Za nami piętnasta edycja gnieźnieńskiej Fantasmagorii. Impreza trwała trzy dni, od 11 do 13 lipca. Dla naszej redakcji to już trzecia wizyta na wspomnianym konwencie. Organizatorzy jak zawsze przygotowali moc atrakcji – można było przebierać w prelekcjach, wydać pieniądze na rękodzieło (i przy okazji wesprzeć kilka mniejszych biznesów), dobrze zjeść i pograć w gry.
Chociaż konwent zaczął się w piątek, to my tradycyjnie zawitałyśmy na miejsce w sobotę, mniej więcej przed południem. Szczerze ubolewamy, że znów ominął nas pierwszy dzień zabawy, ale kto wie? Może kiedyś sezon urlopowy nie pokrzyżuje nam planów i będzie można wziąć wolne na wszystkie trzy dni Fantasmagorii (prosimy o trzymanie kciuków za ten niecny pomysł).
DemonBiblioteczny: Pierwszym przystankiem okazała się strefa wystawców, gdzie sromotnie przegrałyśmy walkę z konsumpcjonizmem. Niemniej – trudno mi nie wydawać pieniędzy, gdy widzę kreatywne rękodzieło. Im bardziej odjechane, tym bardziej rwie się do niego moje serce. W tym roku przepadłam bezpowrotnie dla chomiczkowego merchu. Teksty kultury przerobione na chomiki, ewentualnie kapibary – wchodzę w to! Poza tym udało mi się zdobyć pluszaczki robione na szydełku dla mnie i moich najbliższych oraz drewniane podkładki pod kubki z wygrawerowanymi kotkami (pełnymi dramatyzmu) dla współdemonic z pracy.
Prelekcje były moja główną rozrywką. Udało nam się zawitać na dwie prelekcje Łukasza Kucharczyka Ku kresowi w fantastyce (sobota) oraz Sztuczna inteligencja wobec mitów lokalnych. Jacek Dukaj, Joseph Conrad i AI (niedziela). Na obu bawiłam się świetnie, ale druga znacznie bardziej zapadła mi w pamięć ze względu na dyskusję wokół swobody tłumacza. Dyskusja zrodziła się przez anegdotę o nowym tłumaczeniu Jądra ciemności w wykonaniu Dukaja, w którym pozwolono sobie na swobodę rodem z początków XX wieku. Akurat sama byłam w tym czasie bardzo zafascynowana meandrami tłumaczeń Alicji w Krainie Czarów (i dram z nimi związanymi na przestrzeni stu lat), więc z jeszcze większą chęcią zaangażowałam się w zrodzoną dyskusję o roli tłumaczeń jako takich.
W tym roku przeskoczyłyśmy też konkurs cosplay na rzecz prelekcji i w ten sposób znalazłyśmy się na spotkaniu Marty Grześkowiak Grzyby – tajemnicze istoty w mangach, anime i na Ziemi. Subiektywny przegląd. Temat grzybów w anime (ani gdziekolwiek, tak szczerze) nigdy mnie nie fascynował. W sumie nawet mi grzyby jakoś specjalnie nie zaprzątały głowy. Na prelekcję poszłam, bo w sumie wydawało mi się, że będzie luźno i zabawnie. No i było, ale przy okazji wyszłam też bogatsza w wiedzę o tych fascynujących organizmach.
Zajrzałyśmy też na prelekcję Regresja w webtoonach – za drugim razem mi się uda! Anny „Tubki” Małeckiej. Tam znalazłam się kompletnie nie z przypadku, bo jakiś czas temu wpadłam w błędne koło wokół webtoonu Merry My Husband – przeczytałam webtoon, obejrzałam dwie ekranizacje (przede mną jeszcze jedna) i odkryłam, że bardzo podoba mi się tematyka regresji. W związku z czym taki luźny przegląd webtoonów godnych polecenia właśnie z fabułą wokół cofnięcia się w czasie i zmianie swojego przeznaczenia był jak znalazł.
Nie mogło też mnie zabraknąć na Kiedy po AAAA przychodzi BUU, czyli horror postraumatyczny (subiektywny przewodnik) od Pawła i Kamili. Para prowadzących bardzo fajnie i przystępnie przedstawili to, czym horror postraumatyczny jest (lub też może być) i przedstawili naprawdę szeroki zakres filmów – jeszcze od czasów kina niemego. Na pewno będę miała co oglądać jeszcze przez długi czas.
Bardzo też ucieszyło mnie, że na Fantasmagorii mogłam zobaczyć Elf w czapce detektywa? Czyli o kryminale w fantastyce Urszuli Skrodziłło. Nastawiałam się na nią jeszcze na Bazyliszku, ale niestety pokrywała się z moją prelekcją. Autorka przystępnie opowiedziała o kryminale w fantastyce i fantastyce w kryminale (w końcu to nie to samo!). Temat omówiła ogólnie, a potem na konkretnych przykładach. Bawiłam się dobrze, tym bardziej, że zawsze lubiła przeplatanie się gatunków, chociaż zabrakło mi nowszych utworów na liście (jak chociażby z tegorocznych premier Wzgardy Pauliny Hendel, kryminału fantasy pełną gębą).
Hela: W strefie dla wystawców każdemu udałoby się znaleźć coś dla siebie. Można tam było kupić książki, komiksy, mangi, a także biżuterię oraz wyroby rękodzielnicze. W tym roku zaopatrzyłam się w dwie pary kolczyków, słodycze, a także „niezbędne” dla mnie wróżkowe nakładki na uszy oraz pluszaczka-króliczka w stroju żaby.
Jeśli jednak potrzebowalibyście więcej czasu na zastanowienie się nad tym co zabrać ze sobą do domu, to wystawcy byli obecni przez cały czas trwania konwentu. Co i nam znacznie ułatwiło sprawę, bo niejednokrotnie wracałyśmy coś dokupić.
Zacznę może od sal, do których zawsze najbardziej lubię chodzić, tj. do sal gier rytmicznych i planszowych. W tym roku udało nam się zagrać tylko w jedną grę karcianą, gdyż gonił nas czas. Jednak może za rok uda mi się w końcu zagrać w TCG Pokemon.
Z kolei zagrałam w przynajmniej trzy gry rytmiczne. Sale są zawsze świetnie wyposażone i udostępniają konwentowiczom ekrany do tańczenia w Just Dance lub specjalną klawiaturę i słuchawki do grania w gry rytmiczne. Dla niewtajemniczonych dodam, że jest to klawiatura wyposażona w cztery kwadratowe przyciski i dwa pokrętła. Osoba grająca musi w odpowiednim momencie przyciskać lub przekręcać odpowiednie przyciski. Brzmi bardzo łatwo, ale jest to dość trudne. Szczególnie na wyższych poziomach trudności, w które spróbowałam zagrać w tym roku.
W tym roku udało nam się zagościć na aż dwóch prelekcjach Łukasza Kucharczyka: U kresowi w fantastyce oraz Sztuczna inteligencja wobec mitów lokalnych. Jacek Dukaj, Joseph Conrad i AI. Wysłuchanie prelekcji Kucharczyka doradzam każdemu, jeśli tylko nadarzy się ku temu okazja. Jego wykłady prowadzone są z ogromem humoru, który sprawia, że jeszcze łatwiej zapamiętać informację z prelekcji.
Prelekcja o AI podobała mi się dodatkowo, gdyż wprowadziła w ruch moje szare komórki i zachęciła do zadawania pytań, których nie powstydziłby się żaden promotor. Pozytywnie zaskoczyły mnie też pozostałe osoby biorące udział w wykładzie, ponieważ w trakcie spotkania okazało się, że wszyscy prowadzimy uprzejmą dyskusję i próbujemy odpowiedzieć razem z prowadzącym na pytanie danej osoby.
Bardzo chciałam też iść na prelekcję Moralność jest względna, a rzeczywistość to iluzja. O filozofii według „wodogrzmotów Małych” Weroniki Tomczak i nie zawiodłam się. Dodatkowo prowadząca prelekcje już kiedyś zagościła na Fantasmagorii z wykładem na temat Kucyków Pony i ich popularności wśród dorosłych fanów. Fakt, że okazała się być to ta sama osoba (przeklinam moją kiepską pamięć do nazwisk), dodatkowo rozbudził moje podekscytowanie prelekcją, gdyż jest to prowadząca, którą bardzo dobrze wspominam z ostatniej edycji.
Zawitałyśmy także na prelekcji Marty Grześkowiak Grzyby – tajemnicze istoty w mangach, anime i na Ziemi, przy wyborze której kierowałam się głównie moją sympatią do Dorohedoro. Okazało się jednak, że poznałam nowe tytuły, które zapisałam sobie do mojego pliczku na później.
Jako miłośniczki zwierząt, w tym także kotów, nie mogło mnie zabraknąć na spotkaniu Jak koty próbują podbić świat i zmanipulować ludzi (Daria Kamińska). Cudem udało mi się znaleźć tam miejsce, gdyż początek prelekcji pokrywał się z końcem tej Łukasza Kucharczyka, a i od niego parę osób wyszło na koty. Razem z prowadzącą spotkanie prowadziły jej kot oraz pies. Z rekcji publiczności na milusińskich można było odczytać, że są to nieocenieni pomocnicy. Na prelekcji dowiedzieliśmy się, jak karmić kota, bawić się z nimi oraz o tym jak i kiedy, jeśli w ogóle, przedstawiać mu nowych czworonożnych domowników.
Na koniec omówię wykład Umysł twórcy: jak mózg buduje możliwe i niemożliwe światy Wiktorii Balcerzak, który wyróżnił się dla mnie faktem, że prowadziła go lekarka medycyny. Pani doktor zapoznała nas z teorią, ale także dodała trochę przykładów z praktyki. Szkoda tylko, że prelekcja, która wymagała ode mnie świeżej głowy była dość późno i obawiam się, że nie wyniosłam z niej tyle ile bym chciała.
Chciałybyśmy pojawić się na konwencie i w następnym roku, i stworzyć nowe wspomnienia na Fantasmagorii 2026. Patrząc na to, jakie mamy do tej pory pozytywne wrażenia po tym konwencie, prawdopodobieństwo naszego powrotu za rok to ponad dziewięćdziesiąt procent.

Wspólny profil redakcji Whosome.pl. Podpisujemy nim zbiorcze teksty, tłumaczenia, analizy i dyskusje.


















