Fandom wstrząśnięty, na Whosome zawrzało. Odcinek świąteczny Doctor Who na 2026 rok został anulowany, a z produkcją serialu pożegnali się m.in. showrunner Russell T Davies i studio Bad Wolf. Byłoby to do przełknięcia, gdyby nie syf, który RTD po sobie zostawił. Oto minirozliczenie.
Plotki o tym, że możemy nie doczekać się tegorocznego odcinka, od jakiegoś czasu krążyły po internecie. Kontrastowały z informacjami, że świąteczna przygoda już dawno została nakręcona w tajemnicy. Ostatecznie jednak BBC wydało komunikat o tym, że odcinka w tym roku nie będzie, a na tworzenie serialu zostanie ogłoszony przetarg – do tego jeszcze wrócę. Niestety ostatni wyemitowany odcinek Doctor Who zakończył się w sposób, który mocno podzielił fanów, choć raczej przeważają głosy negatywne. To nie jedyne „grzechy” Russella T Daviesa.
O tym, co poszło nie tak z 15 serią (2 sezonem) i erą Disneya napisałem już tekst, więc zachęcam was do lektury. W tym tekście mogę się lekko powtarzać. Postanowiłem zebrać najważniejsze otwarte wątki, które pozostawił po sobie showrunner i które mogą utrudnić pracę jego następcy lub następczyni. Jasne, następna osoba może po prostu wprowadzić nas w świat w stylu Dziewiątego Doktora, ale fani jednak zawsze będą wołać o wyjaśnienie i dopowiedzenie rzeczy, które wyraźnie zostały zaznaczone i są ważne.
Zanim jednak zacznę – bardzo wkurzyły mnie kłamstwa Russella T Daviesa. Jego post „pożegnalny” był obrzydliwy, bezczelny i napisany trochę tak, jakby Davies miał się popłakać, bo zabrano mu zabawki. Nie brzmiało to dobrze, a przy okazji dał pstryczka nos fanom. Jednak fandom długo nie zapomina i wypomniał mu kłamstwa. Choćby te, że odejście Gatwy zawsze było planem czy że nie powstał żaden scenariusz do odcinka świątecznego. Bzdury. Po pierwsze sam pisał o słowach, które w nim się znajdują. Murray Gold również w wywiadzie opowiadał o różnych wersjach scenariusza – coś musiał widzieć i wiedzieć. Już nie wspominając o tym, że na łamach Doctor Who Magazine wspominał, że pisał już scenariusze do 16 serii (3 sezonu) i szkicował plan na 17 serię (4 sezon). Najwyraźniej Davies narobił takiego bazjlu, że w końcu ktoś w BBC powiedział mu dość. I ten się obraził. Fandom odetchnął z ulgą. Zakończył się trudny etap w historii serialu. Showrunner został po sobie jednak bagienko.
Regeneracja w Billie Piper
Rozpocznę od tego, z czym zostawiono nas na koniec. W ostatniej chwili dograno twarz Billie Piper, nie mając raczej planu na rozwiązanie tej sytuacji. Nie potwierdzono, że to ona jest kolejnym wcieleniem Doktor(a). Może Davies liczył, że szum, jaki wywoła, nakłoni Disneya do podjęcia pozytywnej decyzji, a niestety otrzymaliśmy wielki zawód. Serial ma przerwę a Doktor nie ma twarzy. Szansa na odkręcenie tego była w odcinku świątecznym. Dla mnie już chyba lepszy byłby czarny ekran z napisem, że „przygoda trwa dalej” czy coś w tym stylu.
Co z Susan?
To chyba największy ból jaki mam – i jeden z większych fandomu. Carole Ann Ford powróciła do swojej roli. Już od 14 serii (1 sezonu) zajawiano nam jej powrót i że wątek wnuczki Doktora będzie ważny. I co? Dostaliśmy sceny bez interakcji z Doktorem. Susan woła, by Doktor ją znalazł. Dlaczego akurat teraz? Oczywiście wycięto oryginalne zakończenie, które pokazałoby, że Susan powróci w kolejnej serii i będzie ważną postacią. To było prawdopodobnie ostatnie wystąpienie aktorki w Doctor Who. Nie oszukujmy się, Ford ma już swoje lata, więc nawet jeśli ktoś chciałby kontynuować ten wątek – może nie mieć już okazji.
Kim jest The Boss?
Tajemnicza postać, którą mieliśmy się zająć prawdopodobnie w kolejnej serii. Pierwszy raz usłyszeliśmy od niej od Meep w pierwszym z rocznicowych odcinków. Z kolei w ostatnim odcinku Anita również o tym kimś wspomina – wygląda, że może dowodzić Hotelem Czasu. Czy The Boss to Susan? Mogą wskazywać na to dwie rzeczy – pierwsza, że The Boss mógł być zainteresowany osobami o dwóch sercach, a Susan „szukała” swojego dziadka. Drugie to przez proste skojarzenia, do których nas przyzwyczaił RTD. Oryginalne „nazwisko” Susan to Foreman. Foreman – czyli majster, brygadzista, ale też synonim szefa, czyli Bossa.
Kto podniósł ząb z Mistrzem?
To pytanie, które zadano nam w trzecim odcinku rocznicowym. Wiele wskazuje, że mogła być to kobieta, ale jak znalazła się na szczycie wieży UNIT? I kim była? Zapewne otrzymalibyśmy wkrótce powrót Mistrza. Przynajmniej wiemy, że gdzieś tam jest i na pewno jakoś się uwolni.
Czy Panteon nadal jest obecny w świecie? Co z mawitacją?
Ważnym powracającym wątkiem w erze Disneya był panteon bogów. To byli wymagający przeciwnicy i moim zdaniem dość ciekawi. Nie udało się jednak zagłębić w ten świat. Czy nadal ich magia i moce obowiązują w tym wszechświecie? A może przesunięcie świata przy pomocy energii regeneracyjnej ich stąd usunęło? Czy mawitacja również zniknęła? „Żart”, który trwał raczej irytował i wiele osób liczyło, że do czegoś prowadzi. Osobiście miałem nadzieję, że jakaś postać powie „grawitacja” zamiast „mawitacja” i tak rozpoznamy, że nie jest tym, za kogo się podaje.
Gdzie ukryła się Rani i co może knuć?
Doktor ciągle gada o tym, że jest ostatnim z Władców Czasu, ale kurczę, nie ma co do tego pewności. Ta narracja jest już przestarzała. W finale stanął oko w oko z Rani. Ta bigenerowała w nową wersję siebie, która została pożarta przez CGI potwora Omegę.
„Stara” Rani jednak przeżyła i uciekła. A znając tę postać, będzie musiała coś knuć. Czy nadal może zregenerować w kolejne wcielenie? I dlaczego potrafiła gadać do widzów?
Co z Czternastym Doktorem?
To pytanie, które stało się już memem. Davies wysłał Czternastego Doktora na emeryturę. To pewnie jakaś furtka, by mógł znów pojawić się w serialu bez kombinacji lub żeby dostał mały spin-off w przyszłości. Piętnastego już nie ma, a Czternasty nadal sobie jakoś trwa. Co się stanie, gdy umrze? Czy może zregenerować ponownie (trochę jak w przypadku Rani)? I czemu nie reagował, gdy działy się złe rzeczy? RTD zapędził się w kąt. No ale gdy pojawi się kolejne wcielenie naszego ukochanego Władcy Czasu, trzeba pamiętać, że w domu Donny nadal jest Doktor z TARDIS.
Co z mocami Ruby?
To pytanie, które nadal zostaje bez odpowiedzi i nigdy się tego nie dowiemy. Widać tu mocne nadpisanie wątku jej postaci. Tak jak pisałem w poprzednim tekście, jedną z teorii jest to, że to ona miała być tym dzieckiem, które spełnia życzenia. Stąd bali się jej bogowie i miała ukrytą moc. To, że nikt nie potrafił znaleźć jej matki, która była zwykła kobietą, jest po prostu głupotą. Tyle.
Co z Rogue?
I ostatni wątek, który chyba przychodzi mi do głowy. Rogue poświecił się dla Doktora, zaliczył nawet cameo w finale. Jest gdzieś uwięziony i czeka na ratunek. Niestety, wydaje mi się, że ten nigdy nie nadejdzie…
Co dalej z Doctor Who?
Obecnie serial jest trochę w próżni. Fani tłumaczą komunikat BBC jako skasowanie go, co nie do końca jest prawdą. Zaczynają wyjaśniać to twórcy – w tym Davies czy Moffat – Doctor Who powróci. Przetarg na jego tworzenie to normalna sprawa w BBC, które tak postępuje ze swoimi programami. Może go nawet wygrać BBC Studios (tak, brzmi głupio, ale tak może być). Co jest istotne – przetarg nie będzie dotyczył tylko jednej serii, a zapewne kilku. Oznacza to, że tak jak BBC podało – gdy Doktor wróci na nasze ekrany, nie będzie to jednoodcinkowa specjalna przygoda.
Kiedy to się stanie? Nawet jeśli założymy, że ktoś wygra przetarg w tym roku, zanim ruszy cała machina produkcyjna – myślę, że najwcześniej nową serię Doctor Who zobaczymy na jesień 2028 roku.
Pewna era serialu się zakończyła. Minął już rok od emisji ostatniego odcinka serialu. 2026 rok będzie pierwszym od 21 lat (od 2004 roku), gdy nie dostaniemy nowego odcinka Doctor Who. Chcę jednak wierzyć, że przyszłość serialu trafi w dobre ręce i jeszcze nieraz na łamach Whosome i nie tylko będziemy mogli cieszyć się, narzekać, szokować, śmiać i wzruszać dzięki Doctor Who.
Dziennikarz, uwielbia herbatę i wino. Kocha Dwunastego Doktora i Donnę. W wolnej chwili wychodzi z domu, bo nie znosi samotności. Uwielbia życie w mieście. Ogląda dziesiątki seriali, śledzi i bawi się popkulturą, gra na konsoli. Stara się rozbawiać ludzi w każdej możliwej okazji, żeby świat nie był ponury. Ogarniacz czasu i przestrzeni.







