Doktor i Belinda docierają do Lagos, gdzie w zakładzie fryzjerskim Omo, przyjaciela Doktora, rządy przejął tajemniczy Fryzjer. Co sądzimy o odcinku The Story & the Engine?
Uwaga na spoilery.
Ginny N.: To był bardzo dobry odcinek. Inny niż można by się spodziewać, ale też bardzo fajnie w tym grający z naszymi oczekiwaniami. Kim jest tajemniczy fryzjer? Na pewno nie tym, kogo się spodziewacie. I dobrze. Powroty są w Doctor Who zawsze miłe, ale równie miłe jest kiedy serial poszerza swoją mitologię. I to właśnie robi tutaj. A do tego jednak nie brakuje miłych niespodzianek. Oczywiście mignie nam pani Flood, ale to nie na jej widok szczerze się uśmiechnąłem, a na pojawienie się w Piętnastym jego poprzedniego wcielenia – Doktor Zbiegini. Cieszy też to, że jest to odcinek o tym jak istotne jest, by nie zamiatać autorstwa prawdziwych ludzi pod dywan – to w dobie AI slopu tym ważniejsze przesłanie. Nawet jeśli gniew, który wywołuje w tej opowieści prowadzi w złym kierunku.
Historia Doktora i Abby jest pięknie, subtelnie poprowadzona, a zakończenie odcinka wypada bardzo w stylu Doktora – czasami, kiedy wyciągamy do innych dłoń, choć zdaje się, że jej nie przyjmą, ostatecznie jednak zostajemy pozytywnie zaskoczeni.
Lady Kristina: Jaki to był fantastyczny odcinek! Przede wszystkim fascynująco się oglądało spojrzenie na inną kulturę, z którą z perspektywy polskiej widzki nie ma się za bardzo do czynienia – tu widać przede wszystkim, że stworzone to było przez kogoś, kto naprawdę się na tym zna. I tak jak wiele odcinków mogłoby się wydarzyć z udziałem innego wcielenia Doktor(a), to w The Story & the Engine coś takiego nie mogłoby mieć miejsca, zważywszy na to, jak istotna jest w odcinku kultura afrykańska. Cieszę się też, że nie zapomniano o tym, że Piętnasty nie jest jedynym czarnoskórym wcieleniem Doktor, jakie do tej pory pojawiły się na ekranie, bo mamy przecież Doktor Zbieginię! Cameo było wspaniałe, mam nadzieję, że ta Doktor jeszcze powróci.
Sam koncept wykorzystania opowieści jako siły napędowej to coś, co mogło się zdarzyć jedynie w tym serialu: już wiele razy na przestrzeni lat w Doctor Who przewijał się wątek opowieści, tego, że opowieści kryją się w życiu każdego z nas, a zwłaszcza w życiu Doktor(a), na których życie składało się wiele wcieleń. Opowieści są tutaj mocą, która buduje świat i jego wyobrażenia, łącząc ludzi i bogów pomiędzy kulturami, na dużo głębszym poziomie, niż może się to wydawać. Gdy po raz pierwszy wspomniano tu o bogach, obawiałam się kolejnej wzmianki o Panteonie, ale na szczęście poszliśmy w zupełnie inną stronę, co ogromnie mnie cieszy.

Anndycja: Jestem zachwycona tym odcinkiem, bo opowieść o opowieściach i o tym, jaką mają moc, zawsze mnie niezmiernie wzrusza. A do tego, jak doniósł mi ostatni odcinek Doctor Who: Unleashed, reżyser tego odcinka pracuje też w teatrze, więc cała teatralność tej historii, skondensowanie jej w małym salonie fryzjerskim, w którym dzieje się magia, jest jak miód na moje serce. Ogromnie podoba mi się, że RTD zachowuje ciągłość serialu, że pamięta o jego początkach – jestem miętką bułą, za każdym razem jak pojawiają się poprzednie wcielenia Doktor_ topnieję jak wosk w Andrzejki – i że szanuje nawet najbardziej kontrowersyjne posunięcia innych scenarzystów. To chyba mój ulubiony odcinek z udziałem Ncutiego Gatwy, który się fantastycznie rozkręcił w piętnastym wcieleniu Władcy Czasu.
dziewiętnastka: Fabuła tego odcinka przypomina mi najlepsze momenty Sandmana. Tak, wiem, Gaiman do kosza, ale nie bez powodu tylu ludzi na całym świecie pokochało ten komiks, okej? A w The Story & the Engine odnalazłam podobny taniec na granicy historii i metahistorii, namysł nad rolą opowieści w życiu ludzkości. W ogóle czy my właśnie poznaliśmy twórcę Jungowskiej nieświadomości zbiorowej? Bo serio, czym jest Nexus, jeśli nie właśnie tym, zbiorem tropów i idei, które wybijają w różnych miejscach i kontekstach, jak gdyby obdarzone własnym życiem?
Bardzo się też cieszę, że historia ta rozegrała się w Afryce – ten serial powinien częściej wychodzić poza Globalną Północ, jeśli ma być serio humanistyczny, a nie humanistyczny na logikę kolonialną. Choć ja w sumie tego nawet nie oczekuję, Doctor Who jest brytyjski do szpiku i cóż, to ma swoje wady (zalety też). Ale jak jednak czasem z tego wychodzi choć trochę, to jest fajnie.
A co wy sądzicie o odcinku The Story & the Engine? Dajcie znać na naszym Facebooku, Bluesky, Discordzie lub w grupie!

Wspólny profil redakcji Whosome.pl. Podpisujemy nim zbiorcze teksty, tłumaczenia, analizy i dyskusje.






