Kolejna edycja Zjavy, zimowego konwentu organizowanego przez towarzyszenie Miłośników Fantastyki Avangarda, już za nami. Przez trzy dni, od 14 do 16 lutego, liczne przedstawicielstwo redakcji Whosome, naprzemiennie prelegowało, prowadziło sesje RPG, integrowało się i korzystało z jak zawsze mocnego programu wydarzenia. Czym była Zjava dla osób z Whosome? Przeczytajcie!
Mocnym programem
Już od co najmniej kilku edycji konwentu Zjava może się pochwalić nie tylko mocnym programem dla osób fanujących erpegi, planszówki i inne gry bez prądu, ale też świetnymi, choć nie zawsze do końca poważnymi, prelekcjami i dyskusjami. W tym roku naszą uwagę szczególnie przykuły prelekcje avangardowego Kurczaka o kłamliwej, niepełnej i uproszczonej historii zachodniej fantastyki oraz 30 mniej znanych fantastycznych książkach, które warto przeczytać, Kasi Rutkowskiej o paranormal romance w kinie indyjskim oraz whosomowych Maggor o zwierzakach w grach, Kiry o kolorach średniowiecza, czyli uzyskiwaniu naturalnych barwników i procesie farbowania oraz Lady Kristiny o dzikich spin-offach Doctor Who (ależ to była par excellence dzika jazda!).
Okazją do eksperymentowania z formą
Choć w programie przeważały punkty, które dobrze znamy, czyli prelekcje, panele i warsztaty, to niektórzy prelegenci postawili na oryginalność i sprawdzanie, co ciekawego można zrobić z formą, tak jak na przykład wybieranie najlepszego kapitana Gwiezdnej Floty (w którym wzięły udział dwie osoby z naszej redakcji), który zawierał ankietę z podliczaniem punktów, koronującą ciekawą dyskusję. Oby więcej takich rzeczy, nowatorskie podejście do tworzenia punktów programu dobrze zrobi fandomowi!
Zdjęciami pod papieżem
Elementem sali z prelekcjami popkulturowymi jest ogromny portret papieża dokładnie w miejscu, skąd najwygodniej się wygłasza – stąd tak wiele zdjęć z gadanych punktów programu na takim właśnie tle. Sprawiało to też, że zgodnie z millenialskim poczuciem humoru żarty z papieża były nieodłączną częścią niejednego wystąpienia, czy to w formie bezpośrednich odniesień, czy bardziej subtelnych elementów, na przykład na prezentacjach.
Okazją do spotkań i rozmów
Zjava jest, co tu dużo mówić, malutkim konwentem. Ma jednak bardzo charakterystyczną atmosferę i ściąga ciekawe osoby. Jeśli irytują was większe konwenty, podczas których tylko machacie sobie ze znajomymi, pędząc z sali do sali albo pomiędzy budynkami, to na Zjavie poczujecie się świetnie – tempo jest nieco wolniejsze, a fakt, że na widowni prelekcji siedzi raczej kilka lub kilkanaście niż kilkadziesiąt osób sprawia, że punkty programu często zmieniają się w dyskusje. Dodatkowo same prelekcje i panele były naprawdę ciekawe. Znalazło się oczywiście miejsce dla tematów konwentowo typowych, takich jak omówienia ulubionych seriali, krótką przebieżkę po historii fantastyki czy konkurs screenów seriali, ale obok nich pojawiły się takie punkty programu jak prelekcja o głaskaniu kotków i piesków (i nie tylko) w grach, o farbowaniu tkanin czy hinduskich romansach paranormalnych, z których można było wyjść z inspiracją i pokaźną listą filmów do obejrzenia czy gier do zagrania.
Możliwością wypicia dobrej herbaty
Konwenty kojarzą się raczej z herbatą pitą ze styropianowych kubków, niż z herbacianą ceremonią i niespiesznym popijaniem naparu z niewielkich czarek przez długie godziny. Podczas tegorocznej Zjavy jednak to drugie było jak najbardziej możliwe dzięki zaproszonemu stowarzyszeniu herbacianemu. Można było wpaść na chwilę lub dłużej i jednocześnie posłuchać o tym, jak powstaje herbata i jakie są jej poszczególne właściwości. Była to zdecydowanie przyjemna okazja do wyciszenia się pomiędzy bardziej intensywnymi punktami programu.
Obecność stowarzyszenia Zaparzaj na konwencie była fantastycznym pomysłem! Dobra herbata i fandom nie leżą od siebie tak daleko, jak mogłoby się wydawać, oby to było powstanie nowej świeckiej tradycji.
Nowymi przedmiotami w twoim ekwipunku
Na konwencie nie mogło też zabraknąć wystawców. Bez względu na to, czy kolekcjonowało się podręczniki RPG (tu też wybór: klasyk czy coś bardziej niszowego), leśną biżuterię czy kubki z kotkami-poszukiwaczami przygód, każdy mógł znaleźć coś dla siebie. Nowinką tej edycji była waluta konwentowa – Śnieżynki, które można było wygrać między innymi w konkursach i następnie zakupić za nie fanty w sklepiku konwentowym.
Świetną zabawą i bezpieczeństwem
Identyfikatory dla pluszaków? Były! Zabawne oznaczenia sal prelekcyjnych? Oczywiście! Do tego konkurs na najfajniejsze konwentowe kapcie i otwartość nie tylko na solidną dawkę wiedzy, ale też dobrą zabawę w trakcie punktów programu – to wszystko sprawia, że Zjava jest po prostu fajna. Oraz otwarta i bezpieczna – jak zawsze nie zabrakło na niej osób zaufania czy sali spokoju. To nie za duże i zwyczajnie dobre wydarzenie, na które lubimy wracać i je wspierać, bo niezależnie od tego, czy szukamy okazji, by w coś pograć, czy by wziąć udział w mądrych spotkaniach lub spotkać ciekawe osoby, to wszystko tam jest, i to w odpowiedniej, nienadmiarowej dawce!
Czy Zjava zagościła w waszym konwentowym kalendarzu? A może planujecie wybrać się na nią za rok? Dajcie nam znać w komentarzach na Facebooku!

Wspólny profil redakcji Whosome.pl. Podpisujemy nim zbiorcze teksty, tłumaczenia, analizy i dyskusje.




















