Czy oglądając finał 15 serii (2 sezonu) Doctor Who, czuliście, że coś tutaj nie gra, ale się w to nie zagłębialiście? Postanowiłem podzielić się swoimi przemyśleniami oraz plotkami dotyczącymi tego, co poszło nie tak przy produkcji „disneyowskich” serii Doctor Who.
BBC nawiązało współpracę z Disneyem przy tworzeniu dwóch najnowszych serii, których stery przejął, po latach, ponownie Russell T Davies. Wszystko wskazywało na to, że może to być renesans Doctor Who. Wraca lubiany i uznany przez fanów showrunner, serial otrzymał większy budżet, miał obiecującą obsadę i do tego był dystrybuowany międzynarodowo, a w Polsce doczekaliśmy się nawet dubbingu. Ale ta wizja była zbyt piękna, żeby być prawdziwa.
Russell T Davies opowiadał w wywiadach, a także na łamach „Doctor Who Magazine”, że zamówione przez Disneya odcinki to dwie serie plus odcinki świąteczne oraz spin-off The War Between Land and the Sea (emisja na BBC w tym roku, a na Disneyu w przyszłym). Wszystko wskazuje na to, że Davies liczył, że serial będzie wielkim hitem, i rozplanował historię na więcej sezonów. Podkreślał, że pisze już scenariusze następnego. Doctor Who nie dostał jednak zamówienia na kolejne odcinki, a w trakcie emisji 15 serii (2 sezonu) oficjalnie przekazano, że Disney podejmie decyzję co do dalszej współpracy dopiero po jej zakończeniu.
Jak dziś widzimy, nie wszystko poszło po myśli BBC, Daviesa i Disneya. Oficjalnie potwierdzono, że współpraca zostaje zakończona, a serial „samotnie” wróci do BBC i z Bad Wolf Studios (które produkowało go od 60. rocznicy) stworzy odcinek świąteczny na 2026 rok. W tym tekście nie zamierzam wybiegać jednak w przyszłość, ale spojrzę w przeszłość. Są to moje przemyślenia, ale w dużej mierze opieram się na plotkach, które pojawiły się już w trakcie produkcji drugiej disneyowskiej serii, a rosły w siłę, im bliżej było finału. Szczególnie że plot twisty dla całej serii wyciekły do sieci. Mogliśmy już wcześniej wiedzieć m.in. że w Lux pojawią się whovianie, którzy będą meta, że potwór z The Well to ta sama istota, co w Midnight, że pani Flood to Rani i zbigeneruje, że na chwilę pojawi się Doktor Zbiegini, a nawet to, że Gatwa odejdzie pod koniec i zobaczymy Billie Piper. Jak do tego doszło? Nie wiem. Ale już dawno nie było aż tak solidnych przecieków.
Po finale, czyli odcinku The Reality War, wiele fanów pozostało z niesmakiem. Zakończenie wątku Belindy oraz zakończenie życia Piętnastego Doktora wydawały się być napisane na kolanie. Coś tutaj nie grało. I okazało się to prawdą. Czyja jest wina? Zapewne leży po obu stronach.

Mimo że w prasie mówiło się, że Disney nie będzie za bardzo wtrącać się w produkcję, to fani wiedzieli, że przy tym stwierdzeniu można popukać się w czoło. Oczywiste było, że ktoś, kto wykłada sporo pieniędzy na projekt, będzie miał coś do powiedzenia. Później Davies potwierdził trochę, że tak było. Pamiętacie początkowe sceny z The Church on Ruby Road, np. gdy Doktor ratuje ludzi przed spadającym bałwanem? Gdy były kręcone, spora część fanów zakładała, że są to sceny do odcinka świątecznego po 14 serii (1 sezonie), gdyż wiadomo było, że produkcja tej serii już się zakończyła. Rzeczywistość była inna – Disney zlecił dokrętki, by dodać sceny z Doktorem, bo w pierwszej wersji odcinka jego postać pojawiała się dość późno. Nie wiemy jednak, kiedy i w jakich okolicznościach. Czy może jego pierwszym wejściem miała być scena z drabiną, na której wisi Ruby?
Czas produkcji również jest istotny. Dwie serie były kręcone z małą przerwą, więc twórcy nie dostali feedbacku od widzów i nie mogli na niego zareagować. W momencie gdy premierę miał The Church on Ruby Road, kręcono już 15 serię (2 sezon). Produkcja była gotowa, by być na tyle do przodu, by aktorzy mieli później trochę więcej przerwy i mogli wrócić na plan kolejnych serii. Fani – w tym ja – nie wierzą w teorię o tym, że Gatwa miał zostać tylko na dwa sezony. Taką gadkę próbowano nam sprzedać, ale rzeczywistość jest inna. Fakty? Po pierwsze, Gatwa pojawił się w The Graham Norton Show, w którym powiedział, że ma przerwę, a potem wraca kręcić kolejną serię. Później ten fragment został wycięty. Davies planował co najmniej jeszcze jedną serię z Piętnastym Doktorem, w której ważną rolę miała mieć Susan – jego wnuczka. I tutaj przechodzimy do wycieku, który został niedawno potwierdzony.
Po przerwie w produkcji 15 serii (2 sezonu) zlecono dokrętki. Później okazało się, że wycięto całe zakończenie odcinka i stworzono nowe – to, które zobaczyliśmy. Belinda została nagle matką, Poppy ludzkim dzieckiem, a Piętnasty Doktor zregenerował. Przy okazji dostaliśmy także cameo Jodie Whittaker oraz Billie Piper. Ale nie taki był plan. Pierwotny scenariusz wyciekł jakiś czas przed finałem. Odcinek miał zakończyć się wielką imprezą. Doktor z Belindą i Ruby mieli tańczyć i dobrze się bawić, a z oddali miała obserwować ich Susan oraz Poppy. Susan miała zwrócić się do dziewczynki „mamo”, co miało potwierdzić, że Poppy jest dzieckiem Doktora i jednocześnie matką jego wnuczki. Miało to także zapowiedzieć ciąg dalszy historii, w której większą rolę po latach odegrałaby Carole Ann Ford. Nie wiem, czy byłoby to dobre zakończenie i na pewno podzieliłoby bardzo fanów, szczególnie tych przywiązanych do klasyków. Pierwszym potwierdzeniem tego przecieku było zdjęcie. Disney+, zapowiadając finałowy odcinek na swojej platformie, pokazał plansze ze zdjęciem, na którym Doktor i Belinda tańczą. Ta scena nigdy nie pojawiła się w odcinku, ale była właśnie opisana w przecieku.

Oficjalnie tę wersję scenariusza potwierdziła w październiku 2025 roku Carole Ann Ford. Aktorka opowiedziała niedawno na konwencie:
Nie zobaczyliście odcinka, który tak jakby wprowadzał mnie ponownie. Trzymałam rękę malutkiej pięknej ciemnoskórej dziewczynki, która miała trzy latka. Przypatrywałyśmy się z okna, w pomieszczeniu, które miało zostać tajemnicą dla widzów. Patrzyłyśmy, jak mój nowo powstały dziadek, który wygląda jak Ncuti Gatwa, bawi się wspaniale, śpiewając i tańcząc w lokalu naprzeciwko tego, gdzie byłyśmy. Moja postać, Susan, chciałaby tam pójść, objąć jego postać i powiedzieć „Dziadku, tak dobrze cię widzieć po tylu latach, jak przetrwałeś unoszenie się w kosmosie… i czemu się zmieniłeś?”. Niestety ta scena nigdy się nie wydarzyła – znam tego powód, ale nie będę o tym mówić.
Prawdopodobnie przez to, że Disney długo zwlekał z potwierdzeniem dalszej współpracy z BBC, Gatwa postanowił zrezygnować z roli, bo przez nią był jako aktor zawieszony w próżni. Przypomnijmy, że już produkcja jego odcinków była na początku trudna, bo przez zobowiązania związane z Sex Education i dokrętkami serial był kręcony bez jego udziału. Najpierw powstał odcinek 73 Yards, a potem Dot and Bubble. Pierwszą sceną, którą Gatwa nakręcił w 14 serii (1 sezonie), była ta, w której próbuje uratować postacie na końcu odcinka i zostaje odtrącony. Związanie z Doctor Who, które było w niebycie, mogło zaszkodzić jego karierze i produkcjom, w których miałby wystąpić w międzyczasie. Oznaczało to, ze trzeba było nadpisać finał i nakręcić ostatnie sceny od nowa.
Zostając jeszcze przy Gatwie – na jego temat też krążyły plotki. Nie było ich sporo, ale zazwyczaj koncentrowały się wokół jednego: zachowania aktora. Podobno był wielokrotnie upominany, by inaczej się zachowywał. Jako Doktor powinien być wzorem dla dzieci, a jednak w różnych miejscach np. przeklinał, co podobno nie podobało się BBC i Disneyowi. Gatwa podobno nie mógł wziąć udziału w reklamie, która przyniosłaby mu spory dochód, bo musiał zachować pewnego rodzaju wizerunek. Podobno nie podobały mu się różne zasady, które obowiązywały go w kontrakcie. Ile w tym prawdy? Pewnie jakaś ciutka jest – wystarczy zobaczyć, jak zachowuje się Gatwa; reprezentuje młode pokolenie, jest autentyczny i odważny (co u niektórych, szczególnie konserwatywnych osób może wzbudzać kontrowersje) w zachowaniu oraz ubiorze. Nie zdziwiłoby mnie to, gdyby był poirytowany, że musi odpowiednio się zachowywać na każdym kroku w przestrzeni publicznej. Z drugiej strony – wiedział, na co się pisze. Doktorem jest się na całe życie. Mam jednak wrażenie, że jego wersja postaci skierowana jest jednak do starszych dzieci i młodzieży. I chociaż podobno jest bardzo miły dla fanów, to jakoś brakowało mi akcji (nawet PR-owych), takich jak robili choćby Jodie Whittaker lub Peter Capaldi, gdy spotykali się z młodymi fanami i opowiadali o swojej roli i pracy, byli pokazywani jako pewnego rodzaju wzór dla dzieci, mówili fajne, mądre i piękne rzeczy, które potem trafiały do różnych wywiadów.

Co jeszcze poszło nie tak z 15 serią (2 sezonem)? Wygląda na to, że Belinda miała w ogóle nie istnieć, a w 15 serii nadal mieliśmy oglądać przygody Doktora i Ruby. W końcu nie wszystkie jej tajemnice zostały wyjaśnione i już chyba nigdy nie będą. Tutaj już w całości odnoszę się do plotek i spekulacji, które pojawiały się od dawna na doktorowych forach czy Reddicie.
Teoria, którą sam popieram: to Ruby miała być Desidirium – tym dzieckiem, które miało moc spełniania życzeń. Jej ogromna moc wskazywałaby na to, dlaczego potrafiła wywołać śnieg, miała w sobie ukrytą muzykę, a także czemu bali się się jej Sutekh oraz Maestro. I to właśnie ona po wydarzeniach z finału miała oddać dziecko do kościoła i kryć się pod tajemniczym płaszczem, a nie jakaś randomowa kobieta, po której tajemniczo nie było żadnego śladu, aż w końcu się nagle odnalazła i okazała się zwykłą kobietą, która normalnie funkcjonuje i nawet się nigdzie nie ukrywa. To ogólnie nie miało sensu. Przypatrzymy się jeszcze bardziej – Belinda szybko straciła charakter. Gdy odcinek pisały inne osoby, była niestety dość zwyczajna. Nawet scenarzystka Juno Dawson nie wiedziała za dużo na jej temat, a jej zachowanie w The Interstellar Song Contest bardziej pasowało do Ruby niż do niej. Ponadto to Ruby i Doktor powiedzieli kapitan Poppy w Space Babies, że żałują, że nie są jej rodzicami (z formą „wish” – od życzenia, co znów mogłoby wskazywać na moc Ruby) i to właśnie Poppy zostaje dzieckiem Piętnastego i Belindy w alternatywnym świecie. W dodatku wątek Ruby często skupiał się na dzieciach, więc w sumie pasowałoby, żeby to było jej wymyślone dziecko. Jedyną przeszkodą może być w sumie tutaj wiek – bo jej postać miała około 19 lat. No ale twórcy i tak wpakowali trochę starszej Belindzie dziecko na siłę. Zresztą gdy ogląda się finał 15 serii (2 sezon), widać, że Belinda nie robi tam praktycznie nic. To Ruby ma siłę sprawczą, wchodzi do akcji z Doktorem. Dziwne jednak, że Doktor się z nią nie pożegnał, ale może Millie Gibson nie była dostępna wtedy do dokrętek. Zwróćmy też uwagę na to, że w The Robot Revolution Belinda wynajmowała mieszkanie ze współlokatorami, a w finale mieszka w domu z ogródkiem (na upartego mógł to być dom jej rodziców).
I tu przechodzę do zakulisowych spraw. W trakcie kręcenia 15 serii (2 sezonu) do tabloidów zaczęły przedostawać się informacje, że Millie Gibson jest „diwą”, źle się z nią pracuje i że aktorka została zwolniona, a Doktor otrzyma nową towarzyszkę. O niej dowiedzieliśmy się także z przecieków z planu, gdy fani nagrali sceny kręcone w ramach Lux z Doktorem i Belindą. BBC długo nie zabierało głosu, a było to bardzo krzywdzące dla młodej aktorki. Przez wiele miesięcy rozpisywano się, że Gibson jest koszmarna itd., co prawdopodobnie nie było prawdą. Po dłuższym czasie wydano komunikat, w którym potwierdzono, że do Doktora i Ruby dołączy Belinda grana przez Varadę Sethu. Pokazano więc nam narrację, że Piętnasty będzie miał dwie towarzyszki w TARDIS. Co oczywiście nie miało w pełni miejsca. Z jednej strony pojawiały się doniesienia, że Millie Gibson była przytłoczona ilością pracy przy Doctor Who i miała dość nocnych zdjęć. Z drugiej gdyby to była prawda. to jej postać miałaby jeszcze mniejszą rolę w 15 serii (2 sezonie). A jednak odegrała ważną rolę, a w finale – tak jak pisałem – chyba ważniejszą i ciekawszą od Belindy.

Niedawno głos w sprawie zabrała sama aktorka, tłumacząc, że był to dla niej ciężki czas. Czuła się okropnie, gdy wszędzie krążyły plotki i ludzie mówili, jej, że jest im przykro, że została zwolniona z serialu.
Nie mogłam się odezwać. Nie mogłam powiedzieć „to kłamstwo!”, bo byłyby to traktowane jak spoilery. Ciężko było mi się postawić, nie niszcząc przy tym serialu. Czułam, że to jest przerażające, ponieważ wygląda, jakby było prawdą.
Dlaczego rola Gibson została ograniczona lub nadpisana (oczywiście o ile to prawda)? W sieci pojawiła się plotka, która mogłaby być prawdą. Do gry wkroczył Disney. Oznajmił, że chciałby w roli towarzyszki Doktora zobaczyć kogoś z „ich stajni”. A skoro Sethu była już w Andorze (Star Wars) i zagrała już gościnnie w odcinku Boom, postanowiono to wykorzystać. I tak powstała Belinda. Co może jeszcze świadczyć o tym, że była trochę późnym „dodatkiem” (wiem, źle to brzmi) – sama Sethu przyznała, że dość późno ją obsadzono i szybko zaczęto kręcić serial z jej udziałem.
Wiele wskazuje więc na to, że przy produkcji serialu panował bałagan, niepewność, a twórcy musieli szybko reagować na różne decyzję. Dostaliśmy produkt znośny do oglądania, ale nie fantastyczny. Oczywiście wpływ na to miały też scenariusze czy decyzje showrunnera. Kto o zdrowych zmysłach przeczytał scenariusz Space Babies i uznał, że tak, to będzie super pomysł i odcinek na rozpoczęcie nowej serii/ery i skłonienia ludzi do oglądania serialu? Wygląda to tak, jakby Russell T Davies przez swoje bliskie znajomości z Bad Wolf Studios był „zbyt wysoko” postawiony, by ktoś mu się sprzeciwił. I… mamy tego efekt.
Być może w przyszłości na jaw wyjdą kolejny informacje, konflikty – i kiedyś dowiemy się, co tak naprawdę poszło nie tak i jak to wszystko miało wyglądać. Obecnie możemy jednak spoglądać w przyszłość z lekką ulgą. Po długiej ciszy serial nie został skasowany, a jedynie kończy się współpraca pomiędzy BBC i Disneyem. Wiemy na pewno, że RTD napisze kolejny odcinek świąteczny, który zostanie wyemitowany na BBC w 2026 roku. Czy później dostaniemy znowu „reset” i nowego showrunnera? Być może. Jak zwykle przy Doctor Who – czas pokaże.
Dziennikarz, uwielbia herbatę i wino. Kocha Dwunastego Doktora i Donnę. W wolnej chwili wychodzi z domu, bo nie znosi samotności. Uwielbia życie w mieście. Ogląda dziesiątki seriali, śledzi i bawi się popkulturą, gra na konsoli. Stara się rozbawiać ludzi w każdej możliwej okazji, żeby świat nie był ponury. Ogarniacz czasu i przestrzeni.






