmiennie doceniamy, że jesteśmy mile widziani niezależnie od tego, czy zdecydujemy się przyjechać z naszymi psiakami czy bez. (ET)

Przestrzeń na dzielenie się sobą
W tym roku przygotowaliśmy cztery punkty programu – prelekcje o ciekawych wizjach pozaziemskich światów, najlepszych queerowych serialach, książkach, grach i animacjach, o tym, co skrywają pod maskami postaci z gier oraz panel o fikcjach klimatycznych. Ten ostatni stał się przestrzenią do rozmowy nie tylko o fikcjach literackich czy filmowych, ale też o polityce, mediach i o tym, co właściwie możemy zrobić, by ocalić choć kawałek obecnej rzeczywistości dla kolejnych pokoleń. To było świetne spotkanie, które na pewno chcemy powtarzać. (ET)
Może mój wkład w nasze punkty programu był niewielki, ale cieszę się, że podzieliłam się swoją pasją do animacji. Opowiedziałam o moich ulubionych przykładach queerowości w kreskówkach, takich, które były dla mnie ważne także z powodów osobistych. To naprawdę świetne, że znalazła się przestrzeń, bym mogła się tym podzielić. (Perła)
Przyznam szczerze, że jestem strasznie wdzięczna Kajtkowi z naszej redakcji za pomoc i współprowadzenie prelekcji o zamaskowanych postaciach w grach komputerowych. Zawsze cudownie jest współprowadzić z osobą, która rozumie twoją pasję i zapał. Mam nadzieję, że pomimo początkowych problemów z prezentacją (czyli próbą zmuszenia jakiegokolwiek internetu do współpracy) osoby, które przyszły nas posłuchać, były równie zadowolone na koniec, co ja. No i hej, zamaskowanych postaci jest tyle, że może kiedyś przyjdzie czas na część drugą. (Pryvian)
Wspaniałe autorki
Cztery spośród gościń konwentu lśniły i każdy punkt programu z ich udziałem był wspaniały. Jaga Moder (autorka Sądnego dnia), Joanna W. Gajzler (autorka m.in. serii Necrovet i Ostatniej legendy) oraz Katarzyna Podstawek i Katarzyna Rutowska (autorki Ucieczki apsary) są jak świeży powiew w fandomie – wygadane, kompetentne, mające mnóstwo ciekawych przemyśleń na temat tworzenia, a przy tym twardo stąpające po ziemi. Jeśli nie mieliście jeszcze okazji ich posłuchać, to warto ich wypatrywać w programach konwentów. (MS)

Dni Fantastyki 2025
Włoski R2D2 miał ogon, ale nie szczekał
Konwenty uczą i bawią, a czasami robią to jednocześnie. Do tej ostatniej kategorii na pewno mogę zaliczyć prelekcję Dawida Głowni poświęconą włoskim imitacjom zagranicznych hitów filmowych – od Gwiezdnych Wojen po Predatora. Nie miałam pojęcia, że w latach 70. i 80. ubiegłego wieku kręcenie tanich i czasem całkiem kreatywnych i dostarczających wiele zabawy odpowiedników głównie amerykańskich produkcji postapokaliptycznych czy horrorów było właściwie na porządku dziennym, podobnie jak odwoływanie się do nich w warstwie marketingowej. Fascynujące, treściwe, opatrzone mnóstwem przykładów wystąpienie – jeśli znajdziecie je w programie jakiegoś wydarzenia, koniecznie się wybierzcie! (ET)
Artyści o sztucznej inteligencji
Na jednym z pięter można było podziwiać komiksy polskich artystów, dotyczące ich podejścia do sztucznej inteligencji. Były to bardzo różne prace, rozważające czym jest sztuka i człowieczeństwo. Niektóre wskazywały także na etyczny aspekt korzystania ze sztucznej inteligencji, taki jak jej wpływ na środowisko. Zrobiły na mnie duże wrażenie i przypomniały o tym, że tworzenie to coś, co ludzie robili od zawsze i że jest częścią tego, kim jesteśmy. Szkoda byłoby to stracić i oddać sztucznej inteligencji. (Perła)
Fantastyka bardzo open
DF-y na dobre wpisały się w kalendarz miejskich imprez, co widać po ogromnej popularności bezpłatnych wydarzeń poza „Zamkiem”. Wioski tematyczne, koncerty, konkurs cosplay – trochę zabrakło nam czasu, by doświadczyć w pełni wielkiego zewnętrza, zawsze jednak chętnie podpatrujemy, co jeszcze można robić, jeśli nie jest się tak bardzo ukierunkowaną na prelekcje i panele istotą jak my. Nasze żołądki skradły jak zawsze liczne foodtrucki, a serca wystawcy, szczególnie ci oferujący autorskie rękodzieło i sztukę. Możliwość zdobycia unikalnych pamiątek, a przy okazji wsparcia osób twórczych, zawsze ląduje wysoko na liście naszych konwentowych priorytetów. (ET)
To była moja pierwsza wizyta na „Zamku” i muszę przyznać, że jak już się odnalazłam, ogarnęłam i wyszłam na zewnątrz, to tak trochę szczęka mi opadła. Wykorzystanie parku – pierwsza klasa. Ciągnące się pod drzewami stoiska z rękodziełem i erpegowymi cudami jak zawsze doprowadziły mój portfel do płaczu, ale niczego nie żałuję! A do tego masa terenu zielonego, żeby posiedzieć, pooddychać na spokojnie, czy próbować sobie przypomnieć kroki do belgijki, których nigdy nie zapomina się tak całkowicie. Do tego bardzo fajnie pomyślane i rozsiane dookoła wioski tematyczne – szczególnie miło wspominam wioskę Dragon Age’a z jej artystycznym wyzwaniem i możliwością porzucania rzutkami w cudowną twarz Solasa (i nikt przy mnie nie wspominał o Veilguardzie, sukces!). (Pryvian)

Dni Fantastyki 2025
Serdecznie dziękujemy wspaniałej DF-owej ekipy za zaproszenie, ogromną gościnność, uśmiechy, opiekę i za to, że, choć wydaje się to niemożliwe, co roku zaskakujecie nas coraz bardziej na plus. Widzimy się w 2026, a tymczasem zapraszamy do obejrzenia fotorelacji z wydarzenia.

Wspólny profil redakcji Whosome.pl. Podpisujemy nim zbiorcze teksty, tłumaczenia, analizy i dyskusje.








































